Zapomniany aparat terroru z Praust. Śledztwo blogowe w sprawie komendanta obozu pracy przymusowej Williego Englera
Historia II wojny światowej na terenie Pruszcza Gdańskiego (ówczesnego Praust) i okolic to nie tylko strategiczne lotnisko, ale również gęsta sieć obozów pracy przymusowej. Wiele z tych miejsc funkcjonowało jako podobozy (niem. Außenarbeitslager) obozu koncentracyjnego KL Stutthof. Podczas gdy uwaga historyków często skupia się na głównych strukturach III Rzeszy, lokalna machina opresji była zarządzana przez ludzi z sąsiedztwa. Większość z nich po wojnie nigdy nie poniosła kary. To zjawisko dotyczyło zarówno blisko 2 tysięcy członków załogi KL Stutthof, jak i komendantów mniejszych jednostek, takich jak podobóz kolejowy w Rusocinie (Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust) [1].
Poniższy wpis podsumowuje wieloletnie, internetowe i archiwalne śledztwo (zapoczątkowane na blogu w 2015 roku), które doprowadziło do pełnej identyfikacji i odnalezienia wizerunku pierwszego komendanta tego obozu, pruszczańskiego ogrodnika, Willego Englera.
Nowe odkrycie: Korekta karty personalnej
Przez lata w dokumentach jako miejsce urodzenia Englera figurowało Neukrug (Nowa Karczma) w powiecie kościerskim. Najnowsze znalezisko, dokument potwierdzający tożsamość i przebieg służby, rewiduje te ustalenia, wprowadzając precyzyjną korektę biograficzną.
Kluczowa aktualizacja: Willi Engler urodził się 17 września 1905 roku w Neu Lipschin (Nowy Klincz, powiat kościerski), a nie w Neukrug. Historyczne śledztwa mają to do siebie, że nigdy się nie kończą. Kiedy wydaje się, że zebraliśmy już wszystkie możliwe fakty na temat danej postaci, technologia i digitalizacja archiwów przynoszą kolejne dowody. Dzięki bazie danych NARA oraz cyfrowemu dostępowi do zasobów niemieckiego Archiwum Federalnego (Bundesarchiv) za pośrednictwem platformy Der Spiegel udało się dotrzeć do oryginalnej, papierowej karty członkowskiej NSDAP Willego Englera.
Karta została wypełniona pismem ręcznym, zawierając kluczowe dane ewidencyjne zbrodniarza z Praust.
Nazwisko i imię: Engler, Willy
Data urodzenia: 17.09.1905 r.
Miejsce urodzenia: Neu Lipschin (Nowy Klincz, pow. kościerski), dokument ten definitywnie potwierdza metrykę urodzenia w tej miejscowości, korygując dawne tropy wiodące ku Neukrug (Nowej Karczmie).
Zawód/Stan: Gärtner (Ogrodnik)
Data wstąpienia do partii: 01.04.1933 r.
Numer członkowski NSDAP: 1 761 413
Miejsce zamieszkania: P. [Praust], Gischkauerstr. 1a (dzisiejsza ul. Obrońców Wybrzeża)
Przynależność strukturalna (Ortsgruppe): Danzig-Praust-Gaza, Danzig
Fot. Willi Engler (urodzony 17 września 1905 r. w Neu Lipschin, zmarł po wojnie na emigracji). Portret ewidencyjny w umundurowaniu SS-Unterscharführera (plutonowego SS) z widoczną wpiętą baretką Krzyża Zasługi Wojennej II klasy z mieczami. Engler, przed wojną pruszczański ogrodnik mieszkający przy Gischkauerstraße, był członkiem SS od marca 1933 roku, a w strukturach KL Stutthof służył od pierwszych dni wojny (13 września 1939 r.). Od września do października 1944 roku pełnił funkcję pierwszego komendanta podobozu kolejowego w Rusocinie (Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust). Fotografia odnaleziona i zidentyfikowana w zasobach archiwalnych Muzeum Stutthof w 2016 roku przez autorów bloga Praust. Opublikowana publicznie po raz pierwszy w celu zerwania anonimowości z lokalnych sprawców aparatu terroru, którzy nigdy nie ponieśli powojennej odpowiedzialności karnej.
