Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 1 kwietnia 2018

Klasztor nad Jeziorem Trzcinowym (Rohrsee)

Klasztor nad jeziorem Trzcinowym

Dziś trudno w to uwierzyć, ale w miejscu, gdzie znajduje się boisko sportowe i kompleks Miejskiego Domu Kultury w Pruszczu Gdańskim na ulicy Chopina jeszcze nie tak dawno istniało Jezioro Trzcinowe (niem. Rohrsee). Nazywano je tak od trzcin porastających jego brzegi. W rzeczywistości nie było to klasyczne jezioro, lecz dawne rozlewisko rzeki Radunia: płytkie, podmokłe, bardziej bajoro niż głęboki akwen. Mimo to miało swoją nazwę, swoją historię… i swoją legendę.

Opowieść o Klasztorze nad Rohrsee

Według lokalnych przekazów nad brzegiem Jeziora Rohrsee stał kiedyś niewielki klasztor. Miał być skromny, drewniany, otoczony ogrodem i niewielkim sadem. Mnisi żyli tu w ciszy, z dala od głównych traktów, korzystając z bliskości wody i żyznych terenów doliny. Legenda mówi, że klasztor zniknął nagle. Jedni twierdzili, że zapadł się w podmokły grunt. Inni, że został opuszczony w czasie wojennego zamętu, a natura szybko wchłonęła jego ślady. Z czasem miejsce zarosło trzciną, a pamięć o zabudowaniach przetrwała już tylko w opowieściach. Nie ma dziś dokumentów, które jednoznacznie potwierdzałyby istnienie tej budowli. Być może był to jedynie pustelniczy dom modlitwy, a może zwykłe gospodarstwo, które z biegiem lat urosło w zbiorowej wyobraźni do rangi klasztoru i przede wszystkim legendy o Klasztorze nad Jeziorem Trzcinowym. 

Los samego Rohrsee był równie symboliczny. W XIX wieku, wraz z rozwojem przemysłu i budową Cukrowni Pruszcz (niem. Zuckerfabrik Praust), rozlewisko zaczęto wykorzystywać do płukania buraków cukrowych. Woda niosła ze sobą ziemię i osady, które stopniowo zamulały zbiornik. Z czasem jezioro straciło swój charakter. Stało się płytkim, zarośniętym bajorem, aż w końcu zupełnie zniknęło z krajobrazu miasta. Teren osuszono i zagospodarowano, dziś tętni życiem w zupełnie inny sposób.

Może właśnie dlatego legenda o klasztorze brzmi tak przekonująco. Skoro samo jezioro mogło „zniknąć bez śladu", dlaczego nie miałby zniknąć także stojący nad nim budynek? Spacerując dziś po tej części Pruszcza, trudno wyobrazić sobie taflę wody i trzcinowe brzegi. A jednak pod warstwą ziemi, pod boiskiem i chodnikami, kryje się historia, trochę udokumentowana, trochę dopowiedziana. I właśnie ta druga część bywa najciekawsza.

Artykuł ten powstał kilka lat temu. Wówczas najstarsze dokumenty trafiły na sam koniec opowieści o klasztorze, był to naturalny etap dalszych odkryć po następnych poszukiwaniach, badaniach i analizach dostępnych materiałów. Dziś jednak warto odwrócić tę perspektywę. Cofnijmy się do najstarszych znanych dokumentów, tych odkrywczych dotyczących tego terenu i spróbujmy spojrzeć na historię od jej początku, zanim pojawiły się legendy, zanim powstały domysły, zanim „zniknęło" jezioro.

 Ten artykuł ma jeden zasadniczy cel: zweryfikować tezę, że nad brzegiem Jeziora Trzcinowego mogła znajdować się jakaś budowla: klasztor, zabudowania gospodarcze, może niewielka fundacja zakonna. Nie opieramy się wyłącznie na legendzie. Punkt po punkcie analizujemy nowe dokumenty, dawne mapy i archiwalne materiały, odkrywając kolejne ciekawostki, które pozwalają spojrzeć na sprawę z większym dystansem.  Legenda przez lata funkcjonowała jako opowieść przekazywana z pokolenia na pokolenie. Dziś możemy ją skonfrontować z kartografią, opisami terenu i realiami historycznymi epoki.

