Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 17 października 2017

Praust-Zipplau-Kochstedt

Potężne lotnisko Praust-Zipplau-Kochstedt




Lotnisko w Pruszczu Gdańskim (Praust) powstało najprawdopodobniej w latach 20. XX wieku jako obiekt pomocniczy, pełniący funkcję lotniska satelitarnego dla lotniska Gdańsk-Wrzeszcz. Jego znaczenie wyraźnie wzrosło w okresie poprzedzającym II wojnę światową. Udało się również odnaleźć wzmianki o lądowaniach samolotów w Praust w latach 20. XX wieku, spowodowanych fatalnymi warunkami pogodowymi panującymi na lotnisku we Wrzeszczu (Langfuhrt). Teren, który obecnie stanowi bazę wojskową oraz niewielką część lotniska, dawniej miał znacznie większy zasięg. Obejmował on obszary dzisiejszego Cieplewa, a infrastruktura lotniskowa została rozbudowana także na terenach obecnego osiedla wschodniego, dziś zabudowanych domami mieszkalnymi.



Przedwojenna niemiecka strefa lotów




Lotnisko Gdańsk Wrzeszcz (Danzig-Langfuhr)






Lotnisko Gdańsk Wrzeszcz 1940 rok (Danzig-Langfuhr) 




Samolot szkoleniowy Arado z Wrzeszcza z oznaczeniami szkoły gdańskich pilotów

Do tej grupy lotnisk szkoleniowych należało również lotnisko Strzebielino. Warto zapoznać się z jego historią, a szczególnie z jedną z najbardziej spektakularnych akcji zbrojnych pomorskiego podziemia.

W nocy z 20 na 21 października 1943 r. połączone oddziały partyzantów TOW „Gryf Pomorski” przeprowadziły udany atak na niemieckie lotnisko polowe w Strzebielinie. W akcji wzięły udział grupy dowodzone przez Franciszka Seykę, Stanisława Kamińskiego, Alfreda Loepera oraz Bernarda Michałka ps. „Batory” – łącznie około 30 ludzi. Całością dowodził inż. por. rez. Grzegorz Wojewski ps. „Ferrum”, naczelny dowódca „Gryfa Pomorskiego”.

Po wcześniejszym rozpoznaniu obiektu przecięto kabel telefoniczny, a następnie grupa partyzantów – przebranych w niemieckie mundury i posługujących się językiem niemieckim – obezwładniła wartownika oraz żołnierzy zmiany odpoczywającej. Kolejnym celem był magazyn broni.

Zdobyto m.in. 10 skrzyń amunicji, około 70 karabinów i pistoletów, 40 granatów, 10 min, 5 kg trotylu, 500 metrów lontu prochowego, 5 lornetek, kilka mundurów oraz dwie maszyny do pisania. Równocześnie inna grupa, dowodzona przez Bernarda Michałka, dokonała częściowego uszkodzenia sześciu samolotów szkolno-treningowych.

Akcja zakończyła się pełnym sukcesem i bez strat własnych. Partyzanci wycofali się w kierunku Gdyni, a zdobycz ukryto w jednym z leśnych schronów w rejonie Gościcina.



He 72 KZ+NA Strebielin, samolot z gdańskim godłem szkoły pilotów

Z lotniskiem w Strzebielinie wiążą się również słynne powojenne ucieczki lotników. Tuż po zakończeniu II wojny światowej lotnisko przejął Aeroklub Gdański. Stacjonowały tam samoloty otrzymane z demobilu – Po-2, popularnie nazywane „Pociakami”, a także szybowce SG-38.

Po ucieczkach dwóch pilotów na Bornholm władze komunistyczne podjęły zdecydowane działania. W sierpniu 1948 r. jeden z pilotów uciekł samolotem Piper, natomiast w 1951 r. na samolocie Po-2 zbiegł Stanisław Bałut, student Sekcji Lotniczej Wydziału Mechanicznego. W konsekwencji zawieszono loty i praktycznie sparaliżowano działalność aeroklubu.

W tym okresie bazą Aeroklubu stało się lotnisko w Strzebielinie, gdzie przebazowano cały sprzęt. Latem organizowano tam obozy szybowcowe LPŻ, natomiast działalność samolotowa została całkowicie wstrzymana – samoloty pozostawały „pod kłódką”.

Kolejnym istotnym lotniskiem regionu był Puck – dawne lotnisko wojskowe wraz z basenem Morskiego Dywizjonu Lotniczego, istniejącego w okresie międzywojennym. Jednostka ta stanowiła kolebkę polskiego lotnictwa morskiego.



Lotnisko Puck

W ramach funkcjonowania lotniska Gdańsk-Wrzeszcz można wyszczególnić szkoły lotnicze, których działalność obejmowała również teren Praust (Pruszcza Gdańskiego).

