Praust i jego okolice przez stulecia kształtowane były przez wodę, wiatr i ludzką pomysłowość. Rzeki, kanały i naturalne spadki terenu sprzyjały powstawaniu młynów wodnych, a otwarte przestrzenie umożliwiały rozwój wiatraków. Z czasem pojawiły się również śluzy, regulujące żeglugę i gospodarkę wodną, bez których lokalna infrastruktura nie mogłaby funkcjonować.
Dzisiejsze krajobrazy często nie zdradzają już, jak intensywnie te urządzenia wpływały na codzienne życie mieszkańców. Ten wpis jest próbą zebrania i uporządkowania wiedzy o młynach, wiatrakach i śluzach w Praust (Pruszcz Gdański) i jego najbliższym otoczeniu, zarówno tych dobrze udokumentowanych, jak i znanych jedynie z dawnych map, przekazów czy śladów zachowanych w terenie, do których udało nam się dotrzeć. Od miejsc, gdzie urządzenia te funkcjonowały jedynie przez krótki czas, po takie, które na przestrzeni wieków zmieniały swoją formę i przeznaczenie, na przykład od młyna wiatrowego po młyn elektryczny.
- Mapa rzek i kanałów wokół Pruszcza. Lata 1954-56
Młyny i wiatraki (i to tylko ich skromna część), które odnaleźć można na mapach Messtischblatt, oznaczano charakterystycznymi symbolami kartograficznymi. Pozwalają one nie tylko zlokalizować dawne obiekty, ale także prześledzić zmiany zachodzące w krajobrazie i lokalnej infrastrukturze na przestrzeni lat. Poniżej przedstawiono najczęściej spotykane oznaczenia.
Paula Walkenhofer: "Droga Panienko! Bardzo dziękuję za miłą kartkę, jeśli Pani reflektuje, proszę o dalszą wymianę.Czy życzy Pani sobie widokówki [z widokami miast], czy karty artystyczne? Sądziłam, że te drugie będą dla Pani milsze, ponieważ taką mi Pani wysłała.Serdeczne sportowe pozdrowienia przesyła Paula Molkentin".
Już od czasów krzyżackich, gdy z delty Wisły wydzierano każdy nadający się do uprawy skrawek ziemi, tworzono rozbudowane systemy odprowadzania wód. Było jasne, że utrzymanie tych terenów wymaga stałej i długotrwałej pracy, walka z wodą miała trwać przez całe stulecia. Jako że znaczna część Żuław położona jest poniżej poziomu morza, funkcjonowanie osad i pól uprawnych uzależnione było od sprawnego systemu wałów, rowów i kanałów. Zakładano związki wałowe, wprowadzano obowiązki utrzymania infrastruktury oraz regularnego czyszczenia nawet najmniejszych cieków.
Z perspektywy historycznej łatwo zauważyć, że skuteczność tych działań zależała nie tylko od głównych kanałów odwadniających, lecz również od gęstej sieci drobnych odprowadzeń. Gdy były one zaniedbywane, woda szybko wracała na pola. Opisy dawnych podtopień i strat rolnych pokazują, że problem ten nie jest nowy, zmieniały się jedynie warunki, skala ingerencji i sposoby zarządzania krajobrazem wodnym.
Na terenie Żuław powstało wiele młynów oraz wiatraków, zarówno wiatrowych, jak i rzecznych, które przez stulecia stanowiły nieodłączny element lokalnego krajobrazu i gospodarki. Wykorzystywały one energię wody i wiatru, wpisując się w skomplikowany system regulacji i zagospodarowania terenu.
Ruszyliśmy w ich poszukiwaniu, śledząc dawne mapy, archiwalne wzmianki oraz ślady zachowane w terenie, by spróbować odtworzyć miejsca, w których niegdyś tętniło życie gospodarcze regionu.
Żuławy
Pierwsze tzw. pompy wietrzne pojawiły się na Żuławach już w pierwszej połowie XIV wieku, wraz z rozpoczęciem systematycznego podziału żuławskich terenów na poldery — obszary otoczone wałami i kanałami, z których nadmiar wody odprowadzano za pomocą wiatraków. Dzięki temu możliwe było stopniowe osuszanie i przygotowywanie ziemi pod uprawy.
Dokładne określenie liczby wiatraków funkcjonujących w danym okresie jest trudne, ponieważ były to konstrukcje nietrwałe i często obok zużytego obiektu wznoszono nowy. Analiza map z XVII, XVIII i XIX wieku jednoznacznie pokazuje jednak, że wietrzne pompy były na Żuławach zjawiskiem powszechnym i charakterystycznym dla tego krajobrazu.
Z zachowanych źródeł wynika, że w 1774 roku na Żuławach Gdańskich działały 54 wiatraki, natomiast w 1818 roku na Żuławach Malborskich funkcjonowały już 124 wiatraki odwadniające oraz 35 wiatraków przemiałowych. W drugiej połowie XIX wieku rozpoczęto proces scalania polderów, co wiązało się z koniecznością zastępowania tradycyjnych pomp wietrznych nowocześniejszymi i wydajniejszymi pompowniami parowymi. Ich przewagą była niezależność od warunków pogodowych, większa niezawodność oraz zdolność do jednoczesnego odwadniania znacznie większych obszarów [2].