A może okaże się, że w tej historii jest więcej prawdy, niż dotąd przypuszczaliśmy?

 Jednym z najciekawszych artefaktów, które odkryliśmy niedawno, jest mapa przedstawiająca wspaniałe ujęcie rozlewiska rzecznego, ukształtowanie terenu oraz zasięg Jeziora Trzcinowego. Dokument ten pozwala spojrzeć na dawny krajobraz w sposób niemal namacalny, zanim woda ustąpiła miejsca zabudowie.

Najstarszy przekaz dotyczy stanowiska archeologicznego, jednak legenda odnosi się do okresu, w którym nad jeziorem miał stać klasztor franciszkański. Zniszczenie świątyni łączone jest, które przywoływał również Wilhelm Hoffmann, ze zniszczeniem pierwotnego kościoła w 1577 roku podczas działań wojennych związanych z panowaniem Stefan Batorego. Faktem jest, że w rejonie omawianego terenu znajdowały się stanowiska archeologiczne, a jedno z nich potwierdza działalność człowieka w czasach starożytnych.

Poniżej znajduje się niezwykłe ujęcie omawianego terenu z 1850 roku, na którym Jezioro Trzcinowe zostało ukazane w całej swojej okazałości.


1. Arcyciekawe ujęcie Jeziora Trzcinowego z około 1850 roku ukazuje nie tylko sam akwen, ale także jego powiązania z systemem wodnym doliny Raduni i naturalne obniżenia terenu, które sprzyjały tworzeniu się rozlewisk. 

 
 Z kolei poniżej przedstawiono teren jeziora, na którego mapie naniesiono określoną symbolikę. Do dziś zastanawiamy się, co dokładnie oznaczają te znaki, ponieważ mapa nie zawierała legendy, a użyte symbole mogły mieć różne znaczenia. W dostępnych oznaczeniach na mapach niemieckich nie udało się odnaleźć jednoznacznego wyjaśnienia tej zagadki ewentualnie jedynie częściowe wskazówki.
 
2. To był najciekawszy „strzał” poszukiwaczy,  na mapie z 1862 roku zaznaczono w tym miejscu zabudowę. Najprawdopodobniej widoczne są na niej ruiny młyna zlokalizowanego przy dawnym Jeziorze Trzcinowym (Rohrsee). Teren przedstawiony na mapie przypomina rozlewisko rzeki Raduni. Skrót „R.W S.M.” może oznaczać:
  • R - ruiny

  • W - wiatrak lub młyn wodny

  • S - jezioro

  • S.M. - stary młyn

Biorąc pod uwagę mapę katastralną albo klasyfikacyjną gruntów na takich mapach skróty oznaczały

rodzaj użytku, nie obiekt budowlany. I zestaw liter oddzielonych kropkami w obrębie jednego koloru to typowa forma zapisu mieszanego użytku, np.:

  • R. - Rohr (trzcina)

  • W. - Wiese (łąka)

  • S. - Sumpf (bagno)

  • M. - Moor (torf)

Czyli opis przyrodniczy, nie zabudowa. Czy tak jest faktycznie? Tym bardziej, że nie wszędzie po literze zastosowano kropkę. Cały czas to jeszcze sprawdzamy.


W świadomości dawnych, prusko-niemieckich mieszkańców funkcjonowała utrwalona nazwa Rohrsee (dosł. „Jezioro Trzcinowe”). Potwierdza to m.in. mapa „Flurnamenkarte Praust” z końca XIX wieku, na której wyraźnie zaznaczono również Jezioro Trzcinowe jako odrębny obiekt terenowy. Oznacza to, że nazwa Rohrsee nie była jedynie potocznym określeniem, lecz miała charakter trwały i była oficjalnie odnotowana w kartografii epoki. Samo określenie jest typowe dla nazewnictwa niemieckiego, odnosi się do zbiornika porośniętego trzciną (niem. Rohr -trzcina, See - jezioro).

 
Flurnamenkarte Praust Rohrsee (dosł. „Jezioro Trzcinowe”), mapa nazw polnych, gruntowych, czyli szczególną kartograficzną formę mapy, na której zaznaczone są nazwy poszczególnych działek, pół, pastwisk, łąk, dróg i innych jednostek krajobrazowych („Flurnamen”).