Na obszarze Praust funkcjonowały jednostki szkoleniowe Luftwaffe, w tym m.in.:

  • Flugzeugführerschule A/B 6

  • Flugzeugführerschule A/B 52

Do 1944 roku lotnisko w Praust miało charakter trawiasty. W 1944 r., w związku ze zbliżającym się frontem wschodnim, rozpoczęto jego intensywną rozbudowę. Przy wykorzystaniu pracy przymusowej więźniarek powstała infrastruktura betonowa, obejmująca pasy kołowania, place postojowe oraz liczne hangary.



Nauka latania z poradnika 1934

Lotnisko Praust – opracowanie własne

Poniżej przedstawiam autorskie opracowanie dotyczące lotniska w Praust, naniesione na mapę z 1955 roku.

Analizując całościowo infrastrukturę lotniska, można wyróżnić aż cztery strefy. W mojej ocenie lotnisko Praust należało do ewenementów w skali światowej - obok klasycznej strefy lotniskowej istniała również strefa zlokalizowana wśród zabudowy mieszkalnej.

W notatkach alianckich z przelotu rozpoznawczego z 1944 roku uwzględniłem strefy I, II i III

Strefa IV jest natomiast efektem późniejszych badań i poszukiwań historycznych dotyczących lotniska Praust. Choć nie została ona rozpoznana przez wojska alianckie, istnieją przesłanki wskazujące, że również była w trakcie budowy.

Do dziś wśród pasjonatów historii funkcjonuje przekaz o pasie startowym zlokalizowanym na północ od głównego kompleksu. Moja hipoteza zakłada istnienie kilku stref kołowania oraz kilku pasów startowych, a nie jednego centralnego pasa.

Istniejący do dziś pas startowy został wybudowany w okresie niemieckim. Do jego realizacji wykorzystywano pracę jeńców i więźniów, co wiązało się z powstaniem kilku obozów pracy przymusowej i obozów zagłady. Podczas prac budowlanych ginęli ludzie.

Na potrzeby rozbudowy inwestycji lotniska powstały m.in. RAB-Lagery (obozy pracy przy budowie tzw. „berlinki”), a także komanda specjalne działające w ramach Stalagu XX B w Marienburgu (Malborku)z filią w Pruszczu. Kluczową rolę odegrał również potężny podobóz KL Stutthof Praust Lager, a także obóz kolejowy.



MAPA LOTNISKA PRAUST: Praust-Kochstedt-Zipplau

Strefa I – Lotnisko w Cieplewie

W tej strefie znajdowała się największa koncentracja wojsk Luftwaffe oraz główna infrastruktura lotniskowa, tworząca rozbudowaną strefę wojskową.

  • Pkt 1 – pozostałości po potężnym hangarze lotniczym oraz około dziewięciu budynkach zaplecza lotniska.

  • Pkt 2stacja Aeradio (radiostacja lotnicza).

Czerwono-zielona linia – dawny pas startowy oraz strefa kołowania samolotów wokół hangarów.

W 1944 roku odnotowano w tej strefie obecność 19 samolotów Messerschmitt Me 110.






ME 110 / 10 NJG5 10./NJG5 zauważony w Praust 10.1944


Stary pas startowy w Cieplewie

Stary pas startowy w Cieplewie

Zdjęcie podpisane polne (polowe) lotnisko Praust

Strefa II – Kochstedt (obecnie Komarowo)

Historia tego osiedla wojskowego jest barwna i pełna zmian nazewnictwa:

  • Kleinhof (1853–1855) – „Mały Dwór”, właściciel Julius Schlenther.

  • Koch, zmieniona w 1903 r. na Kochstedt, a w 1938 r. na Gut Kochstedt – nabywca dziedzic Hermann Koch.

  • Obecna nazwa to Komarowo, choć jeszcze w 1958 roku rejon ten określano mianem Klonowo (rzadko wspominane w źródłach).

  • Pkt 3 – pozostałości niemieckiej zabudowy: budynki pałacowe, baraki, a także stacja radarowa. Obecnie teren ten należy do jednostki wojskowej.

W tym rejonie miała przebiegać również pruszczańska „Berlinka” (droga szybkiego ruchu).




Zdjęcie polskich żołnierzy na tle niemieckiego baraku

Strefa III – Rejon funkcjonujący w ramach Kochstedt

Ta strefa działała już w latach 30. XX wieku jako lotnisko sportowe. Intensywna rozbudowa rozpoczęła się w 1944 roku, kiedy do podobozu Praust sprowadzono około 1000 więźniów, głównie kobiet, do pracy przy rozbudowie infrastruktury lotniczej.

  • Według wielu teorii, droga prowadząca w kierunku północnym pełniła funkcję głównego pasa startowego.

  • Obecny pas startowy funkcjonował już w 1944 roku, a Niemcy korzystali z całej sieci stref lotniska.

Stare obiekty lotniskowe:

  • Hangar – pozostałości po niemieckiej zabudowie lotniskowej.

  • Bunkier obozowy – ślady infrastruktury ochronnej.

Pkt 4 – Rejony funkcjonowania obozu kolejowego. Zachowane są strefy kolejki z peronem oraz widoczne wały ochronne.

