Strona, na którą trafiłeś, powstała w wyniku poszukiwań informacji o poniemieckim hangarze, który znajdował się w Pruszczu Gdańskim. Zagłębiając się w tych poszukiwaniach, starając się dotrzeć do wszelkich możliwych źródeł, natrafiałem na różne ciekawe informacje dotyczące historii Pruszcza i regionu. Wszystkim, o czym udało mi się dowiedzieć i wszystkimi zebranymi materiałami postanowiłem się podzielić. Stąd pomysł na blog.
Znajdziesz tu głównie ciekawostki związane z lotniskiem i historią lotnictwa w Pruszczu Gdańskim i w innych, pobliskich miejscowościach. Interesowałem się również obozami zagłady, które znajdowały się na tych terenach. Tak naprawdę blog ciągle się rozwija, staram się, aby pojawiały się tu ciekawe opowieści dotyczące historii bliskiego mi regionu.
Dziękuję za odwiedzenie mojej strony. Mam nadzieję, że to, o czym przeczytałeś na tej stronie, było interesujące.
Jeżeli natomiast jesteś w posiadaniu starych zdjęć, pamiątek z Pruszcza i okolic lub możesz podzielić się jakimiś ciekawymi historiami, skontaktuj się ze mną. Utrwalmy historię i przekażmy ją dalej.
Moje działania poszukiwawcze i historyczne prowadzę pro publico bono, czyli z czystej pasji do odkrywania przeszłości i dzielenia się wiedzą z Państwem. Z myślą o nowoczesnych formach kontaktu założyłem portal, na którym można „postawić wirtualnie kawę” - drobny gest wsparcia dla mojej pracy.
Jednak najwięcej radości sprawia mi bezpośredni kontakt: wspólne wypicie gorącej, pachnącej kawy lub herbaty i wysłuchanie Państwa opowieści o dawnych czasach, dzieciństwie czy zmianach, które zaszły w naszym otoczeniu. To właśnie zdjęcia, pamiętniki i wspomnienia są często prawdziwym motorem napędowym moich działań – inspirują do dalszych poszukiwań, do burzy mózgów wśród pasjonatów historii, którzy chcą odkrywać przeszłość i dzielić się nią w kontekście naszych małych ojczyzn.
Dziękuję za uwagę, czas poświęcony na odwiedziny i za wszystkie historie, które zechcecie podzielić się ze mną. Każda z nich sprawia, że moja pasja do historii staje się pełniejsza i bardziej żywa.
Wirtualna kawa. Zapraszam i dziękuję ![]()
Jesteśmy także pod adresem:
Kontakt:
Poniższy wpis był moim pierwszym tekstem opublikowanym w 2015 roku, od niego zaczęły się wieloletnie poszukiwania archiwalne i terenowe, które z czasem objęły znacznie szerszy zakres niż pierwotnie zakładałem.
Na początku interesowało mnie wszystko, co związane z Pruszczem Gdańskim, jednak najważniejszym celem było odnalezienie jak największej liczby dokumentów dotyczących budowy lotniska Praust oraz próba ocalenia niemieckiego hangaru lotniczego przy ul. Powstańców Warszawy przed zniszczeniem. Moim zamiarem było jego zachowanie i przekształcenie w miejsce poświęcone historii, centrum kultury i pamięci.
W tym celu zwróciłem się do wielu instytucji archiwalnych i muzealnych, poszukując planów technicznych hangaru, które mogłyby posłużyć do jego odnowienia. Przy okazji tych działań zaczęły do mnie trafiać – często zupełnie nieoczekiwanie – kolejne dokumenty dotyczące Praust (Pruszcza Gdańskiego). Materiałów było na tyle dużo, że postanowiłem się nimi dzielić.
Moje zainteresowania szybko się rozszerzyły i objęły historię regionalną, w szczególności okres II wojny światowej, funkcjonowanie lotniska, a także obozy pracy przymusowej i obozy zagłady, które działały na tym terenie. Część dokonanych odkryć wpłynęła z czasem na zmianę postrzegania historii Pruszcza Gdańskiego, stała się podstawą publikacji książkowych dotyczących lat 1939–1945 oraz punktem wyjścia do dalszych badań prowadzonych przez innych regionalnych pasjonatów i historyków.