Na karcie SS (KL Stutthof): Wpisane jest Neukrug, Kreis Berent (Nowa Karczma, powiat kościerski). Na karcie członkowskiej NSDAP (baza boczna z Der Spiegel) wpisane jest Neu Lipschin (Nowy Klincz, powiat kościerski). Skąd ta różnica i która informacja jest prawdziwa? W dawnych urzędowych dokumentach z Pomorza takie rozbieżności się zdarzały, jednak w tym przypadku karta członkowska NSDAP z bazy Der Spiegel podaje informację dokładniejszą i nowszą (zaktualizowaną metrykalnie). Neu Lipschin (Nowy Klincz) to niewielka wieś położona tuż obok Kościerzyny. To tam faktycznie 17 września 1905 roku urodził się Willy Engler. Neukrug (Nowa Karczma) to znacznie większa wieś gminna, położona około 15 km na wschód od Nowego Klincza. W karcie SS (wypełnianej na początku wojny) Engler najprawdopodobniej podał „Neukrug” z dwóch powodów: albo podległ pod tamtejszy okręg urzędowy (np. urząd stanu cywilnego / Standesamt), albo po prostu podał większą, bardziej rozpoznawalną dla wojskowych rekruterów miejscowość w powiecie kościerskim (Kreis Berent), aby ułatwić im identyfikację regionu. Dopiero nowoczesna kwerenda w bazie danych NARA/Spiegel, oparta na centralnej kartotece partyjnej NSDAP z Berlina, wyciągnęła na światło dzienne jego dokładną, mikrolokalną lokację narodzin, czyli właśnie Neu Lipschin.
W dotychczasowych ustaleniach, bazujących na późniejszych dokumentach obozowych, Willi Engler figurował pod adresem Gischkauerstraße 3. Nowo odnaleziona karta członkowska ujawnia jednak zapis Gischkauerstraße 1a. Engler w kwietniu 1933 roku, będąc 27-letnim mężczyzną na początku swojej nazistowskiej drogi, mieszkał pod numerem 1a. Dopiero w późniejszych latach (być może po ślubie lub wraz z awansami w strukturach terroru) przeniósł się kilkanaście metrów dalej, pod numer 3.
Budynek przy dawnej Gischkauer Straße 3 w Praust (Pruszcz Gdański ulica Obrońców Pokoju) to tutaj mieszkał i prowadził działalność ogrodniczą esesman Willi Engler.Kontekst systemowy: Kim byli „Marcowi Wybrańcy”?
Z analizy systemowej (czarny panel bazy danych) wynika, że Engler wstąpił do NSDAP dokładnie 1 kwietnia 1933 roku. Data ta ma ogromne znaczenie historyczne. W Niemczech osoby te pogardliwie nazywano Märzgefallene („Marcowi Wybrańcy” lub „Ofiary Marca”). Byli to ludzie, którzy masowo ruszyli do zapisywania się do partii Hitlera tuż po jego dojściu do władzy (w styczniu 1933) i po wygranych przez nazistów wyborach w marcu 1933 roku. Wykres widoczny na karcie idealnie obrazuje ten gigantyczny skok statystyczny. Pruszczański ogrodnik nie był ideologicznym pionierem ruchu z lat 20. był wyrachowanym oportunistą, który wyczuł zmianę wiatrów politycznych i zapisał się do partii dokładnie wtedy, gdy zaczęło się to opłacać i gwarantowało karierę. Miał wtedy 27 lat.
Ideologiczny pionier, a nie „ofiara marca”. Korekta dat partyjnych i mroczny wrzesień 1939
Wstępna analiza pierwszej karty z bazy danych NSDAP sugerowała, że Willi Engler był klasycznym „marcowym członkiem” (Märzgefallene), który zapisał się do partii dopiero 1 kwietnia 1933 roku, gdy Hitler zdobył już pełnię władzy. Odnaleziona karta ewidencyjna SS z KL Stutthof drastycznie weryfikuje tę ocenę i odsłania brutalną prawdę o skrajnym fanatyzmie pruszczańskiego ogrodnika Engler nie był człowiekiem, który czekał na rozwój wydarzeń. Z dokumentu wynika, że:
- Wstąpienie do SS (Eintritt i. d. SS): nastąpiło już 3 marca 1933 roku. Przywdział on czarny mundur esesmana na niemal miesiąc przed formalnym ujęciem go w strukturach NSDAP! Co ciekawe, w rubryce przyjęcia do partii (Parteieintritt) widnieje skreślona, pierwotna data 10 marca 1933 roku (skorygowana później systemowo na kwiecień).