Poniżej dwa zdjęcia lotnicze wykonane podczas przelotu nad Cukrownią Pruszcz (Zuckerfabrik Praust) w 1929 roku. To właśnie na nich udało się najwięcej „podejrzeć” z dawnego ukształtowania terenu. Fotografie wyraźnie pokazują zarys niecki dawnego jeziora, różnice wysokości oraz roślinność charakterystyczną dla terenów podmokłych – w tym pasma trzcin. Widać również sposób zagospodarowania okolicznych pól: fragmenty upraw, ale też miejsca wyraźnie podsypywane i wyrównywane, prawdopodobnie w celu osuszenia gruntu i przystosowania go do intensywniejszego użytkowania. To materiał niezwykle cenny, bo uchwycony w momencie przejściowym gdy naturalne rozlewisko traciło już swój pierwotny charakter, ale wciąż było czytelne w krajobrazie.

3. Zdjęcie Jeziora Trzcinowego z 1929 roku z przelotu nad Cukrownią.


W dokumentach międzywojennych znajdujemy inną interesującą wzmiankę potwierdzającą funkcjonowanie nazwy Jeziora Trzcinowego jeszcze w XX wieku. Na podstawie zarządzenia Senatu Wolne Miasto Gdańsk, oddziału do spraw kościelnych, z dnia 2 grudnia 1925 roku, udzielono parafii w Pruszczu z zastrzeżeniem praw osób trzecich pozwolenia na założenie cmentarza na polu położonym na zachód od tak zwanego Jeziora Trzcinowego (Rohrsee) w Praust.

4. Jezioro Trzcinowe (Rohrsee). Widoczny powyżej cmentarz katolicki.

 

5. Ciekawostka dotycząca cmentarza w okolicy jeziora Trzcinowego, zakup działki na cmentarz katolicki. 
 


 
6. Pruszcz Gdański. Jezioro Trzcinowe (Rohrsee). Najbardziej znane ujęcie z niemieckiej mapy Messtischblatt, arkusz „Praust 1777”.
 

 

Teren Jeziora Trzcinowego mógł być miejscem częstych wylewisk Raduni. Płytkie rozlewisko, zależne od poziomu wód rzeki, z czasem zmieniało swój zasięg i charakter, co sprzyjało jego stopniowemu zamulaniu. Na mapach widać wyraźnie bliskość zabudowań dawnej Cukrownia Praust, która później wykorzystywała te wody do płukania buraków cukrowych.

7. Fragment niemieckiej mapy. W centralnym punkcie Jezioro Trzcinowe, a także:

- cukrownia,
- dworzec Praust,
- rzeka Radunia,
- rynek pruszczański-Am Markt (z denkmal-em, pomnikiem pruskim w centralnym miejscu)

 

8. Zdjęcie lotnicze z okresu II wojny światowej. Widoczna jest nowoczesna zabudowa wzniesiona około 1940 roku. W tym czasie powstał Dom Koleżeński przy Cukrowni Pruszcz. W pobliżu znajdował się również okazały basen oraz duży plac sportowy. Powyżej boiska oddzielony teren Jeziora Trzcinowego.







9. Porównanie Jeziora Trzcinowego z różnych map
 
 
 

 
10. Nakładka Jeziora Trzcinowego na współczesna mapę terenową
 
 
 

11. To zdjęcie swego czasu było promowane jako najstarsze ujęcie Jeziora Trzcinowego, ale bardziej prawdopodobne, że jest to Park Mickiewicza. 
 
 




Widok współczesny:

12. Zdjęcie satelitarne na rejon Domu Kultury i dawnego Jeziora Trzcinowego.
 
 




 
 
13. Zdjęcie z zalanego boiska przez wody Rzeki Radunia.
 
 

 

 Legenda o zatopionym klasztorze z Praust

Po analizie najciekawszych i najbardziej szczegółowych map, jakie udało nam się przejrzeć, jedno nie budzi już wątpliwości: istnienie Jeziora Trzcinowego dawnego rozlewiska wraz z odpływem wód do Raduni jest faktem kartograficznym. Największe skale, dokładne odwzorowania terenowe i precyzyjne pomiary potwierdzają, że nie była to jedynie nazwa funkcjonująca w legendzie, lecz realny element krajobrazu.