Poniżej publikuję pierwszy wpis z 2015 roku, początek poszukiwań dotyczących lotniska Praust, obozów oraz historii Pruszcza (Praust).
"Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości."
Józef Klemens Piłsudski
![]() |
| Pruszcz Gdański – część zachodnia. Widok na teren dawnej Zuckerfabrik Praust (Cukrownia Pruszcz) oraz Baumschule Radtke (Szkoła Ogrodnicza Rathke/Radtke). |

- Lotnisko Praust. Współcześnie nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak rozległe i potężne było dawne lotnisko Praust, którego infrastruktura obejmowała tereny od Cieplewa aż po Rokitnicę. Dziś w świadomości mieszkańców lotnisko to funkcjonuje głównie jako jednostka wojskowa, jednak w okresie II wojny światowej jego charakter i skala były zupełnie inne. Intensywna rozbudowa obejmowała m.in. obszar obecnego osiedla Wschód, wznoszenie hangarów, budowę dróg kołowania prowadzonych pomiędzy zabudową mieszkalną, a także funkcjonowanie rozległej sieci kolejek wąskotorowych oraz żwirowni. Niezwykle istotnym i tragicznym elementem tych prac było wykorzystanie pracy więźniów przymusowych, w szczególności kobiet pochodzenia żydowskiego.
Tereny obozowisk w Praust (Pruszcz Gdański) i okolicach
PRAUST
-
Juszkowo / Gischkau - miejscowość wypoczynkowa dla oficerów wyższej rangi.
-
Cukrownia - Zuckerfabrik Praust - więźniowie z Potulic oraz jeńcy francuscy i angielscy wykorzystywani do pracy.
-
Obóz przy lotnisku wojskowym - Aussenarbeitslager Praust bei Danzig (Lager Kochstedt) – obóz pracy przymusowej przy rozbudowie infrastruktury lotniczej.
-
Obóz kolejowy (Rusocin / Aussenarbeitslager Russoschin) - w rejonie końcówki Praust, przy ulicach Sikorskiego i Cechowej (tory kolejowe).
-
Roszkowo / Rostau - folwarki Kocha - obozy pracy przymusowej; powyżej obszaru nr 5 znajdował się także obóz Woyanover Viertel, więźniowie pracowali przy budowie tzw. „Berlinki”.
-
Cieplewo - Zipplau - koncentracja wojsk Luftwaffe; więźniowie wykorzystywani do prac przy lotnisku i infrastrukturze wojskowej.
Dodatkowo istniały inne obozy pracy przymusowej, m.in. RABLager Praust – przymusowy obóz pracy dla Żydów w Pruszczu Gdańskim od 1939/1940 roku.
-
![]() |
| Obóz Praust |
Rejon obozu pracy Aussenarbeitslager Praust bei Danzig (Lager Kochstedt)
-
Rejon torów kolejowych - prace przy naprawie torów w oparciu o szkic obozowy; prawdopodobne miejsce prowadzenia linii wąskotorowej. Brak potwierdzenia w mapach z przelotów wojsk alianckich. Na pewno funkcjonowały tory i dworzec w okolicach obecnych garaży na terenie Komarowa. Działał w ramach obozu Rusocin (Aussenarbeitslager Russoschin)
-
Wejście na teren obozu - ówczesna brama wojskowa.
-
Pozostałości bunkra - istnieją spory dotyczące ewentualnego wykorzystywania go do gazowania więźniów, jednak nie potwierdzono tego w muzeum Stutthof. Obecnie bunkier znajduje się w obrębie miejsca pamięci. W 09.2015 Urząd Miasta planował jego zamurowanie.
-
Baraki mieszkalne - miejsca dla około 500-900 osób; w każdym baraku mieściło się 100-200 osób. Na terenie obozu znajdowało się około 30 budynków obozowych. Znajduje się tu także poobozowy basen, później wykorzystywany przez straż pożarną.
-
Stary hangar lotniczy - liczba odnalezionych jednostek: 1-2; w średnim hangarze na terenie Cieplewa dostrzeżono 19 samolotów Messerschmitt ME 110.