- Wpisy te całkowicie zmieniają optykę. Engler zdeklarował się i wszedł do zbrodniczej formacji SS jeszcze przed kluczowymi, marcowymi wyborami parlamentarnymi w Niemczech, które ostatecznie ugruntowały dyktaturę nazistów. Od samego początku był lokalnym radykałem, a nie koniunkturalistą.
Karta ta przynosi jednak znacznie bardziej wstrząsające odkrycie, ukryte w adnotacji o powołaniu:
„Zur KL. Verst. eingezogen am 13.9.39 zum KL Stutthof” (Powołany do wzmocnienia KL [obozu koncentracyjnego] w dniu 13 września 1939 r. do KL Stutthof)
Za tą decyzją stała jednostka rekrutacyjna SS-Erg.Stelle Weichsel XX Gotenhafen, Ad.Hitlerpl.12 (Punkt Rekrutacyjny SS „Wisła” w Gdyni, mieszczący się przy ówczesnym Placu Adolfa Hitlera 12), która formalnie wcieliła go w struktury obozowe. Zapis ten definitywnie burzy dotychczasową, wygodną narrację, jakoby Engler trafił do załogi Stutthofu dopiero pod koniec wojny, jesienią 1944 roku na krótki epizod w Rusocinie. Pruszczański ogrodnik współtworzył ten aparat zbrodni od pierwszych dni jego istnienia. Został skierowany do służby wartowniczej (Verwendung im K.L.: Wachdienst) zaledwie 11 dni po utworzeniu obozu w Stutthofie (2 września 1939 r.), gdy obóz był jeszcze prowizoryczną katownią ukrytą w lasach, Engler z karabinem w ręku pilnował pierwszych polskich więźniów: elit i działaczy z Gdańska oraz Pomorza.
Jednostka rekrutacyjna SS-Erg.Stelle Weichsel XX Gotenhafen, Ad.Hitlerpl.12 (Punkt Rekrutacyjny SS „Wisła” w Gdyni, mieszczący się przy ówczesnym Placu Adolfa Hitlera 12).Te nowe fakty całkowicie wywracają do góry nogami dotychczasową wiedzę o Willy’m Englerze. Nie mamy już do czynienia z człowiekiem, który pod koniec wojny dostał przydział do pilnowania bocznic kolejowych w Rusocinie. To zrodzony na Pomorzu, twardy gdański esesman od początku 1933 roku. Fanatyk, który porzucił Kościół dla neopogańskiej ideologii Himmlera, i strażnik, który od września 1939 roku czynnie brał udział w zabezpieczaniu jednego z najkrwawszych obozów koncentracyjnych w Europie. Rusocin był dla niego jedynie końcowym, „wygodnym” etapem pięcioletniej, krwawej służby, z którego sprytnie ewakuował się na urlop i ucieczkę do Danii, zanim dosięgła go powojenna sprawiedliwość.
Podsumowanie śledztwa
Odnaleziona karta zamyka ważny rozdział poszukiwań. Choć system odnotowuje brak powojennych akt denazyfikacyjnych (co potwierdza, że Engler z powodzeniem ukrył się w Danii, a potem w Niemczech Zachodnich, unikając jakiejkolwiek odpowiedzialności karnej), to dzięki takim dokumentom jak ten, jego historia przestaje być anonimowa. Zwykły ogrodnik z Gischkauerstraße 1a, „marzec-ofiara” z 1933 roku, stał się jedenaście lat później panem życia i śmierci więźniów podobozu kolejowego w Rusocinie.
Rys biograficzny i przebieg służby z karty przydziału do SS
Engler przed wojną był zwykłym mieszkańcem Pruszcza Gdańskiego. Z zawodu ogrodnik (Gärtner), mieszkał przy dawnej Gischkauerstraße 3 (obecna ulica Obrońców Wybrzeża). Szybko jednak wszedł w struktury narodowosocjalistyczne, o czym świadczą jego numery ewidencyjne:
- Numer partyjny NSDAP: 1 761 413
- Numer SS: 57 744
Jego kariera w strukturach SS oraz systemie obozowym rozwijała się stopniowo:
- 30 stycznia 1942: Awans na SS-Rottenführera (kaprala).