Najciekawszą informacją okazało się jednak coś innego. Na mapie z 1862 roku, sporządzonej w większej skali, odnaleźliśmy materialny znak ruin zaznaczonych w bezpośrednim sąsiedztwie jeziora. Co zaskakujące, przy bardzo dokładnym odwzorowaniu terenowym z 1850 roku tego elementu jeszcze nie uwzględniono. Czy oznacza to, że ruiny pojawiły się w dokumentacji później? A może wcześniejsza mapa pominęła obiekt uznany za mało istotny?

Ten drobny symbol na arkuszu kartograficznym otwiera pole do dalszych pytań. Kartografia XIX wieku bywała bezwzględnie precyzyjna, szczególnie w większych skalach – zaznaczenie ruin rzadko było przypadkowe.

Po przejrzeniu zgromadzonych materiałów, przeprowadzeniu kwerend i pasjonackich poszukiwań wracamy więc do legendy o klasztorze. Skoro w świadomości prausterskiej funkcjonował rejon Prauster Burg, zamku lub warownia to dlaczego nie mogła istnieć również tradycja o zabudowie sakralnej nad jeziorem? Wprowadzamy zatem do mapy lokalnych legend i podań także „Klasztor nad Jeziorem Trzcinowym”.

    Dawno temu, gdy Praust było jeszcze niewielką osadą położoną w dolinie Raduni, nad brzegiem Jeziora Trzcinowego zwanego przez Niemców Rohrsee miał stać niewielki klasztor. Nie był to potężny konwent, lecz raczej skromna siedziba kilku mnichów, którzy wybrali to miejsce dla ciszy i odosobnienia. Klasztor miał znajdować się naprzeciwko późniejszej cukrowni, na lekko wyniesionym fragmencie terenu, otoczonym wodą i trzcinami. Mnisi prowadzili ogród, uprawiali zioła i pomagali okolicznej ludności. Według przekazów byli to franciszkanie lub bracia związani z dawną parafią. Pewnej nocy nad Pruszczem przeszła gwałtowna burza. Wody Raduni wezbrały, a rozlewisko jeziora rozszerzyło się tak bardzo, że podmyło fundamenty budowli. Ziemia miękka i podmokła miała się osunąć, a klasztor zniknął pod wodą. Inna wersja mówi, że budowla została wcześniej opuszczona, a legenda o „zatopieniu” była późniejszym wyjaśnieniem jej zniknięcia. Jeszcze w XIX wieku starsi mieszkańcy mieli wspominać, że przy niskim stanie wody można było dostrzec kamienie, fragmenty murów lub „nienaturalne” wyniesienia terenu. To właśnie te opowieści mogły utrwalić przekonanie o istnieniu klasztoru.

Zanim jednak pozwolimy wyobraźni wyprzedzić fakty, oddajmy głos kronikarzowi. Najpierw przyjrzyjmy się informacjom zawartym w kronice Wilhelma Hoffmanna. Jedną z najważniejszych informacji dotyczących „Klasztoru nad Jeziorem Trzcinowym” odnajdujemy już we wstępie do historycznych rozważań o Pruszczu, zawartych w kronice wsi Praust autorstwa Wilhelm Hoffmann.

Autor pisze:

„Nie odnotowujemy nigdzie jakiejkolwiek wzmianki o klasztorze, który - jak miała
głosić legenda - położony był naprzeciwko dzisiejszej cukrowni, tam, gdzie obecnie znajduje się tzw. Jezioro Trzcinowe (Rohrsee); W wyniku gwałtownej nawałnicy klasztor ten miał znaleźć się pod wodą i w ten sposób ulec zniszczeniu. Legenda ta mogła powstać być może dlatego, że pierwotny kościół katolicki, obsadzony rzekomo przez mnichów franciszkańskich, został całkowicie zniszczony w 1577 r. w wyniku najazdu dzikich hord Stefana Batorego 1576-1581, a na jego miejscu odbudowano następnie dzisiejszy kościół ewangelicki".