Praust
Nad kanałem Raduni już od średniowiecza powstawały liczne obiekty przemysłowe. W źródłach z 1367 roku pojawia się wzmianka o „starym młynie”, co świadczy o wczesnym wykorzystaniu energii wody. Z czasem wzdłuż kanału lokowano także kuźnie i tartaki. Krzyżacy wznieśli w Pruszczu młyn wodny, który w 1619 roku został unowocześniony przez Jakuba van den Blocke [3] oraz Jana Strakowskiego [4].
Ze względu na strategiczne znaczenie kanału Raduni, zarówno w średniowieczu, jak i w czasach nowożytnych, jego newralgiczny odcinek w Pruszczu był strzeżony przez basteję zlokalizowaną pomiędzy śluzą a dawną świątynia ewangelicką. Kontrola tego miejsca miała kluczowe znaczenie, gdyż kanałem dostarczano wodę do Gdańska. Zamknięcie tamy umożliwiało wstrzymanie dopływu wody pitnej do miasta, co czyniło ten fragment infrastruktury jednym z najważniejszych punktów obronnych i strategicznych w regionie.
Najbardziej znanym młynem gospodarczym w Pruszczu był obiekt zlokalizowany przy obecnej ulicy Wojska Polskiego 42, znany do 1945 roku jako Prauster Mühlenwerke G.m.b.H. (właściciele: Friedrich Weigle z Praustu oraz Bank Heppner & Co. z Gdańska; Würfelstraße 24; telefon Praust 93).
Historia młyna przy ulicy Wojska Polskiego sięga drugiej połowy XVI wieku. Wówczas to niejaki Michel Damnitz (w źródłach występujący także jako Werkmeister Michel Damitz) wzniósł w tym miejscu pierwszy obiekt tego typu. Młyn pełnił ważną funkcję w przerobie zbóż, stanowiąc zaplecze dla Gdańska i odciążając tamtejsze młyny.
W roku 1659, w czasie tzw. potopu szwedzkiego, oddział wojsk północnego najeźdźcy stacjonujący w Koźlinach dokonał najazdu na Pruszcz. Miasto zostało splądrowane i zniszczone, a z młyna zrabowano cały zapas mąki.
Po pierwszym rozbiorze Polski, gdy Pruszcz znalazł się pod panowaniem Prus, młyn oraz okoliczni rolnicy napotkali poważne trudności związane z zakazem handlu z Gdańskiem, który pozostawał wówczas pod władzą Korony Polskiej. Prowadzący młyn młynarz został aresztowany za złamanie tych przepisów, a dopiero jego wykupienie, przy udziale okolicznych sołtysów, uchroniło go przed długotrwałym więzieniem.
W roku 1804 młyn znajdował się w dzierżawie Christiana Rogotzky’ego. Na przestrzeni kolejnych stuleci obiekt był wielokrotnie przebudowywany. Współcześnie istniejąca forma młyna pochodzi z 1920 roku i po licznych zmianach funkcjonalnych zachowała się do dziś [9].
Młyny, firmy działające przed II wojną światową oraz właściciele i mieszkańcy
Młyny i przedsiębiorstwa:
-
Prauster Mühlenwerke – O. Kohn
-
Weigle Friedrich GmbH / Sp. z o.o.
-
Steiner W.
-
Zimmermann W.
Dane archiwalne:
-
Prauster Mühlenwerke G.m.b.H.
Właściciele: Friedrich Weigle (Praust) oraz Bank Heppner & Co. (Gdańsk)
Adres: Würfelstraße 24
Telefon: Praust 93 -
Kraftwerk Praustermühle
Lokalizacja: teren młyna (Mühlengrundstück)
Telefon: Praust 25
Właściciele / mieszkańcy:
-
Weigle, Friedrich - właściciel młyna
Adres: Würfelstraße 24
- Geschichte der Dörfer auf der Danziger Höhe Muhl John Adolf [11]
- Młyn w Praust był początkowo młynem krzyżackim, następnie młynem miejskim, młynem rady. Mistrz budowlany Michel Damiß zbudował go, częściowo po to, by odciążyć Wielki Młyn w Gdańsku. Okoliczne wsie były zobowiązane do mielonia zboża w Praust. Młyn był zawsze dzierżawiony; w 1593 roku Peterowi Wolke za 800 marek rocznie, który w 1595 roku dodał piąty kamień młyński i do 1600 roku płacił już 1343 marki czynszu. Znani gdańscy mistrzowie budowlani Jakob von der Blocke i Hans Strakowski odnowili i ulepszyli młyn w 1619 roku. W konsekwencji czynsz stopniowo wzrastał do 3000, 4000, 4600, a nawet 5200 marek do 1700 roku. W 1773 roku, po oddzieleniu licznych wiosek, które nie mogły już wysyłać zboża do Praust z powodu pruskich ograniczeń granicznych, czynsz spadł do 1000 fl. Oprócz czynszu dzierżawca musiał również dostarczyć po jednej tłustej świni 18 członkom kancelarii szambelana gdańskiego na dzień św. Marcina w 1740 roku. W 1793 roku Johann Schmidt zapłacił 2700 florenów czynszu i dostarczył 18 tuczonych świń.