-
Folwarki Kocha - teren pracy przymusowej i lager Kochstedt umiejscowiony niedaleko
-
Pałacyk Kocha - siedziba właściciela folwarku, częściowo powiązana z funkcjonowaniem obozu pracy przymusowej.
![]() |
| Brama wjazdowa jednostki wojskowej |
![]() |
| Barak obozowy w w Muzeum Stutthof w Sztutowie |
![]() Szkic obozu Praust, wykonany przez ocalałą więźniarkę obozu |
![]() |
| Aussenarbeitslager Praust bei Danzig (Lager Kochstedt). Komendantem obozu mianowano SS-Hauptscharführera Otto Williego Bergera. |
Na początku funkcjonowania podobozu w Pruszczu Gdańskim naziści skierowali do niego około pięciuset Żydówek pochodzących z Węgier. Po kilkunastu dniach z tej grupy przeniesiono około 40 kobiet. Dnia 6 sierpnia 1944 roku do podobozu dotarł kolejny transport, liczący około 300 żydowskich więźniarek z Austrii, Czech, Niemiec i Słowacji.
Osadzone w obozie kobiety były zmuszane do ciężkich robót budowlanych i porządkowych na terenie lotniska, w tym przy obsłudze infrastruktury.
![]() |
| Niemiecki hangar lotniczy przy ulicy Powstańców Warszawy (dawna Werderstrasse) |
Nadzór nad więźniarkami sprawowali żołnierze SS-Wachtbataillon oraz Wehrmachts-Ausbildungs-Bataillon. Dzień obozowy rozpoczynał się pobudką o godzinie 5.00 i zwołaniem na apel. Po śniadaniu, składającym się z kromki chleba i kubka gorącej wody, więźniarki prowadzono na miejsca pracy.
Warunki wykonywania robót zależały w dużej mierze od zmiany strażników. Wielu z nich wymuszało ponadludzkie tempo pracy, jednocześnie stosując wobec kobiet przemoc psychiczną. Zdarzały się przypadki pozorowanych egzekucji – więźniarki ustawiano nad rowem, symulując zamiar rozstrzelania, po czym zmuszano je do powrotu na stanowiska pracy. Podobnie jak w innych obozach, również w Pruszczu Gdańskim dotkliwym problemem był brak odpowiedniej odzieży chroniącej przed trudnymi warunkami atmosferycznymi.
Od stycznia 1945 roku podobóz w Pruszczu Gdańskim stał się punktem tranzytowym dla setek więźniów ewakuowanych z innych filii KL Stutthof. Na początku lutego dotarła tu grupa więźniów prowadzonych przez blisko trzy tygodnie z obozu w Jajkowie. W wyniku skrajnego wycieńczenia, chorób oraz ciężkich warunków pogodowych wielu osadzonych w Pruszczu Gdańskim zmarło.
Osadzona w Pruszczu Gdańskim Miriam Ejszyszok w relacji spisanej po wyzwoleniu zeznała:
„Ludzie zaczęli padać jak muchy. Codziennie wywożono z obozu duże sanie załadowane trupami.”
W tym samym okresie do podobozu trafiły również więźniarki z Cieszyna. Po ich przybyciu Niemcy dokonali selekcji i zamordowali nieustaloną liczbę kobiet.
Rankiem 23 marca 1945 roku strażnicy opuścili obóz. Kilkanaście godzin później podobóz w Pruszczu Gdańskim został wyzwolony przez Armię Czerwoną.
![]() |
| Marsz Śmierci [2] |
Z historii byłego kościoła ewangelickiego w Praust (Pruszcz Gdański)
Od 1 września 1939 roku w Pruszczu Gdańskim rozpoczęły się represje wymierzone we wszystko, co polskie. Zdemolowano polską szkołę i ochronkę, aresztowano polskich kolejarzy oraz działaczy organizacji narodowych. W budynku niemieckiej szkoły hitlerowcy utworzyli tymczasowe więzienie dla aresztowanych Polaków z Pruszcza i okolicznych miejscowości. Wielu mieszkańców miasta zostało następnie deportowanych do obozów koncentracyjnych, m.in. Stutthof, Sachsenhausen i Auschwitz.