Pkt 5Podobóz Sztutowo, nazywany Lager Praust. Pozostałości budynków obozowych widoczne są wzdłuż obecnej ulicy Powstańców Warszawy.

Pkt 6 – Ważna dla aliantów strefa kołowania, obejmująca obecne ulice: Gałczyńskiego, Dąbrowskiego i Kochanowskiego.
 Poniżej plan, który  obejmuje również hipotetyczny przebieg jednej z kolejek wąskotorowych służących do transportu materiałów i więźniów.


Teoretyczny ślad kolejki wąskotorowej

Dwie linie – czerwona i żółta – oznaczają tory kolejki wąskotorowej.
Trasa prowadzi od starego hangaru w kierunku giełdy.
Wzdłuż tej drogi znajduje się równomiernie posadzona aleja drzew, widoczna do dziś.

Teren giełdy – w tym miejscu znajdował się kolejny pas kołowania, obejmujący również pozostałości po torach kolejki wąskotorowej.
Na końcu pasa, według dostępnych źródeł, prawdopodobnie funkcjonowała stacja paliw dla samolotów.


Aleja drzew między hangarami



Budynki przy starym hangarze:

  • Transformatorownia;  

  • Przepompownia wody – obecnie teren wysypiska śmieci.

Obie budowle były oznaczone jako istniejące w czasie wojny i stanowiły część infrastruktury lotniska.



Przepompownia wody


Transformator


Strefa IV – strefa prawdopodobna 

Strefa IV była mało istotna dla aliantów, ale jej istnienie jest prawdopodobne. Była nietypowa – nikt wcześniej nie budował lotniska wśród zabudowy mieszkalnej.

Najprawdopodobniej pełniła funkcję strefy awaryjnej dla samolotów, zwłaszcza w kontekście zbliżającego się frontu sowieckiego. W tej strefie budowano też fragmenty „autostrady” dla bombowców, a samoloty ukrywano zarówno w strefach domów, jak i w specjalnych schronach.

Pkt 7

  • Przedszkole wybudowane w 1938 roku, później wykorzystywane jako kantyna wojskowa.

  • W tym rejonie znajduje się potężny wał przeciwczołgowy (żwirownia) oraz zachowany do dzisiaj bunkier.

Pkt 8 – Plac Wolności i okolice

  • Obecny Plac Wolności – przez wielu badaczy i pasjonatów wskazywany jako kolejna strefa kołowania lotniska.

  • W pobliżu znajduje się obiekt, który według mojej opinii błędnie określany jest jako hangar lotniczy.

  • Powyżej tej lokalizacji można wyróżnić kolejną strefę domniemanego lotniska z pasem startowym oraz kolejną strefę kołowania.



Przedszkole wybudowane w 1938




Domniemany hangar - nazywany tak przez wielu pruszczan



Pozostałości powojenne Praust

Pkt 9 – Obóz pracy „Woyanower Viertel”

  • Prawdopodobnie był to obóz pracy przymusowej, funkcjonujący w ramach rozbudowy lotniska lub przy pracach nad drogą tzw. Berlinką.

  • Poniżej znajdują się fragmenty wspomnień Erwina Voelza – młodego chłopaka, którego rodzina mieszkała w wschodniej części Praust w domu jednorodzinnym w Praustfelde.

  • Tekst przedstawia częściowe tłumaczenie pierwszej części wspomnień, dając wgląd w życie codzienne w tej strefie i doświadczenia mieszkańców w rejonie obozu.



Erwin Voelz – Wspomnienia z mojego dzieciństwa w Danzig (Tłumaczenie: P. Wójcik)

Było to późną jesienią i zimą lat 1943–1944.
Jako dzieci miałem wtedy 11,5 roku. Bawiliśmy się na platformie budowy powiększanego lotniska wojskowego Danzig-Praust.

Trzech urwisów – dwóch chłopaków z dzieciństwa i ja, Erwin Voelz – byliśmy na przechadzce rozpoznawczej po niedostępnym terenie lotniska.
Obszar ten był oznaczony tablicami ostrzegawczymi przy przylegających uliczkach i drogach:

„Wejście wzbronione! Teren wojskowy”

Dorośli przestrzegali tego zakazu, bo każdy chciał uniknąć kontaktu z bronią palną lub ryzyka aresztowania. My, „urwisy”, szukaliśmy nowego miejsca do zabawy – najlepiej takiego, gdzie moglibyśmy korzystać z kolejki polowej na długim, pochyłym odcinku.

Wspomnienia zawierają również informacje o pracach wojskowych: Luftwaffe kazała budować drogi kołowe, które rozciągały się od właściwego obszaru lotniska aż po zewnętrzne granice osady. Po tych drogach samoloty bojowe mogłyby dojeżdżać do zamaskowanych schronów.



Junkers ukryty przy autostradzie - lotnisku - RAB Flugzeugen

Były to drogi betonowe, wyglądem przypominające autostrady.
Trasa była wykopana, a ziemia wsypywana wzdłuż w stosy do przygotowanych dołów.
Obszar przebiegu trasy wypełniano żwirem, który ręcznie wyrównywano, mieszając z cementem.
Transport materiałów odbywał się z otwartej w okolicy żwirowni – znajdowała się ona w pobliżu przedszkola.