- Następcami Wolkego byli Daniel Beringhusen (1611-1626†),
- Georg Mehlmann (1631),
- Georg Rogge († 1646),
- Hans Niegel (do 1665),
- Cristian Baumann (1681-91),
- Matis Noah (1696),
- Melchior Eggert (1721),
- George Noah (1721),
- Georg Eggert (1740),
- którego wdowa wyszła za mąż za Jaloba Rewelina w 1746 roku, któremu stare przywileje potwierdzono w 1750 roku;
- Jakob Lezlaff (1756),
- Franz Tezlaff (1787),
- Johann Schmidt (1787) i Michel Rezlaff (1808).
- Wszyscy ci „właściciele ziemscy” utrzymywali swoich młynarzy, często jako poddzierżawców. Matis Noah ponownie otrzymał młyn i karczmę w 1683 roku, które zawsze były częścią młyna. Dzierżawca Cristian Rogozli zmarł w 1626 roku; jego wdowa wyszła za mąż za Gottfrieda Burandta. Młyn spłonął doszczętnie 23 sierpnia 1828 roku, a Burandt go odbudował.
Materiały o młynach Papiermühle zu Gischkau oraz Straschin(Straszyn) Geschichte der Papiermühlen in Westpreußen und Danzig, nebst einem Anhang für den Netzedistrikt / Klaus Roemer
Zagadka wiatraka z okolic Hundertmark (Radunicy / Świętego Wojciecha)
Najprawdopodobniej to właśnie kamień młyński z tego obiektu odnalazł pan G. Bogun, pasjonat historii Żuław oraz okolic Pruszcza Gdańskiego.
Zagadka wiatraka z okolic Hundertmark (Radunicy / Świętego Wojciecha)
Najprawdopodobniej to właśnie kamień młyński z tego obiektu odnalazł pan G. Bogun, pasjonat historii Żuław oraz okolic Pruszcza Gdańskiego.
Analiza dostępnych materiałów kartograficznych. Mapa Żuław Gdańskich, rejon Świętego Wojciecha (1833 r.). Brak wyraźnych oznaczeń młynów w tym rejonie.
Analiza mapy Żuław z 1657 roku, w poszukiwaniu młynów w okolicy. Na mapie tej odnajdujemy opis „Ziemi Młyńskiej”. Widoczny jest Święty Wojciech (St. Albrecht), jednak sam Pruszcz (Praust) pozostaje niestety zasłonięty (poza arkuszem lub zakryty legendą). Naszym zdaniem punkty zaznaczone na czerwono to lokalizacje młynów w miejscowościach Radunica oraz Rokitnica.
Przełomowe znalezisko: Mapa z 1811 roku. Natrafiliśmy na niezwykle szczegółową mapę z 1811 roku, na której precyzyjnie zaznaczono młyny i wiatraki. To właśnie tutaj pojawia się nasz poszukiwany obiekt w Hundertmark (Radunica), a także wiele innych, podobnych budowli hydrotechnicznych rozmieszczonych wzdłuż kanałów.
Przedstawiamy autorską wizualizację lokalizacji młyna w Radunicy (Hundertmark). Na mapie nanieśliśmy przebieg głównych kanałów oraz wskazaliśmy potencjalne miejsce, w którym dawniej znajdowała się budowla młyńska.
Młyny Rokitnica / Czarna Łacha
Jak wynika z kroniki Wilhelma Hoffmanna pt. „Chronik des Dorfes Praust Kreis Danziger Höhe” (zbioru artykułów publikowanych pierwotnie pod tytułem „Z minionych dni” w gazecie Anzeiger für Praust, Ohra und Umgegend):
„Pruszczański młyn odwadniający, położony nad Łachą w pobliżu urządzenia czerpakowego, stał się w 1745 roku powodem skargi mieszkańców Rokitnicy. Złożyli ją 21 września tegoż roku przed Radą Miasta Gdańska. W konsekwencji Pruszczanie postanowili zbudować nowy młyn z przepompownią kołową, który odprowadzał wodę nie do Łachy, lecz do Starej Raduni.
W roku 1860 w Rokitnicy powstała duża przepompownia parowa. Pruszcz, którego stary młyn z pompą kołową nad Starą Radunią był już w bardzo złym stanie, przystąpił wówczas do nowo powstałej Rokitnickiej Spółdzielni Odwadniającej. Dawny pruszczański młyn odwadniający został ostatecznie sprzedany 3 grudnia 1862 roku za kwotę 202 talarów restauratorowi kolejowemu Mielkemu z przeznaczeniem do rozbiórki”.
Rokitnicki Związek Wałowy (Müggenhahler Deichverband)
W obliczu katastrofalnych skutków powodzi z 1888 roku, podjęto decyzję o stworzeniu profesjonalnych struktur ochrony przeciwpowodziowej. 22 maja tego samego roku powołano do życia Rokitnicki Związek Wałowy (Müggenhahler Deichverband / Müggenhahler Entwässerungsgenossenschaft), w którego strukturach znalazła się również gmina Pruszcz (Praust).
Głównym zadaniem Związku była ochrona gruntów położonych we wschodniej części starej Raduni, w tym m.in. dzisiejszego osiedla kolejowego oraz terenów przy ulicy Gęsiej.