W październiku 1939 roku Niemcy rozpoczęli akcję wysiedlania polskich rodzin z terenu byłego Wolnego Miasta Gdańska, realizując plan uczynienia Gdańska i jego okolic obszarem „czysto niemieckim”. Represje te dotknęły również mieszkańców Pruszcza, w szczególności rodziny kolejarzy wcześniej aresztowanych. Jedną z takich akcji przeprowadzono 21 listopada 1939 roku w Pruszczu, Trąbkach i Ełganowie.
Kościół katolicki podzielił los polskiej ludności, traktowanej przez ideologię rasistowską III Rzeszy podobnie jak inni Słowianie i Żydzi, jako „rasa niższa”. Najcięższe represje dotknęły Kościół na ziemiach wcielonych do Rzeszy jesienią 1939 roku, zwłaszcza na Pomorzu i w tzw. Kraju Warty. Celem władz niemieckich była całkowita germanizacja Kościoła. Wprowadzono ścisły podział na Kościół niemiecki i polski. Kościół polski został niemal całkowicie zlikwidowany, z około 1700 świątyń i kaplic czynnych pozostało zaledwie około 60, a spośród 2400 kapłanów tylko około 60 mogło w 1944 roku pełnić funkcje duszpasterskie w ograniczonym zakresie.
Spośród polskich biskupów na terenie Rzeszy na miejscu pozostał jedynie bp Walenty Dymek w Poznaniu (w areszcie domowym). Trzej inni hierarchowie: abp Antoni Julian Nowowiejski, bp Leon Wetmański oraz bp Michał Kozal, zostali zamordowani w obozach koncentracyjnych. Bp Konstanty Dominik zmarł w Gdańsku, wygnany ze swojej diecezji i stale inwigilowany przez Gestapo.
W okresie II wojny światowej w Pruszczu Gdańskim funkcjonowały także podobozy KL Stutthof. Latem 1944 roku hitlerowcy utworzyli dwa kobiece podobozy żydowskie:
-
Aussenarbeitslager Praust bei Danzig (Lager Kochstedt) - założony 7 lipca 1944 roku, zlikwidowany w lutym 1945 roku; około 1500 Żydówek było tam wykorzystywanych do prac przy budowie lotniska.
-
Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust - utworzony 13 września 1944 roku, oficjalnie zlikwidowany 12 lutego 1945 roku; więźniarki kierowano do pracy przy kolei.
W czasie wojny Pruszcz uzyskał prawa miejskie - 1 kwietnia 1942 roku został włączony do Gdańska na mocy dekretu Adolfa Hitlera z 8 października 1939 roku.
![]() |
| Pomnik Pamięci poległym w obozie Praust |
![]() |
| Pozostałości bunkra obozowego w Parku Pamięci przy Powstańców Warszawy [3] |
![]() |
| Pozostałości bunkra obozowego w Parku Pamięci przy Powstańców Warszawy |
Dnia 23 marca 1945 roku Pruszcz Gdański został wyzwolony przez 2 Armię Uderzeniową II Frontu Białoruskiego. Wycofujące się wojska niemieckie wysadziły wszystkie mosty na rzece Raduni i jej kanale oraz zniszczyły kluczowe obiekty przemysłowe, na czele z cukrownią.
Przy ulicy Zastawnej znajduje się obelisk oraz cmentarz wojenny, na którym spoczywa 2367 żołnierzy Armii Czerwonej, poległych w walkach o wyzwolenie terenów powiatu pruszczańskiego.
Na terenie Pruszcza Gdańskiego w latach 1939-1945 funkcjonowały filie obozu koncentracyjnego Stutthof. Jedna z nich rozpoczęła działalność 7 lipca 1944 roku. Był to pierwszy podobóz z więźniarkami żydowskimi, utworzony na mocy specjalnego rozkazu komendanta KL Stutthof wydanego cztery dni wcześniej (Sonderbefehl über die Einrichtung des Aussenarbeitslagers Praust). Do obozu skierowano Żydówki węgierskie, deportowane do KL Stutthof z KL Auschwitz 29 czerwca 1944 roku. Podobóz zlokalizowano na terenie wojskowego lotniska Luftwaffe (Flugplatz der Luftwaffe).