- 1 września 1943: Awans na SS-Unterscharführera (plutonowego).
- 13 września 1944 - 23 października 1944: Pełni funkcję pierwszego komendanta podobozu kolejowego Praust / Russoschin.
Jesienią 1944 roku Engler zaczął przygotowywać się do opuszczenia Praust. Zdał stanowisko komendanta, na którym zastąpił go Konrad Doering (obok Otto Willi Bergera kolejny zidentyfikowany zarządca pruszczańskich podobozów). Oficjalnym powodem odejścia Englera był prawdopodobnie urlop ojcowski, jednak sprawnie przeniósł się do służby w morskim podobozie przy Stoczni Schichaua w Gdańsku (Außenarbeitslager Schichau Werft in Danzig, znanym też jako SS-Außenkommando Burggraben). Od 8 listopada 1944 roku figurował już w tamtejszej załodze, nadzorując więźniów pracujących przy budowie okrętów podwodnych.
Kadr z archiwalnego filmu radzieckiego dokumentującego wyzwolenie obozu przez Armię Czerwoną w marcu 1945 roku, podobaóz SS-Außenkommando Burggraben (Kokoszki) [2].Wojenna ucieczka i ślad duński
W obliczu zbliżającego się frontu wschodniego, na początku 1945 roku rodzina Englerów podjęła ucieczkę na zachód. Podobnie jak tysiące niemieckich uchodźców z Prus Zachodnich, drogą morską ewakuowali się do Danii.
Kolejny niepodważalny dowód w naszym śledztwie pochodzi z duńskich rejestrów zmarłych uchodźców w Silkeborg (Deutsche Flüchtlinge und Soldaten begraben in Silkeborg). Dokument oznaczony w bazie danych jako ID 258 oraz powiązane z nim zdjęcie zbiorowego nagrobka rzucają światło na okoliczności ewakuacji rodziny Willego Englera na początku 1945 roku. Rüdiger rodzi się 27 stycznia 1945 roku w Praust. To kluczowy moment wojny, zaledwie dwa dni wcześniej, 25 stycznia, rusza piesza, tragiczna ewakuacja („Marsz Śmierci”) więźniów z obozu głównego KL Stutthof. Front wschodni zbliża się błyskawicznie, a w Pruszczu panuje potężny chaos. Kilka tygodni po porodzie, Selma Engler wraz z noworodkiem i starszymi dziećmi wsiada na jeden z okrętów ewakuacyjnych płynących do Danii. Niemowlę nie wytrzymuje trudów zimowej ucieczki przez morze i skrajnie trudnych warunków panujących w obozach dla uchodźców (w tym przypadku w Silkeborg-Bad). Trzymiesięczny Rüdiger umiera 22 kwietnia 1945 roku, na niespełna trzy tygodnie przed kapitulacją III Rzeszy [4].
Los najmłodszego syna komendanta, Rüdigera, który zmarł w Silkeborg, oraz wojenny dramat Selmy i Margot w kwietniu 1945 roku, osadzone są w kontekście jednej z największych i najbardziej wstydliwych humanitarnych katastrof w historii nowożytnej Danii. Choć uchodźcy uciekali przed Armią Czerwoną w przekonaniu, że w okupowanej wciąż przez Wehrmacht Danii znajdą bezpieczne schronienie, na miejscu zderzyli się z potężną falą nienawiści, odwetu i systemowej znieczulicy.