Środkiem transportu były pociągi wąskotorowe (rozstaw 600 mm), ciągnięte zarówno przez lokomotywy parowe, jak i dieslowe.



Kolejka wąskotorowa w  Trutnowy

Materiał był ładowany ręcznie przez więźniów, a następnie wysypywany w miejscu przeznaczenia.
Żwir był ręcznie równany, mieszany z cementem, tworząc gotową nawierzchnię drogi.



Kolejka wąskotorowa, szkic podobozu Praust. Na szkicu widoczna jest trasa kolejki wąskotorowej, służącej do transportu materiałów i więźniów na terenie podobozu Praust. Kolejka łączyła strefy obozowe, place budowy i drogi betonowe, umożliwiając organizację pracy przy rozbudowie lotniska i infrastruktury przymusowej.

Na wyrównanym żwirze układano w odpowiednich odstępach worki z cementem.
Uderzeniem łopaty worki były rozrywane, a następnie grabiami mieszano cement ze żwirem. Wilgotność podłoża zapewniała wzmocnienie górnej warstwy gruntu budowlanego.

Obserwowaliśmy wszystko dokładnie i za każdym razem znajdowaliśmy coś nowego i interesującego.
W suchy, ale zimny dzień wróciliśmy na plac budowy – praca trwała w najlepsze.
Na trasie budowy poruszała się duża kolumna więźniów, a my, aby nie zostać zauważonymi, skradaliśmy się wzdłuż rowów ziemnych. Podłoże było już zmarznięte dlatego leząc na zwałach ziemi mogliśmy kontynuować nasze obserwacje. 


Gdańskie koleje wąskotorowe




Jungvolk Praust - źródło strona (http://www.katins.com/praust/page1/page24/page27/index.html)
Wszystkiego nauczyliśmy się w Jungvolk, czołganie, skradanie się, maskowanie, chowanie się całkiem płasko na ziemi i przechodzenie po cichu do wyznaczonego punktu obserwacyjnego.
Tak udało nam się dostać bezpośrednio za pracującą kolumnę, podglądając ją z korony kopca.
Dokładnie przed nami na skraju nasypu widzieliśmy na łyso ogolonych więźniów.
Tak blisko stanowisk robotniczych jeszcze nigdy nie dotarliśmy.


Zakłady Daimlera Mińsk
W pewnej odległości widzieliśmy stojących po wielu stronach wartowników.
Znajdowały się tam również dwa psy owczarki, trzymane na smyczy przez wartowników.
Nas jeszcze nie zauważono. Pracująca przed nami część kolumny zrobiła na nas straszne wrażenie.
To byli wygłodzeni, wychudzeni ludzie. Wszystko wyglądało szaro i ociężale.
Ubranie było w paski, było schodzone i bardzo połatane. Na ubraniu na wysokości piersi widoczna była żółta gwiazda. W momencie gdy więźniowie schylali się po worki z cementem by je wysypać, odkryliśmy że kilku więźniów stanęło blisko siebie. Dwóje z nich rozpięło swoje ubrania i włożyło pod nie na gołe ciało papier z worków cementowych. Zapewne jako ochrona przed wiatrem i utratą ciepła.
Dopiero wtedy odkryliśmy, że chodzi tu o kobiety. Ich płaskie wiszące piersi widzieliśmy będąc na górnej krawędzi nasypu. Wszystko poszło bardzo szybko. Na widok tak wycieńczonych ludzi nie byliśmy przygotowani. Wcisnęliśmy się w ziemię słysząc głośne szczekanie psów.
Prawdopodobnie pracujące kobiety zauważyły nas dużo szybciej i byliśmy dla nich
osłoną by mogły one ukraść trochę worków cementowych dla swojej ochrony.
Nie zważając na nic, uciekliśmy stamtąd. Wartownicy krzyczeli za nami: uciekajcie do domu, bo jeśli Was złapiemy będzie kara i donos! Zasapany wróciłem do domu. Naturalnie matka była poruszona stanem w jakim wróciłem
do domu. Dopiero wieczorem byłem w stanie opowiedzieć co przeżyłem.
Jak się okazało matka wiedziała o więźniach, jednak dotychczas nikt ich z tak bliska nie widział.
Dopiero 40 lat później na spotkaniu Pruszczan w Ploen w Szlezwiku-Holsztynie dowiedziałem się od mojej koleżanki szkolnej Edeltraud Lisus, że ona też wiedziała o tych więźniarkach. Jej rodzice mieli pola w obszarze już wspomnianych dróg kołowania, które jako rolnicy uprawiali. Gdy ci wygłodzeni więźniowi byli w pobliżu, wyrywali płody rolne. Rolnik Lisius tolerował to i nie robił żadnego doniesienia. Na terenie lotniska przy szosie do Roszkowa, niedaleko majątku Kochstedt było kilka
baraków otoczonych drutem kolczastym. Było to miejsce zamieszkania dla tych więźniów.
Podczas mojej pierwszej powojennej wizyty w miejscu mojego urodzenia,
spotkałem pewnego człowieka z Cieplewa, miejscowości położonej na południe od lotniska.
Opowiedział mi, że barak obozowy przy majątku Kochstedt stoi.
Hangar dla samolotów na skraju miejscowości Cieplewo był już wówczas ukończony.
W marcu 1945 gdy zbliżały się oddziały radzieckie został on wysadzony w powietrze przez
Wehrmacht. Takie baraki były również na obszarze pruszczańskiej cukrowni.
Przebywali tam zamknięci jeńcy wojenni wykorzystywani jako siła robocza.
Oddzieleni zostali Anglicy, którzy schludnie i czysto ubrani maszerowali grać w piłkę na boisku sportowym przy Praustfelder Weg.