Rokitnica (Müggenhahl) - walka o przetrwanie
Historia Rokitnicy to nieustanny bój z żywiołem wody. Jak podaje Hans Joachim Claassen, wieś leżała na granicy depresji (nawet 0,1 m poniżej poziomu morza), podczas gdy pobliska Góra Kapliczna w Świętym Wojciechu wznosiła się na blisko 46 metrów. Powodowało to, że woda z wyżej położonych terenów kaszubskich i Pruszcza zawsze spływała w stronę Rokitnicy. Poniższe źródło wyjaśnia, że w całym regionie Żuław Gdańskich było ich około 60, a w samej Rokitnicy pracowało od 2 do 5 takich obiektów. Były to wiatraki odwadniające. Ich lokalizacje to:
Miejsce późniejszej przepompowni,
Droga do Koszwał (Nassenhuben),
Tereny „Hofbesitzergenossenschaft”,
Hundertmark i Großland (to potwierdza znalezisko kamienia przez p. Grzegorza!).
Oczywiście, to pasjonująca lektura dla każdego miłośnika historii lokalnej. Tekst szczegółowo opisuje, jak pionierska inżynieria wodna ukształtowała tereny między Pruszczem a Gdańskiem.
Rokitnica (Müggenhahl) - wieś na Żuławach
Przykład zmagania się niemieckich osadników z siłami natury. Autor: Hans Joachim Claassen, nadesłane przez Gert-Hartwina Quiringa („Unser Danzig”, nr 21 z 5.11.1980 r.)
W celu uregulowania wód, zaczynając od punktu styku wsi Juszkowo (Gischkau) i Pruszcz (Praust), w roku 1338 wykopano Nową Radunię. Prowadzi ona przez Pruszcz prostą drogą do Gdańska i jest obwałowana. Kanał ten położony jest bardzo wysoko i został zaprojektowany jako dopływ wody dla Gdańska oraz do napędu młynów. Właściwie nigdy nie był niebezpieczny, ponieważ poziom wody mógł być regulowany poprzez śluzę prowadzącą do Starej Raduni. W ten sposób, podczas wysokich stanów wód na Starej Raduni, wykorzystywano go w miarę możliwości jako zbiornik retencyjny. Ponieważ kanał łatwo zamulał, musiał być czyszczony każdego roku, do czego zobowiązane były przyległe wsie. Również Rokitnica miała tu swój obowiązek do spełnienia, przez co Nowa Radunia była „drogim interesem”.
Dla Rokitnicy najważniejsza była i pozostała Stara Radunia. Założona 3 maja 1378 roku przez Zakon Krzyżacki wieś Heynrichsdorf (która wkrótce przyjęła nazwę Müggenhahl/Rokitnica), graniczyła bezpośrednio z przedmieściami Gdańska, Pruszczem i Świętym Wojciechem, leżąc na wschód od linii kolejowej Tczew - Pszczółki - Pruszcz - Gdańsk.
Położenie wsi było decydujące dla jej rozwoju. Była to równina, której wysokość zmieniała się względem poziomu morza od niewielkich wzniesień do zagłębień sięgających 0,1 m poniżej poziomu morza. Najniższy punkt znajdował się w pobliżu granicy z miejscowością Szlachetne Nowe Pole (Nobel). Rokitnica leżała na granicy Wyżyny Gdańskiej – dla porównania, pobliska Góra Kapliczna w Świętym Wojciechu miała już 45,9 m n.p.m. Dlatego mieszkańcy Rokitnicy musieli prowadzić nieustanną walkę o byt z ich odwiecznym żywiołem – wodą. Historia osuszania Rokitnicy była równie interesująca, co skomplikowana.
Zagospodarowanie Żuław Gdańskich poprzedziło sypanie wałów nad Wisłą przez Krzyżaków w latach 1285–1299. Gdy w 1308 roku Zakon objął w posiadanie Gdańsk, natychmiast rozpoczął regulację Raduni. Wypływając jako dzika rzeka z Kaszub, Radunia mijała Bielkowo, Straszyn i Juszkowo, omijając Pruszcz niczym wąż i wpływając w niebezpieczny dla Rokitnicy rejon. Aż do dworca w Świętym Wojciechu rzeka pozostaje po zachodniej stronie torów, a następnie płynie obok Nobel i Dobrej Karczmy, by przez tereny Oruni wpłynąć do Motławy w pobliżu Krępic.
Zakon wyprostował koryto Raduni, ale rzeka wciąż pozostawała groźna. Wiosną zagrożeniem był lód, a w okolicach św. Jana (czerwiec) woda z roztopów z wyżyn. W latach 1500–1888 odnotowano co najmniej osiem pęknięć wałów Starej Raduni. W tym samym czasie doszło do dziesięciu przerwań wałów Wisły, których wody również zalewały Rokitnicę. Bywały lata, gdy woda przychodziła z dwóch stron. Dochodziło do tego jeszcze przecinanie wałów w celach obronnych Gdańska podczas wojen. Były czasy, gdy Rokitnica i inne wsie żuławskie stały pod wodą przez pięć lat. Mimo to nasi przodkowie nie porzucili ziemi i robili wszystko, by zapanować nad wodą. Na Żuławach krążyło powiedzenie: „Woda jest gorsza od ognia”, ale dodawano też, patrząc na sąsiednie wyżyny: „Lepiej utonąć na Żuławach, niż umrzeć z pragnienia na wyżynie”.