![]() |
| Polne lotnisko w Praust |
Na teren wojskowego lotniska Luftwaffe (Flugplatz der Luftwaffe), położonego przy drodze Werderstraße prowadzącej do wsi Kochstedt, w pobliżu Praust (Pruszcza Gdańskiego), skierowano około 500 żydowskich kobiet. Więźniarki te zmuszane były do prac budowlanych i porządkowych związanych z funkcjonowaniem oraz rozbudową infrastruktury lotniskowej.
Dnia 6 sierpnia 1944 roku stan osobowy obozu zwiększono o kolejne około 300 kobiet, deportowanych wcześniej do getta i obozu w Terezinie (Czechy) oraz do obozu w KL Auschwitz.
![]() |
| Stary słup oświetleniowy |
Stanowisko komendanta obozu pełnił SS-Hauptsturmführer Otto Berger. Oddział wartowniczy początkowo składał się z 7 funkcjonariuszy SS z SS-Wachbataillon oraz 7 żołnierzy Wehrmachts-Ausbildungs-Bataillon, rekrutujących się spośród osób niezdolnych do służby frontowej. Z dniem 6 lipca 1944 roku zostali oni włączeni do nowo utworzonego II SS-Wachbataillon KL Stutthof, a po jego rozwiązaniu, 6 września 1944 roku, przeniesiono ich do kompanii wartowniczych nr 1–3.
Po zwiększeniu stanu osobowego więźniów do załogi obozu skierowano dodatkowo 6 esesmanów oraz kilka nadzorczyń SS. Część z nich przybyła wraz z transportami więźniów z innych obozów koncentracyjnych, pozostałe rekrutowano w ramach naboru prowadzonego przez gdański urząd pracy. Po specjalnym przeszkoleniu przeprowadzonym na terenie KL Stutthof kobiety te kierowano do służby wartowniczej zarówno w obozie macierzystym, jak i w jego filiach. W jednym z takich szkoleń, zorganizowanym pod koniec października 1944 roku, uczestniczyło 60 kobiet, z których siedem skierowano następnie do Aussenarbeitslager Praust.
Już po trzech tygodniach od utworzenia filii, 25 lipca 1944 roku, do obozu głównego odesłano 40 najsłabszych więźniarek. Tego samego dnia skierowano do Pruszcza kolejną grupę o podobnej liczebności. Wraz z nią do obozu przybyły dwie nadzorczynie SS: Emilie Macha oraz Anni Schabert, przeniesione z KL Kauen.
Więźniarki zakwaterowano na terenie lotniska w trzech drewnianych barakach, tworzących obóz Lager Kochstedt.
Dzień w obozie rozpoczynał się pobudką o godzinie 5.00, po której więźniarki były prowadzone na apel, trwający czasem 15, a nieraz nawet 60 minut. Po krótkim śniadaniu więźniarki wyruszały na prace w kierunku pagórkowatego terenu w pobliżu lotniska, który miały za zadanie wyrównać. Roboty te były realizowane pod nadzorem kilku firm budowlanych, m.in. Kieferling oraz Metzger u. Co.
Stosunek esesmanów do więźniarek różnił się w zależności od przydzielonego wartownika. Niektórzy pozostawiali więźniarkom względną swobodę, tolerując np. wyrywanie roślin z pola, inni nie dopuszczali nawet krótkiej przerwy, a jeszcze inni szukali okazji do szykanowania i zastraszania.
Jedną z najbardziej upokarzających i powszechnie stosowanych form szykan była praktyka ustawiania więźniarek nad rowem z wycelowanymi w ich stronę karabinami, gotowymi do oddania strzałów.
![]() Pozostałości po obozowym basenie, który po wojnie został zaadaptowany na basen przeciwpożarowy. |
![]() |
| Cukrownia |
![]() |
| Cukrownia Pruszcz w latach międzywojennych |
Cofnijmy się do początku lat 30. XX wieku, kiedy to na terenach Pruszcza Gdańskiego zaczęto odczuwać rosnące napięcia ze strony władz niemieckich. Ludność polska była systematycznie represjonowana, a polowania na działaczy komunistycznych doprowadziły 5 sierpnia 1933 roku do wielkiej obławy, w której aresztowano 16 osób.