Mapa Pruszcza z 1956 oznaczone czerwonym kółkiem:
cukrownia, opisywany teren boiska , PGR - mieszkanie pana Erwina
Bardziej brudni wyglądali już rosyjscy więźniowie, których widziałem przechodzących przez przejazd kolejowy. Niektórzy schylali się by wyciągnąć leżące między szynami niedopałki. I tak obecność
zagranicznych więźniów podczas wojny nie była żadnym niezwykłym obrazkiem. Od moich rodziców wiem że w związku z ich nieprzychylną postawą do NSDAP oraz jej struktur,
szukali oni innych źródeł informacji. W naszym domu naziści nie bywali, po mojej służbie w Jungvolk-u
nie musiałem nosić brązowej koszuli, zaraz po ją zdejmowałem. Między moim dziadkiem a ojcem panowały z politycznych względów napięte relacje. Dziadek Frank Voelz miał na drzwiach wejściowych bezpośrednio pod przyciskiem dzwonka przykręcony szyld emaliowy na którym widniała gdańska flaga skrzyżowana z flagą ze swastyką. Pod tym widniał napis: Niemiec wita się Heil Hitler. Moja mama odnosiła się często negatywnie do tego napisu. Mój ojciec jako że pracował jako maszynista miał różne godziny pracy. Pewnej nocy zobaczyłem jak słuchał wiadomości radiowych, będąc całkowicie przykryty kołdrą. Dopiero później po wojnie dowiedziałem się że za słuchanie audycji wroga groziła kara śmierci i że ojciec bardzo się wówczas narażał. Ukośnie naprzeciw naszego domu jednorodzinnego stał dom bliźniak. Należał do pana Nowitzkiego. Był on naczelnikiem bloku w NSDAP oraz strażnikiem obrony powietrznej naszego Praustfelder Siedlung.


PRAUSTFELDE
Jakiś czas po moim przeżyciu z żydowskimi więźniarkami na terenie lotniska, moja mama miała sprzeczkę z panem Nowitzkim. Przyszedł okazjonalnie przynosząc materiały propagandowe i puszkę do której zbierał datki. Matka wykorzystując okazję robiła mu wymówki na temat tych biednych ludzi.
Zwabiony głośną kłótnią słyszałem pogróżki Nowitzkiego wobec mojej matki: 
"Jak się Pani nie zamknie, zrobię tak że Pani też się tam znajdzie!"
 Przestraszona wycofała się a Pan Nowitzki odszedł. Do kolejnych zaczepek już potem więcej nie doszło.
Jeszcze potem gdy wracałem do domu ze służby w Jungvolk-u, wyrażałem swoje zdanie, a obydwoje idących ze mną chłopaków było przeciwko mnie. Mowy o podludziach i więźniach, których należałoby bezlitośnie zniszczyć. Tutaj wyrażony był zapewne domowy i ogólny wpływ na młodych ludzi tamtego czasu. Przypominam sobie czasopismo propagandowe które było wykonane z ilustracjami.
Przedstawiono tam zaniedbanych, brudnych i wygłodzonych ludzi. Była mowa o bolszewikach i żydach jako podludziach, których powinno się zwalczać i od których hegemonia niemieckiego narodu powinna zostać uwolniona. O tej nagonce przypomniałem sobie widząc te kobiety na lotnisku. Intuicyjnie domyślałem się tam związku. O KZ Stutthof dowiedziałem się dopiero po wojnie. W Aachen rozmawiałem ze starszą damą, żydówką która pamiętała Stutthof i akcje pracy w Danziger Land.
W 1996 roku wraz z przyjacielem odwiedziłem w Alzacji pomnik ku czci ofiar obozu koncentracyjnego KZ Stutthof. W pomieszczeniach wystawowych widziałem mapę okupowanej Europy i znajdującymi się na niej obozami koncentracyjnymi jak również podobozami. Praust był również oznaczony (nazwa była napisana z błędem). Bezpośrednio wiosną1945 roku we ogromnej biedzie, jako pozostający w Gdańsku Niemcy, żyliśmy wszyscy w chaosie. Walka o przeżycie była tak wyniszczająca, obciążona walką z głodem, zarazami, śmiercią, przemocą i samowolą zwycięzców, że pytania o winę władzy nacjonalistycznej przyszły dopiero później.