O tym, jak wielki wysiłek musiała wkładać Rokitnica w utrzymanie Starej Raduni, świadczy wpis w kronice z 1595 roku. Do prac szarwarkowych należało wystawić: 12 wozów, 24 ludzi i 26 ogrodników. Ostatnie przerwanie wału Raduni miało miejsce w pierwszy dzień Wielkanocy 1888 roku, powyżej dworca w Pruszczu. Wówczas sołtys Rokitnicy, Ferdinand Zoermer, znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Po tej powodzi zreorganizowano Gdański Związek Wałowy. Uznając, że ogromne zagrożenie w rejonie Rokitnicy nie może być skutecznie nadzorowane z daleka, 22 maja 1888 roku założono Rokitnicki Związek Wałowy (Müggenhahler Deichverband).
Do kompetencji związku, obok Starej Raduni, doszła Czarna Łacha (Schwarze Lake) wraz ze strugą Gęś (Gans). Spójrzmy na pracę, jaką musieli wykonać mieszkańcy poza samą Radunią. Struga Gęś, biorąca początek w rejonie Jaty i Wielkiego Żuławia, niosła swoje wody obok Cieplewa i Rusocina, wpadając do Łachy na wschód od Rokitnicy. Po okresie zaniedbania od 1594 roku, w 1634 roku została ponownie przekopana. Gęś była bardzo niebezpieczna i wymagała dużej uwagi. Około 1585 roku wykopano kanał Czarnej Łachy, prostując stare koryto rzeki i obwałowując je.
W czasie wysokiej wody mężczyźni z Rokitnicy zawsze trzymali straż. Potrzebne były faszyny (długie wiązki wierzbowe), które każde gospodarstwo musiało mieć w pogotowiu, a także worki z piaskiem i obornik. Aby zapobiec spiętrzaniu się kry na wałach, strażnicy byli wyposażeni w bosaki lodowe i haki. Nigdy nie było wiadomo, skąd nadejdzie niebezpieczeństwo: z Raduni, Gęsi czy Wisły?
Przysięgły wałowy i zarządca wałów nosili na sobie ogromną odpowiedzialność. Często obie te funkcje sprawowała jedna osoba. Jeśli wał pękł w jednym miejscu, mężczyźni musieli natychmiast wracać do gospodarstw, by ratować ludzi i – jeśli starczyło czasu – inwentarz. Na strychach wielu domów i stodół przygotowane były miejsca dla zwierząt na wypadek powodzi. Kto nigdy nie przeżył pochodu lodów i takiej biedy, nie może sobie tego wyobrazić.
Do nowo założonego Rokitnickiego Związku Wałowego należały grunty na prawo od Starej Raduni oraz na lewo od Gęsi i Łachy. Obejmowało to miejscowości: Rokitnica (całość), Szlachetne Nowe Pole (całość), Pruszcz, Święty Wojciech, Dobra Karczma, Wojanowo, Scharfenort, Radunica i Nassenhuben. Co sześć lat wybierano pięciu ławników (zarząd) – trzech z Rokitnicy, po jednym z Pruszcza i Nobel.
Właściwe osuszanie wsi rozpoczęło się wraz z budową wiatraków czerpakowych (Windschöpfmühlen). Na Żuławach Gdańskich było ich około sześćdziesięciu. W samej Rokitnicy w różnych okresach działało od dwóch do pięciu takich wiatraków. Jeden stał w miejscu późniejszej przepompowni, inny przy drodze do Nassenhuben. Jeden miał znajdować się na gruntach spółdzielni gospodarzy, a kolejne w Hundertmark i Großland.
Rokitnica zawsze cierpiała z powodu wody płynącej z Pruszcza. Pruszcz miał własny wiatrak odwadniający nad Starą Radunią, w pobliżu mostu Vollwerka. W latach 1861/62 zbudowano w Rokitnicy pierwszą parową stację pomp. Wówczas Pruszcz przyłączył się do Rokitnickiej Spółdzielni Odwadniającej. W 1892 roku zbudowano drugą pompę parową, a już w 1909 roku Rokitnica przeszła na elektryczność. Nowa przepompownia elektryczna była prawdopodobnie pierwszą tego typu w regionie. Dzięki tej budowie Rokitnica wcześniej niż inne gminy uzyskała dostęp do sieci oświetleniowej i siłowej.
Dla rozwoju gospodarki Rokitnicy ten nowoczesny system odwodnienia miał nieocenione znaczenie. Żadna ulewa, choćby największa, nie mogła już zalać pól, w ciągu maksymalnie 3-4 godzin poziom wody wracał do normy. Teren ten, liczący ok. 1600 ha, był odtąd bezpieczny [12].
Na kanale Czarna Łacha zachowały się dwa obiekty typu Entwässerungsmühle (młyn odwadniający) oraz Pumpwerk (przepompownia). Uwaga techniczna: Skrót Entw. (często zapisywany z charakterystycznym, dawnym „w”) oznacza Entwässerung osuszanie/odwadnianie. Specyficzny kształt tej litery bywa czasem błędnie odczytywany przez badaczy.