Zrzut ekranu z duńskiej bazy danych uchodźców, ukazujący listę dawnych mieszkańców Pruszcza Gdańskiego (Praust, Danzig) internowanych w powojennych obozach. Wśród nich widnieją zarejestrowane 14 kwietnia 1946 roku w obozie Silkeborg wpisy dotyczące 15-letniej Margot Engler oraz jej rodziców: Selmy (z domu Mönch/Mömk) i ogrodnika-esesmana Willego Englera. Dokument ten bezlitośnie obnaża skalę przymusowej, powojennej izolacji niemieckich uciekinierów, pokazując, że rodzina komendanta spędziła za duńskimi drutami kolczastymi co najmniej rok po kapitulacji III Rzeszy [5].W kwietniu 1945 roku przez Danię przetaczały się dziesiątki tysięcy uciekinierów z Prus Wschodnich i Zachodnich (w tym z Gdańska i Pruszcza). Duńskie społeczeństwo, wycieńczone pięcioletnią niemiecką okupacją, patrzyło na ten masowy napływ z ogromną wrogością. Gdy w kwietniu niemieckie dowództwo zażądało od duńskich cywilów pomocy medycznej dla uchodźców, Duńskie Towarzystwo Medyczne (duń. Den Almindelige Danske Lægeforening) kategorycznie odmówiło. Lekarze obawiali się oskarżeń o kolaborację z okupantem na ostatniej prostej wojny. Co więcej, do Danii docierało coraz więcej wstrząsających informacji o niemieckich zbrodniach wojennych, obozach koncentracyjnych i masowych egzekucjach. W oczach Duńczyków niemieckie kobiety i dzieci przestały być uchodźcami potrzebującymi ratunku, stali się „wrogami”. Duńscy lekarze uznali, że pomoc medyczna dla Niemców leży wyłącznie w gestii niemieckich lekarzy wojskowych, którzy sami byli już bezradni, pozbawieni leków, personelu i środków opatrunkowych. Skutki tej decyzji okazały się katastrofalne, a największą cenę zapłaciły niemowlęta i małe dzieci, skrajnie wycieńczone ucieczką przez zamarznięty Bałtyk. W obozach takich jak Silkeborg uchodźców stłoczono w naprędce zaadaptowanych szkołach, halach sportowych czy barakach. Panowały tam dramatyczne warunki sanitarne. Brak mleka modyfikowanego, czystej wody i podstawowych leków (takich jak penicylina, której Duńczycy odmawiali Niemcom) doprowadził do masowych epidemii czerwonki, tyfusu, odry i skrajnego niedożywienia.
Z medycznego punktu widzenia dzieci te umierały na proste do wyleczenia infekcje i odwodnienie. Szacuje się, że tylko w 1945 roku w Danii zmarło ponad 13 tysięcy niemieckich uchodźców, z czego aż 7 tysięcy stanowiły dzieci poniżej 5. roku życia. Śmiertelność w duńskich obozach była w tamtych miesiącach wyższa niż wśród rodowitych Duńczyków w czasie całej II wojny światowej. To właśnie w to piekło, w kwietniu 1945 roku, wkroczyła Selma Engler z córką Margot i maleńkim Rüdigerem. Gdy mały syn komendanta Stutthofu umierał w Silkeborg z powodu braku opieki lekarskiej, jego ojciec Willi Engler prawdopodobnie wciąż ukrywał się, korzystając z ucieczki i anonimowości. Los obszedł się z rodziną esesmana w sposób bezwzględny. Choć sam Engler uniknął stryczka i procesu za swoje zbrodnie z lat 1939-1945, uderzenie nadeszło z najmniej spodziewanej strony. Systemowa nienawiść, którą sam współtworzył, zakładając czarny mundur w marcu 1933 roku, pod koniec wojny zebrała swoje tragiczne żniwo w Danii, odbierając życie jego najmłodszemu dziecku rzuconemu w tłum anonimowych, niechcianych uchodźców.
Podsumowanie genealogiczne i ślepy zaułek
Dzięki kwerendzie archiwalnej oraz współpracy z niezależnymi badaczami (w tym z Piotrem Wójcikiem), udało się odtworzyć strukturę rodzinną zbrodniarza z Pruszcza:
| Relacja | Imię i nazwisko | Daty i kluczowe informacje |
| Żona | Selma Mönch | Ślub w 1930 roku. |
| Córka | Margot Engler | Urodzona 26 grudnia 1930 r. Zmarła w kwietniu 2015 r. w Hamburgu. |
| Syn | Rüdiger Engler | Urodzony 27 stycznia 1945 r. w Praust, zmarł 22 kwietnia 1945 r. w Silkeborg (Dania). |
Karta ze Stutthofu przynosi jeszcze jedną istotną informację w rubryce Kinder (Dzieci). Przed końcem wojny system odnotował tam dwoje żyjących dzieci:
- männlich (męskie): 1
- weiblich (żeńskie): 1
Dzieckiem żeńskim była urodzona 26 grudnia 1930 roku Margot Ingrid. Z zapisu wynika jasno, że Margot miała brata urodzonego w latach 30. (najmłodszy Rüdiger urodził się dopiero w styczniu 1945 roku i zmarł w Danii). W nekrologu Margot z 2015 roku wśród najbliższych krewnych pojawia się imię Rolf. Z dużym prawdopodobieństwem historycznym można założyć, że Rolf to syn Willego i Selmy, który przeżył wojnę i wraz z siostrą budował nowe życie w RFN. Wyjście za mąż Margot Ingrid i przyjęcie przez nią skrajnie popularnego nazwiska Schmidt w połączeniu ze śmiercią małego Rüdigera skutecznie „rozmyło” rzadkie nazwisko Engler w powojennych kartotekach.