W pierwszej połowie 1939 roku na terenie Pruszcza rozpoczęto budowę fortyfikacji i przeszkód, mających na celu uniemożliwienie wejścia Wojska Polskiego do Wolnego Miasta Gdańska.
W dniu 1 września 1939 roku przeprowadzono liczne aresztowania członków polskich organizacji, w tym przede wszystkim kolejarzy. Sam dworzec kolejowy został przejęty przez władze niemieckie 3 września 1939 roku.
![]() |
| Kolejarze polscy, obywatele Gdańska, zamordowani w hitlerowskich obozach koncentracyjnych w latach 1939–1945 |
Spośród mieszkańców Pruszcza Gdańskiego aresztowano ponad 200 osób, w tym 164 mężczyzn (wśród nich księdza) oraz 2 nauczycielki miejscowej szkoły. Wszyscy byli przetrzymywani w budynku dawnej szkoły, w którym funkcjonował areszt śledczy (dzisiejszy budynek Prokuratury przy ul. Wojska Polskiego), gdzie byli bici i poniżani.
Na ścianie tego budynku umieszczono tablicę upamiętniającą te wydarzenia.
![]() |
|
Osoby przedstawione na zdjęciu były torturowane przez niemieckich okupantów. Jednym z elementów poniżania więźniów było wrzucanie ich do kanału Raduni. W tym samym roku rodziny osób zatrzymanych zostały wysiedlone. Deportacje objęły cały region, przemianowany przez Niemców na Okręg Rzeszy Gdańsk-Prusy. Majątki przejmowali niemieccy osadnicy, natomiast ludność, którą uznano za „niegroźną” lub posiadającą obywatelstwo niemieckie sprzed 1918 roku, miała być włączana do procesu germanizacji.
W 1941 roku Pruszcz został włączony do Gdańska, stając się jego dzielnicą, a w tym samym roku władze niemieckie nadały mu prawa miejskie.
W okresie wojny, na terenie Pruszcza i okolic, m.in. w Rusocinie, powstały filie niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Stutthof.
![]() |
| Pomnik upamiętniający 300 kobiet - więźniarek obozu KL Stutthof |
![]() |
| Według danych alianckich, w tym rejonie znajdował się obóz kolejowy Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust |
Rusocin, Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust
W dniu 13 września 1944 roku naziści utworzyli w Rusocinie podobóz obozu koncentracyjnego KL Stutthof Aussenarbeitslager Russoschin bei Praust. Pierwszym komendantem obozu był SS-Untersturmführer Willy Engler, a od 23 października 1944 roku funkcję tę pełnił SS-Oberscharführer Konrad Doering.
Z KL Stutthof do Rusocina skierowano grupę 300 żydowskich kobiet, które zmuszane były do ciężkich robót przy budowie i naprawie torów kolejowych. Dzień obozowy rozpoczynał się o godzinie 4.00 rano, a po apelu o 6.30 więźniarki wychodziły na wyznaczony odcinek torów, gdzie pracowały aż do godziny 17.30.
Obóz został zlikwidowany na początku lutego 1945 roku. Pozostałe w nim 289 więźniarek wyprowadzono pieszo do Lęborka. W czasie ewakuacji ponad połowa z nich zmarła w wyniku wycieńczenia i chorób lub została zamordowana przez niemieckich strażników. Kilka godzin po wyjściu z Lęborka kolumna marszowa została odbita przez wojska radzieckie w kierunku Pucka.
Komarowo, historia osiedla Pruszcza Gdańskiego
Osiedle Komarowo położone jest w południowo-wschodniej części Pruszcza Gdańskiego. Powstało w latach 1853–1855, kiedy Julius Schlenther, właściciel gospodarstwa sołeckiego, wybudował na środku swojej posiadłości nowy dwór, nazwany Mały Dwór (Kleinhof, Kleinhof Praust, 1857–1903, Klonowo 1946).