Pierwsze spisanie które poczyniłem w 1989 roku było moim pierwszym przeżyciem wojennym gdyż ostrzelanie Westerplatte 1-go września 1939 roku wprawdzie słyszałem, ale jako siedmioletni chłopak oceniłem tak jak przejście burzy. Siedziałem wtedy na płaskim dachu naszej obory pokrytej papą i obserwowałem latające Stukasy, ale początek złych czasów przeczuwali tylko moi rodzice. W każdym razie nie było w naszym domu odczucia zachwytu czy entuzjazmu. Tak to naturalnie odczuwałem, emocjonalnie(duchowo) to przyswajałem.

Dopiero później o tym dniu opowiedział mi mój ojciec urodzony w 1904 roku, wtedy zatrudniony na kolei jako maszynista. Swoja służbę miał wtedy zacząć o 6 rano w Gdańsku przy Bramie Oliwskiej. Kolej w Wolnym Mieście Gdańsku była pod polskim zarządem, tak zdecydowano w traktacie wersalskim. Gdy mój ojciec dotarł do swojego miejsca pracy został zatrzymany przez uzbrojonych członków Heimwehry. Musiał ustawić się przy murze, gdzie stali już pozostali koledzy uznani za niepewnych. Byli to Polacy pracujący na kolei gdańscy Niemcy rozpoznani i odnotowani jako antynazistowscy obywatele. W tych dniach powstał też KZ Stutthof, jak dowiedzieliśmy się już później po 1945 roku. Ludzie z Heimwehry byli członkami czarnej SS, SA i SD, które były już w Gdańsku przed 1939 rokiem.

NSDAP miała już władzę w Wolnym Mieście, tylko przyłączenie do Rzeszy było realizowane z
początkiem II wojny światowej. Jeden z tych ludzi z Heimwehr-y był palaczem na lokomotywie na której jeździł mój ojciec przed 1939 rokiem. On był w SA i chciał wówczas przed rozpoczęciem wojny sprzedać mojemu ojcu gazetę DER STURMER.





Der Stürmer
Ojciec odmówił i powiedział mu, że może zniszczyć ten papier i powiesić w toalecie bo to nadaje się tylko do podcierania tyłka i nic więcej nie jest warte. Zemsta za takie poglądy nastąpiła 1 września 1939 roku. Ojciec uniknął niewoli dzięki swojemu przełożonemu. Zapytał on czemu ojciec został tam postawiony. No taka antypatia człowieka z Heimwehr-y. A że prowadzący lokomotywę był ważnym podmiotem w nadchodzącym czasie wojny to powinien natychmiast zacząć swoją służbę. Ojciec wówczas miał szczęście, ale wtedy nie wiedział jeszcze jak ciężkie czasy nadejdą. Mojemu ojcu zaproponowano żeby został członkiem NSDAP. Mógłby w swojej karierze awansować na urzędnika.
Nie zrobił tego, pozostał na swoim stanowisku i wykonywał dalej swój zawód.

Gdy w 1998 roku odwiedziłem obóz Stutthof na Żuławach Gdańskich byłem rozczarowany że w memoriale który pozyskałem, nie było słowa o niemieckich prześladowanych. W przeciwieństwie do pomnika ku czci ofiar Stutthofu na francuskiej ziemi na polskim terenie nie było żadnego opisu w języku niemieckim. Tylko wystawione dokumenty były
w języku niemieckim. Nasi polscy gospodarze mówili że to z tego powodu że Stutthof odwiedza zbyt mała liczba Niemców. Jasne jest też to, że byli tacy Niemcy, którzy nie wspierali roszczenia nazistów do władzy, przeciwnicy których aresztowano. 

Znałem sąsiada, kolejarza Paula Priewe, zajmował się kasowaniem biletów przy wejściu do pruszczańskiego dworca. Według opowieści mojego ojca człowiek ten w 1936 roku podczas uroczystości kończącej budowę swojego domu powiesił zamiast tradycyjnej wiechy czerwoną flagę.
Był prostym człowiekiem, który podczas I wojny światowej stracił oko i rękę. Gdy codziennie podchodziłem do jego miejsca pracy idąc na pociąg widziałem jego skórzaną rękę i szklane oko.
Taki wyraz współczucia pozostał na długo w mojej pamięci.

W trakcie drugiej wojny światowej po porażce Niemców pod Stalingradem człowiek ten został aresztowany i zniknął z naszego pola widzenia. On określił tą porażkę jako koniec i został aresztowany. Jako 11-letni chłopak usłyszałem to w domu. O Stalingradzie wiedziałem jeszcze wówczas to że mój kuzyn od strony matki zaginął tam mając 25 lat. Brat mojego ojca, Rudi Voelz wrócił z tego piekła ciężko ranny lecz potem w 1944 zginął przed Warszawą. Gazety były pełne informacji o poległych w walce.
W kościołach stale odbywały się ceremonie pogrzebowe upamiętniające wielu zabitych.
W roku 1944 uczestniczyłem w pruszczańskim kościele ewangelickim w naukach przed moim bierzmowaniem. Czas wojenny odbierałem jako bardzo przygnębiający i przynoszący
cierpienie a to uczucie przekazywała mi już moja matka.