Maszyny z przepompowni w Lędowie
Grabiny-Zameczek (niem. Herrengrebin)
W najbliższej okolicy znajduje się gęsta sieć kanałów: Kozi Rów (Ziegen Graben / Kladauer Wall), Czarna Łacha (Landauer Lake) oraz rzeki, w tym zbieg Kłodawy i Motławy. Co ciekawe, przy dawnym zamku krzyżackim do dziś widoczny jest kanał młyński.
Okolice byłego zamku w Grabinach Zameczku
Nieczynny młyn gospodarczy z początku XX wieku i sąsiadujący z nim budynek przy wjeździe na teren zakładu
Nieczynny młyn gospodarczy z początku XX wieku i sąsiadujący z nim budynek przy wjeździe na teren zakładu
Drewniane umocnienia (groble) w Grabinach-Zameczku. Zabytek krzyżackiej sztuki budowlanej: Konstrukcja typu Riedwand w pobliżu Grabin-Zameczku (Herrengrebin), służąca do poprowadzenia wód Kłodawy nad Motławą. Widok z boku. Źródło: Bertram La Baume Kloeppel, „Das Weichsel-Nogat-Delta” (reprodukcja za zgodą Związku Wałowego) [14]
Szlak młynów i śluz prowadzi dalej wzdłuż Motławy (dawniej zwanej tu Breite Mottlau) do miejscowości Grabiny Duchowne (Mönchengrebin)
Pozostałości historycznego transformatora zaznaczonego na mapach: Obiekt, który niegdyś zasilał tutejszy system pomp, nie przetrwał w całości do naszych czasów. Obecnie jest zniszczony, a na miejscu odnaleźć można jedynie jego szczątki.
Przepompownia w okolicy Grabiny-Zameczek
Kanały odchodzące do Motławy (Breite Mottlau) oraz lokalizacja dwóch młynów: Choć historycznie wiązane z Lędowem (Landau), obiekty te znajdują się w rzeczywistości na odcinku pomiędzy Wróblewem (Sperlingsdorf) a Bystrą (Scharfenberg)
Analiza porównawcza, te same lokalizacje na starszym arkuszu:
Porównanie z wcześniejszą mapą Żuław pozwala precyzyjnie prześledzić ewolucję kanałów odchodzących od Szerokiej Motławy (Breite Mottlau). Widoczna ciągłość lokalizacji obiektów potwierdza ich kluczowe znaczenie dla systemu osuszania polderów między Wróblewem (Sperlingsdorf) a Bystrą (Scharfenberg).Zabudowa hydrotechniczna śluzy
Rejon rzek Kłodawa i Styna, kluczowe cieki wodne okolic Pruszcza
W pobliżu Pruszcza (Praust) kluczową rolę odgrywał system dwóch rzek, których wody były intensywnie wykorzystywane gospodarczo:
Kłodawa (Kladau): Główny dopływ Motławy o długości blisko 34 km. Wypływa z Jeziora Małego Mierzeszyńskiego. Jest to rzeka o dużym znaczeniu historycznym, wzdłuż której (szczególnie na odcinku wyżynnym) lokalizowano liczne zakłady mechaniczne. Rzeka ta stanowiła kręgosłup gospodarczy dla południowo-zachodnich okolic Pruszcza. Jej spadek był na tyle duży, że napędzała liczne koła wodne. [15].
Styna (Stina): Rzeka mająca swój początek w Jeziorze Godziszewskim. Przepływa przez Sobowidz (Subkau), gdzie stanowiła serce lokalnego przemysłu – zasilała tamtejszy młyn oraz cukrownię, jeden z ważniejszych zakładów w regionie. Styna płynie dalej, by w miejscowości Kłodawa połączyć się z rzeką o tej samej nazwie [16].
Czerwona Rzeka (Rothfließ): Niezwykle ciekawy dopływ. Nazwa (Czerwony Potok/Rzeka) często pochodzi od dużej zawartości związków żelaza w glebie (rudy darniowe), co nadawało wodzie charakterystyczne zabarwienie. W okolicach Kleszczewa (Kleschkau) potok ten tworzył naturalne granice posiadłości i zasilał mniejsze stawy rybne lub młyńskie.
Zapomniane Młyny w rejonie Warcza (Warcz / Wartsch)
W najdaleszej okolicy rzeki Kłodawa, na trasie w stronę Pruszcza, odnajdujemy ślady dawnych obiektów młyńskich w Warczu:
Młyn w Gut Wartsch: Na mapach archiwalnych widoczny jako niewielkie oznaczenie (symbol koła młyńskiego lub wiatraka). Był to młyn dworski, obsługujący lokalne dobra ziemskie.
Pulvermühle (Młyn Prochowy): Niezwykle ciekawy obiekt, którego nazwa wskazuje na specjalistyczne przeznaczenie. Młyny prochowe lokalizowano z dala od dużych skupisk ludzkich ze względu na ryzyko wybuchu, ale w miejscach z dobrym dostępem do bieżącej wody, niezbędnej do napędu urządzeń kruszących składniki prochu.