Nekrolog Margot Ingrid Schmidt wskazuje na to, że rodzina po wojnie całkowicie odcięła się od nazistowskich korzeni. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w tradycji ewangelickiej, a rodzina prosiła o darowizny na rzecz chrześcijańskiej fundacji diakonijnej v. Bodelschwinghsche Stiftungen Bethel.
Nekrolog Margot Ingrid Schmidt skierował nas w stronę Hamburga. To tam w kwietniu 2015 roku odeszła ostatnia osoba, która mogła osobiście pamiętać dom przy Gischkauerstraße. Trafiając na tę informację, podjęliśmy próbę kontaktu z instytucją opiekującą się córką komendanta w jej ostatnich chwilach, pytając o ewentualne pozostawione dokumenty czy pamiątki. Odpowiedź była jednak jednoznaczna: niczego nie udało się dowiedzieć.
Wokół takich spraw naturalnie pojawia się mur milczenia. Rodzina w okresie żałoby pilnuje swoich prywatnych spraw i odcina się od przeszłości, a próby głębszego, bezpośredniego wypytywania krewnych mogłyby zostać odebrane jako nękanie. Trudno dziś jednoznacznie rozsądzić, czy jakiekolwiek dokumenty po Willym Englerze w ogóle przetrwały próbę czasu.
W realiach powojennych Niemiec najbardziej prawdopodobne są dwa scenariusze:
- Mundurowe zdjęcia oraz dokumenty SS zostały celowo zniszczone przez żonę Selmę lub córkę Margot tuż po wojnie ze strachu przed brytyjskimi śledczymi w ich strefie okupacyjnej.
- Pamiątki zostały głęboko schowane w prywatnych archiwach domowych przez kolejne pokolenia (wymienione w nekrologu dzieci i wnuki: Rike, Rolf, Carolin, Vicky, Ina, Willem), które świadomie chronią spokój rodziny i dobre imię zmarłej Margot, odcinając się od wojennej przeszłości swojego przodka.
Wraz ze śmiercią Margot w 2015 roku i lakoniczną odpowiedzią z Niemiec, ten obiecujący dotąd kierunek poszukiwań genealogicznych został ostatecznie zamknięty. Jedynymi pewnymi dowodami pozostają dziś wyłącznie dokumenty urzędowe, które udało się wyciągnąć z państwowych archiwów.
Gdy w 2015 i 2016 roku rozpoczynaliśmy poszukiwania informacji o Willym Englerze, cyfrowe narzędzia badawcze dopiero raczkowały. Aby wyobrazić sobie, jak komendant obozu kolejowego z Rusocina mógł wyglądać w późniejszych latach życia na emigracji w Danii czy RFN, użyliśmy raczkującej wówczas aplikacji FaceApp. Stworzyliśmy wtedy coś na kształt „pośmiertnego listu gończego”, generując pierwsze, bardzo amatorskie cyfrowe postarzenie jego portretu ze Stutthofu. Dziś, po latach, technologia poszła niesamowicie do przodu. Dysponując o wiele bardziej zaawansowanymi algorytmami rekonstrukcji wizerunku oraz precyzyjnym zdjęciem z oryginalnej karty SS, publikujemy domniemaną, realistyczną prognozę wyglądu Englera w wieku około 70 lat. To portret człowieka, który w latach 70. lub 80. XX wieku mógł spokojnie spacerować ulicami Hamburga jako szanowany, emerytowany ogrodnik, podczas gdy jego ofiary nigdy nie doczekały starości.