Źródło: katins.com/praust/





Notatka o lotnisku Praust

Część informacji zawartych w tym dokumencie pochodzi z przelotów wojsk alianckich.
Materiał obejmuje m.in.:

  • Układ stref lotniska – pasy startowe, strefy kołowania, hangary i obiekty pomocnicze.

  • Obserwacje aliantów dotyczące koncentracji sprzętu Luftwaffe i ruchu lotniczego w 1944 roku.

  • Dane topograficzne oraz wskazania miejsc potencjalnie wykorzystywanych do ukrywania samolotów i schronów.

Dokument stanowi cenne źródło do odtworzenia struktury lotniska oraz rozplanowania poszczególnych stref w czasie II wojny światowej.




Lotnisko Praust


Jungvolk Praust

  • Landjahrlager Praust - obóz lub obiekt szkoleniowy dla młodzieży w Pruszczu Gdańskim (Praust).

  • Kreis Danzig Land, Regierungsbezirk Danzig - jednostki administracyjne w regionie Wolnego Miasta Gdańska.

  • Telefon Praust - 80 - numer kontaktowy przypisany do obiektu w ówczesnym czasie.



Obóz młodzieży Jungvolk Praust
Obóz młodzieży Jungvolk Praust


Landjahrlager Praust – obóz młodzieżowy w Pruszczu Gdańskim

Landjahrlager, czyli specjalny ośrodek wychowawczy dla młodzieży, funkcjonował w Pruszczu Gdańskim (Praust) w latach 1934–1945, na terenie powiatu Gdańsk-Wieś, w rejencji Gdańsk. Wcześniej, w latach 1918–1934, instytucja ta nosiła nazwę Lebenshilfe.

Do obozu kierowano wyselekcjonowanych chłopców i dziewczęta w wieku 14–16 lat, wyróżniających się w nauce oraz w działalności w organizacjach młodzieżowych Hitlerjugend (Heim), Jungvolk i Bund Deutscher Mädel. Celem obozu była indoktrynacja i wychowanie przyszłej hitlerowskiej elity, a udział w nim był obowiązkowy dla wybranych kandydatów.

Organizacja i warunki

  • Obóz znajdował się prawdopodobnie za majątkiem Wiensa, w rejonie kwartału Haselau, przy stawie nazwanym później Landjahrteich (ul. J. Soplicy).

  • Budynki obozowe obejmowały baraki mieszkalne dla młodzieży.

  • Młodzież przebywała w obozie od kwietnia do listopada (ok. 8 miesięcy).

  • Program obejmował prace rolne w okolicznych gospodarstwach (u Bauerów), praktyki i szkolenia wychowawcze.

  • Po wysłaniu młodzieży na front, jej obowiązki przejmowały więźniarki z obozu w Rusocinie.

Regulacje i nadzór

  • Obóz funkcjonował na podstawie ustawy ministra Rzeszy ds. Nauki, Wychowania i Oświaty z 29 marca 1934 roku ("Preussische Landjahrgesetz").

  • Landjahrlager były państwowymi zakładami wychowawczymi, a udział w nich był obowiązkowy dla dzieci po ukończeniu obowiązku szkolnego.

  • Kandydatów selekcjonowała szkoła we współpracy z Hitlerjugend i lekarzem urzędowym, pod nadzorem prezydenta rejencji.

  • W obozach panowała surowa dyscyplina, a młodzież otrzymywała dziennie 0,5 marki kieszonkowego.

Charakter i znaczenie

  • Celem było wychowanie świadomych i odpowiedzialnych młodych Niemców, gotowych do pracy w strukturach Rzeszy.

  • Program obejmował nie tylko szkolenia i prace rolne, ale też kształtowanie postaw społecznych i ideologicznych zgodnych z wymogami partii.

  • Obóz w Praust nie był miejscem wypoczynku – młodzież pracowała i uczyła się w pełnym rygorze, przygotowując się do dalszej służby i obowiązków wobec państwa.

  • Obiekty i tereny obozu były wykorzystywane do praktyk rolnych, ale także jako miejsce spotkań młodzieży z całych Niemiec.

Dodatkowe informacje

  • Z zachowanych dokumentów wynika, że w latach 1936–1945 dziewczęta były wysyłane do prac rolnych w okolicznych gospodarstwach, a stroje organizacyjne widoczne na zdjęciach pochodzą z obozu Bund Deutscher Mädel.

  • Landjahrlager w Pruszczu było jednym z wielu podobnych ośrodków w III Rzeszy, zwłaszcza na Dolnym Śląsku i Pomorzu.