Oznaczenie Pulvermühle Wartsch na niemieckiej mapie messtichblatt
Dzięki uprzejmości pana Z. Krzywego mieliśmy okazję odwiedzić wyjątkowe miejsce na pograniczu Warcza i Kleszczewa. To właśnie tutaj, wykorzystując bystry nurt rzeki Kłodawy, funkcjonował niegdyś Pulvermühle (młyn prochowy).
Prezentujemy unikatową fotografię archiwalną, którą pan Zbyszek otrzymał od dawnych mieszkańców, oraz zdjęcia współczesne. Zobaczcie, jak ta przepięknie odnowiona posiadłość wygląda dzisiaj, łącząc w sobie szacunek do historii z niezwykłym klimatem doliny rzeki.
Warcz, Pulvermühle Wartsch
Węzeł wodny Kleszczewo (Gr. Kleschkau). Kłodawa (Kladau) i Czerwona Rzeka (Rothfließ)
Następny przystanek na młyńskim szlaku to Kleszczewo. W tej miejscowości rzeka Kłodawa przyjmuje swój dopływ Czerwoną Rzekę (historycznie: Roth Fliess). Połączenie sił obu cieków wodnych stworzyło idealne warunki do budowy spiętrzeń i młodów, których ślady do dziś można odnaleźć w ukształtowaniu terenu i starej zabudowie wsi.
Kleszczewo/ Gr. Kleschkau na mapie messtichblatt i dwa młyny
I widok obecny na dawny młyn w Kleszczewie
Ciekawostką jest projekt specjalnie dla tego miejsca znajdujący się w muzeum techniki :
Dzięki kwerendzie w archiwach cyfrowych udało nam się odnaleźć oryginalny rysunek techniczny dotyczący właśnie tego miejsca. Dokument został sporządzony dla pana Schmidta z Kartuz (für Herrn Schmidt in Karthaus) i datowany jest na 12 stycznia 1911 roku. W tym czasie nastąpił okres wielkiej modernizacji technicznej na Pomorzu. Młyn w Kleszczewie nie był prostym zakładem rzemieślniczym, lecz nowoczesnym przedsiębiorstwem przemysłowym
Projekt zawiera:
Przekroje pionowe (Längsschnitt i Querschnitt): Ukazują one aż cztery kondygnacje młyna. Widać skomplikowany system pasów transmisyjnych, zsypów oraz maszyn czyszczących i mielących.
Rzuty poziomowe (Grundriss 1-4): Szczegółowy rozkład urządzeń na każdym piętrze. Na rzucie parteru (Grundriss 1) wyraźnie widać kanał doprowadzający wodę i miejsce, w którym znajdowała się turbina lub koło wodne napędzające cały mechanizm.
Lokalizacja: Projekt dotyczy Gross-Kleschkau (dzisiejszego Kleszczewa), co ostatecznie potwierdza młyńską historię tego zakątka nad Kłodawą [17].
Kłodawa (Kladau)
Idąc dalej z nurtem rzeki, docieramy do niewielkiej, lecz strategicznej miejscowości Kłodawa (Kladau). To właśnie tutaj rzeka główna łączy swoje siły z dopływem Styną (Stina). Zbieg tych dwóch nurtów niegdyś drastycznie zwiększał potencjał hydroenergetyczny rzeki, tworząc idealne warunki dla pracy tutejszego młyna.
Kłodawa (Kladau) z dopływem rzeki Styna na mapie messtichblatt
Tu łączą się żywioły: Styna i Kłodawa. Lipcowe, intensywne opady ukazały nam prawdziwe oblicze tych rzek. Wezbrane, wartkie nurty stapiały się w jeden, generując potężny, jednostajny hałas, który całkowicie zdominował okolicę dawnego młyna.
Z dawnych pocztówek Kłodawy
Z dawnych pocztówek Kłodawy, widok na młyn
Do zlokalizowanego młyna prowadzi dawny trakt. Z tego miejsca jest bardzo mało zdjęć.
Najprawdopodobniej dawny dom młynarza w Kłodawie
Prezentujemy unikatowe zdjęcia z wnętrza i otoczenia małej elektrowni wodnej, wykonane podczas ekstremalnych opadów w lipcu. To rzadka okazja, by zobaczyć system hydrotechniczny pracujący na pełnych obrotach.
Kluczowy element konstrukcji to widoczny na zdjęciach tył budynku, to właśnie tamtędy, prawą stroną, kierowany jest główny pęd wody na turbinę generatora. Hałas spiętrzonej rzeki w takich momentach najlepiej uświadamia, dlaczego to miejsce wybrano na lokalizację młyna już przed wiekami.
Serce elektrowni wodnej w Kłodawie
Serce elektrowni wodnej w Kłodawie, urządzenie młyńskie, regulator turbiny generatora
Tama z aparaturą w dawnym klimacie
Żukczyn (Suckschin)
- Żukczyn Suckschin, archiwalna mapa idealnie pokazuje, dlaczego to miejsce wybrano na lokalizację młyna. Rzeka Kłodawa (zaznaczona na niebiesko) płynie tu w głębokiej dolinie, co widać po gęstych poziomicach. Różnica wysokości (punkty 25 i 40,6 m n.p.m.) zapewniała odpowiedni spadek wody potrzebny do napędu.