Misja badawcza, nie osobista wendetta
Na koniec tego wieloletniego śledztwa warto jasno zdefiniować jego cel. Dla nas jako regionalistów i pasjonatów historii najważniejsze są wyłącznie fakty rzucające światło na dawny Pruszcz (Praust), jego wojenną topografię oraz mechanizmy działania lokalnego aparatu terroru. Odkrywanie tożsamości takich ludzi jak Willi Engler nie ma na celu niszczenia komukolwiek życia ani piętnowania jego żyjących potomków. Dzieci, wnuki czy prawnuki nie odpowiadają za czyny swoich przodków. Śledztwo historyczne rządzi się jednak swoimi bezwzględnymi prawami dąży do prawdy i odzierania zbrodniarzy z wygodnej zasłony anonimowości. Jeżeli w przyszłości ktokolwiek z krewnych lub osób posiadających wiedzę o rodzinie Englerów czy Mönchów zechce podzielić się dokumentami, wspomnieniami lub zdjęciami z tamtego okresu, nasza skrzynka redakcyjna pozostaje otwarta. Nie interesuje nas osądzanie żyjących interesuje nas wyłącznie ocalenie historii od zapomnienia.
Cyfrowa rekonstrukcja domniemanego wyglądu Willego Englera w wieku około 70 lat (lata 70. XX wieku). Obraz powstał na podstawie oryginalnego portretu ewidencyjnego z karty SS w KL Stutthof przy użyciu współczesnych algorytmów starzenia twarzy. Dokładna data oraz miejsce śmierci pierwszego komendanta podobozu kolejowego w Rusocinie pozostają nieznane powojenne państwowe bazy danych nie zawierają śladów po procesie denazyfikacji czy wyroku karnym, a rodzina zmarłej w 2015 roku córki Margot Schmidt (z domu Engler) odmawia jakichkolwiek informacji o powojennych losach esesmana z Pruszcza. Wizualizacja ta obrazuje, jak dawny pruszczański ogrodnik z Gischkauerstraße i strażnik obozowy od września 1939 roku mógł przez dekady bezkarnie żyć, starzeć się i funkcjonować w powojennej rzeczywistości Niemiec Zachodnich, podczas gdy jego ofiary nigdy nie doczekały starości.
2. SS-Außenkommando Burggraben (Kokoszki), https://www.net-film.ru/film-81113/.
4. Grób w Silkeborg, https://www.dki-01.dk/d_fl_silkeborg/d_fl_silkeborg_visbilled.php?img=/fl_silkeborg/pics/PICT1109.jpg
Składam serdeczne podziękowania Pracownikom Muzeum Stutthof w Sztutowie za ogromną pomoc, profesjonalizm i życzliwość podczas realizacji kwerendy archiwalnej. Państwa zaangażowanie w udostępnianie dokumentów źródłowych pozwoliło nam rzucić zupełnie nowe światło na badane wątki historyczne i precyzyjnie odtworzyć losy opisywanych postaci. Dziękujemy za wsparcie naszego śledztwa historycznego!
Dziękuję za Twoją wizytę. Moje działania poszukiwawcze i historyczne prowadzę pro publico bono, czyli z czystej pasji do odkrywania przeszłości i dzielenia się wiedzą z Państwem. Z myślą o nowoczesnych formach kontaktu założyłem portal, na którym można „postawić wirtualnie kawę” drobny gest wsparcia dla mojej pracy.
Jednak najwięcej radości sprawia mi bezpośredni kontakt: wspólne wypicie gorącej, pachnącej kawy lub herbaty i wysłuchanie Państwa opowieści o dawnych czasach, dzieciństwie czy zmianach, które zaszły w naszym otoczeniu. To właśnie zdjęcia, pamiętniki i wspomnienia są często prawdziwym motorem napędowym moich działań inspirują do dalszych poszukiwań, do burzy mózgów wśród pasjonatów historii, którzy chcą odkrywać przeszłość i dzielić się nią w kontekście naszych małych ojczyzn.
Dziękuję za uwagę, czas poświęcony na odwiedziny i za wszystkie historie, które zechcecie podzielić się ze mną. Każda z nich sprawia, że moja pasja do historii staje się pełniejsza i bardziej żywa.
Wirtualna kawa. Zapraszam i dziękuję ❤
☕ https://buycoffee.to/praust ☕