W 1903 roku posiadłość nabył Hermann Koch, który wzniósł tu pałac, będący obecnie siedzibą dowódcy jednostki wojskowej.
![]() |
| Pałacyk Kochstedt na terenie jednostki wojskowej |
Po wojnie
Po zakończeniu II wojny światowej w Gdańsku działała Wojewódzka Komisja Weryfikacyjna, powołana 18 marca 1946 roku, mająca za zadanie przeprowadzenie weryfikacji byłych obywateli Wolnego Miasta Gdańska pochodzenia polskiego. Przewodniczącym komisji był Kazimierz Banaś-Purwin, a jego zastępcą Tadeusz Tylewski. Komisja funkcjonowała do 31 października 1947 roku, jednak jeszcze w 1948 roku Prezydium MRN w Gdańsku przyjmowało wnioski weryfikacyjne, w tym wnioski pośmiertne dotyczące praw spadkowych. Do 1948 roku w Gdańsku zweryfikowano 13 424 mieszkańców.
Pomimo uzyskania obywatelstwa polskiego, stan bezpieczeństwa tej grupy ludności pozostawał fatalny. Działo się to często przy biernej lub wręcz popierającej postawie władz lokalnych. Szczególne nasilenie takich prześladowań wystąpiło w powiecie gdańskim, gdzie prowodyrem był komendant Powiatowej Komendy Milicji Obywatelskiej w Pruszczu Gdańskim, porucznik Zenon Zakrzewski.
Zakrzewski kierował wysiedleniami całych rodzin autochtonów, uznawanych przez niego za Niemców, mimo posiadanych przez nich zaświadczeń weryfikacyjnych. Tolerował eksmisje, fizyczną przemoc, aresztowania oraz kradzieże, a wszelkie interwencje u starosty powiatowego w Gdańsku pozostawały bezskuteczne.
Aby przeciwdziałać takim sytuacjom, 1 października 1946 roku utworzono w Gdańsku Miejski Komitet Opieki nad Zweryfikowanymi, którego działalność nie przyniosła jednak oczekiwanych rezultatów. W konsekwencji wielu autochtonów podejmowało dramatyczne decyzje o wyjeździe do Niemiec, zwracając wcześniej otrzymane zaświadczenia weryfikacyjne. Do 1947 roku odnotowano 311 takich przypadków z samego Gdańska.
Warto podkreślić, że wysiedlenie ludności niemieckiej z Gdańska oraz innych ziem Polski miało charakter czystki etnicznej, jednak było skutkiem decyzji państw sprzymierzonych, a nie polskiej „zemsty”. Cierpienia dotknęły miliony ludzi w czasie i po wojnie.
Porucznik Zenon Zakrzewski, pierwszy komendant powiatowy Milicji Obywatelskiej w Pruszczu, nie cieszył się sympatią władz administracyjnych. Starosta Gdański stwierdził wprost, że „dopóki on pozostanie komendantem, dopóty w powiecie spokoju nie będzie”. Zakrzewski dopuścił się licznych nadużyć, nie zwracając uwagi na narodowość wysiedlanych. Stanowisko stracił dopiero po tragicznym incydencie, gdy zabił pijanego innego milicjanta.
Opracowanie własne na podstawie ogólnodostępnych materiałów internetowych.
Dziękuję za uwagę i poświęcony czas na zapoznanie się z tymi wydarzeniami.
Dziękuję, że mnie odwiedziłeś! 😊
Jeśli masz zdjęcia, ciekawostki lub wspomnienia związane z historią naszej okolicy, napisz do mnie – każda opowieść jest cenna i inspiruje do dalszych poszukiwań.
Moje działania prowadzę pro publico bono, z pasji do historii i dzielenia się nią z innymi. Największą radość daje mi bezpośredni kontakt – wspólna kawa lub herbata i rozmowa o dawnych czasach.
Jeśli chcesz wesprzeć moją pracę, możesz to zrobić, „stawiając wirtualnie kawę”:
☕ https://buycoffee.to/praust ☕
Dziękuję za poświęcony czas i wszystkie historie, którymi zechcesz się podzielić. ❤
