Dzięki uprzejmości obecnych właścicieli Domu Młynarza, możemy zajrzeć w przeszłość tego urokliwego zakątka Kłodawy przez pryzmat unikatowych, dawnych fotografii. Już w 1583 roku Żukczyn był podzielony na dwie jednostki osadnicze: Wielką i Małą. To właśnie w Wielkim Żukczynie funkcjonowało klasztorne gospodarstwo, którego sercem był młyn wodny do mielenia zboża.
Rusocin (Klein Russoschin). Dwa młyny i zaginiona historia
Rusocin, jako jeden z największych majątków rycerskich w regionie (należący m.in. do rodów Tiedemann i von Kries), musiał posiadać sprawną infrastrukturę przemysłową. W majątku rusocińskim funkcjonowały dwa obiekty wykorzystujące siłę rzeki.
Jeden z nich, położony bliżej centrum dóbr, służył jako młyn zbożowy. Drugi, o którym wspominają starsze kroniki, pełnił funkcję papierni (częste w dużych majątkach, gdzie surowiec był łatwo dostępny).
Wzmiankuje się także o pobliskim młynie w Cieplewie (Zipplau) jako najczęściej wspominany przez podróżników idących w stronę Rusocina. Znajdował się tuż przy dzisiejszej granicy Rusocina i Cieplewa. To właśnie o nim pisano, że był „ocieniony kasztanowcami”, co nadawało mu wyjątkowo urokliwy charakter (przewodniki z 1909 roku, opisują malowniczą drogę do Rusocina prowadzącą obok młyna ocienionego starymi kasztanowcami, którego koła napędzała właśnie rzeka Kłodawa).
Pod koniec XIX wieku majątek (wraz z młynami) należał do Adolfa von Kriesa. Dobra te liczyły wtedy ponad 480 hektarów, w tym obszary wodne rzeki Kłodawy wykorzystywane przez zakłady młyńskie. W dolinie Kłodawy w Rusocinie, oprócz samych budynków młyńskich, do dziś można odnaleźć w parku podworskim fragmenty zastawki spiętrzającej wodę, która służyła do regulacji nurtu rzeki na potrzeby młynów i stawów parkowych. Kaskadowy układ spiętrzeń w Rusocinie pozwalał „wycisnąć” z rzeki maksymalną energię: woda, która opuszczała koło pierwszego młyna, była ponownie spiętrzana dla potrzeb drugiego.
To była sentymentalna podróż, która zajęła ponad rok intensywnych poszukiwań, od wertowania zakurzonych archiwów i analizowania starych map, przez docieranie do pasjonatów i dzisiejszych właścicieli tych niezwykłych miejsc, aż po żmudną weryfikację każdego śladu bezpośrednio w terenie. Przeszliśmy wspólnie szlakiem dawnych młynów w okolicach Pruszcza Gdańskiego (Praust), zaczynając naszą opowieść po wschodniej stronie, gdzie rzeki leniwie przecinają nizinne krajobrazy Żuław.
Warto zaznaczyć, że Żuławy cały czas potrzebują opieki gospodarzy; każdy, nawet najmniejszy rów, ciek czy kanał wymaga dbałości o odprowadzanie wody, a zaniedbanie i czyszczenie tylko głównych cieków mija się z celem. Doskonale rozumieli to dawni mistrzowie wałowi, tworząc już od czasów krzyżackich rozbudowane systemy niezbędne do przetrwania na terenach położonych poniżej poziomu morza.
O powadze tej nieustannej walki z żywiołem świadczy powołanie po wielkiej powodzi z 1888 roku profesjonalnego Rokitnickiego Związku Wałowego (Müggenhahler Deichverband), którego zadaniem była ochrona gruntów, w tym samej gminy Pruszcz.
Naszą wyprawę kończymy po stronie zachodniej, na terenach o zupełnie innym, dynamicznym charakterze rzecznym. To właśnie tutaj, w dolinie Kłodawy, odnaleźliśmy techniczne serce dawnego przemysłu, od precyzyjnych projektów modernizacji w Kleszczewie Wielkim z 1911 roku, przez młyńskie tradycje Żukczyna z jego "Mąką Diamentową", aż po unikatową papiernię w rycerskim majątku Rusocin. Ta wędrówka udowodniła, że choć czas zatarł wiele murów, historia zapisana w nurcie rzeki i na pożółkłych arkuszach messtischblatt wciąż czeka na odkrycie przez tych, którzy potrafią patrzeć uważnie.
Tiegenhof, Nowy Dwór Gdański
Dla przykładu Paltrak w Mokrym Dworze
Dla przykładu: Paltrak w Mokrym Dworze. To wzór tego, jak powinniśmy dbać o nasze dziedzictwo. Oby takich konstrukcji powstawało więcej, przypominając nam o potędze dawnej inżynierii wodnej i wiatrowej.
Źródła:








































































