To niezwykle istotny fragment. Hoffmann wprost stwierdza brak jakichkolwiek źródłowych wzmianek o klasztorze nad Rohrsee. Jednocześnie proponuje racjonalne wyjaśnienie genezy legendy, mogła ona być echem zniszczenia dawnego kościoła w czasie konfliktów XVI wieku, które z biegiem lat zostało w lokalnej pamięci przekształcone w opowieść o zatopionym klasztorze. Co ciekawe, autor nie neguje samego istnienia tradycji ustnej, wskazuje jednak, że nie znajduje ona potwierdzenia w dostępnych mu dokumentach. I tu rodzi się pytanie: czy brak zapisu w kronikach oznacza, że budowla nigdy nie istniała? A może była zbyt mała, zbyt krótko funkcjonująca, by pozostawić po sobie ślad w oficjalnych rejestrach?


14

15. Wzmianka o Jeziorze Trzcinowym i klasztorze.



 
Wracając do legendy o klasztorze nad Jeziorem Trzcinowym. Pruszcz był zawsze na celowniku najeźdźców na Gdańsk. Jak już wspominaliśmy był celem strategicznym.
 

16 Fragmenty z historii Pruszcza Gdańskiego
 
 
 
O zniszczeniu kościoła:
 
 
17 Fragmenty z historii Pruszcza Gdańskiego
 
 
 
 
 
Wizualizacja legendy o klasztorze nad Jeziorem Trzcinowym:
18 Klasztor, który zapadł się nad Jeziorem Trzcinowym
 
 
 

 
 
 
 
Nasza mapa legend z Praust z dodanym klasztorem:
19 Mapa legend z Praust:
-basteja obronna,
- klasztor nad Jeziorem Trzcinowym,
- prausterski zamek
 
 
 Dziś w tym miejscu znajdują się boiska sportowe, obiekty Młodzieżowy Dom Kultury w Pruszczu GdańskimMOSiR Pruszcz Gdański oraz Centrum Kultury i Sportu w Pruszczu Gdańskim. Trudno uwierzyć, że kiedyś rozciągało się tu Jezioro Trzcinowe - Rohrsee.

„Było i już go nie ma” - mówią starsi mieszkańcy. Według ich relacji jezioro istniało jeszcze po wojnie. Cukrownia płukała w nim buraki z ziemnych zabrudzeń, odprowadzając do wody osady i ścieki poprodukcyjne. Z biegiem lat zbiornik coraz bardziej się zamulał, aż w końcu stracił swój charakter i jak opowiadają został zasypany. A przecież wcześniej był to teren spacerowy. Park posiadał alejki, nad wodą było dużo zieleni, a po jeziorze pływano łódkami. To było miejsce wypoczynku, mała oaza w sercu miasta. Wiele wskazuje na to, że jezioro było zasilane wodami z rowów melioracyjnych znajdujących się na terenie dzisiejszego Parku Miejskiego. Jeśli tak, to gdzieś musi istnieć ujście tych wód do Raduni  być może wciąż ukryte pod ziemią, pod warstwą współczesnej zabudowy.

 
 
 
 

 
 
 Różne źródła:

Ekshumacja jak dewastacja, www.pruszczgdanski.naszemiasto.pl/archiwum/ekshumacja-jak-dewastacja,929980,art,t,id,tm.html

Połamane pomniki, www.gdansk.naszemiasto.pl/archiwum/pruszcz-gdanski-polamane-pomniki-na-starym-cmentarzu,929294,art,t,id,tm.html

Dewastacja cmentarza w Pruszczu Gdańskim, www.forum.dawnygdansk.pl/viewtopic.php?t=1611

Pruszczańska warownia, https://web.facebook.com/pg/Ocalic.od.zapomnienia.Praust/photos/?tab=album&album_id=1971010003123651

https://praust.wordpress.com/2018/03/18/prauster-burg-pruszczanska-warownia/

Praust w dawnej kronice regionu Wysoczyzny Gdańskiej

Praust w ujęciu Johna Adolfa Muhla - obraz dawnej wsi Wysoczyzny Gdańskiej  („Die Danziger Höhe”) „Die Danziger Höhe” to regionalna publikac...