Co uczono młodych w Landjahrlager Praust

Obozy Landjahrlager były miejscem wszechstronnego wychowania fizycznego, zawodowego i ideologicznego młodzieży w wieku 14–16 lat, z wyraźnym podziałem na chłopców i dziewczęta.

1. Wychowanie fizyczne

  • Chłopcy: przedmilitarne hartowanie (przysposobienie obronne), lekka atletyka, boks, pływanie.

  • Dziewczęta: gimnastyka, lekka atletyka, zabawy pływackie, taniec.

2. Opieka zdrowotna

  • Nauka dbania o higienę, zdrowie i kondycję fizyczną.

3. Wychowanie muzyczne i artystyczne

  • Chłopcy: fanfary, harmonijki ustne, bębny – przygotowanie do przemarszów i demonstracji.

  • Dziewczęta: instrumenty typu harmonia, skrzypce, lutnia, flet; śpiew, muzyka ludowa, twórczość świąteczna, prace ręczne.

  • Muzyka i śpiew łączono z pracą i zabawą, co budowało wspólnotę i morale.

4. Szkolenie ideologiczne

  • Indoktrynacja narodowo-socjalistyczna, przygotowanie do służby w strukturach państwowych i organizacjach młodzieżowych.

5. Wychowanie praktyczne i przygotowanie do zawodu

  • Chłopcy: prace ręczne, w obozie, w ogrodzie, u gospodarzy; praktyki w zawodach rzemieślniczych, przemyśle i handlu; nauka obsługi technicznej i lotniczej.

  • Dziewczęta: prace w kuchni, domowe, pranie, krawiectwo, ogrodnictwo, pomoc w domach dziecka, praca u gospodarzy.

6. Wyposażenie obozowiczów

  • Mundury i ubrania robocze, obuwie, środki higieniczne.

  • Instrumenty muzyczne i sprzęt sportowy – obowiązkowo w zależności od płci.

7. Program zawodowy i edukacyjny

  • Obozowicze mogli wcześniej przystąpić do egzaminów zawodowych, skracając czas nauki.

  • Chłopcy: możliwość kształcenia w szkołach budowlanych, lotniczych, jako wychowawcy lub nauczyciele szkół ludowych.

  • Dziewczęta: kursy wychowawczyń i nauczycielek szkół ludowych, możliwość pracy w zawodach rolniczych i opiekuńczych.

8. Czas trwania i obowiązki

  • Obóz dla dziewcząt trwał 6 miesięcy obowiązkowo, w drugim półroczu mogła nastąpić przerwa z powodu szkoły.

  • Cały czas obozowicze spędzali na pracy, nauce, wychowaniu fizycznym i zajęciach muzycznych, co miało przygotować ich do życia zawodowego i społecznego.

9. Cel wychowania

  • Hartowanie fizyczne, odpowiedzialność za wspólnotę, zdolność do pracy, poświęcenie, dyscyplina i przygotowanie do służby w państwie.

  • Wielostronne doświadczenie pozwalało młodzieży odkrywać swoje predyspozycje zawodowe i kształtowało charakter.

Źródło: Das Landjahr. Merkblatt fuer die Eltern der Landjahrpflichtigen






Notatka 12.2018 - nowe źródła dotyczące lotniska Pruszcz (Praust)

Podczas poszukiwań informacji o lotnisku w Pruszczu Gdańskim wysyłaliśmy zapytania do licznych instytucji, w tym archiwów wojskowych, które początkowo twierdziły, że nie posiadają żadnych planów dawnego lotniska. Na szczęście okazało się, że szkic lotniska istnieje i został opublikowany w książce „Pruszcz Gdański – miasto i powiat w latach II wojny światowej, 1939–1945”.

Co istotne, nasz wcześniejszy plan i obserwacje terenowe zostały w pełni potwierdzone, co pozwala na jeszcze dokładniejsze odwzorowanie historycznej struktury lotniska i jego stref działania.





Prezentujemy niesamowity PLAN LOTNISKA PRUSZCZ, wykonany w latach powojennych. Szkic dokładnie odwzorowuje wszystkie strefy lotniska, hangary, pasy startowe oraz infrastrukturę towarzyszącą. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć skalę i znaczenie tego obiektu w okresie II wojny światowej.






Plan lotniska Pruszcz (Praust) – strefy i kluczowe obiekty:


1. Najdalsza północna strefa – Wärmeschutzhalle Praust; teren dawnego lądowiska rozbudowany w czasie wojny jako obóz pracy.

2. Droga kołowania – Plac Wolności.

3. Droga startowa i strefa kołowania ul. Gałczyńskiego – w pobliżu ul. Droga Słowackiego znajdował się podobóz Woyanower Viertel, związany z pracami nad „Berlinką”.

4. Roszkowo / Rostau – strefy kołowania.

5. Obóz Praust – główny podobóz Stutthofu na terenie Pruszcza Gdańskiego.

6. Kolej i perony związane z budową lotniska. W tej strefie znajdowały się dwie potężne żwirownie. Pozostałością po jednej z nich jest staw Komarowo.

7. Dwór Kleinhof, Gut Kochstedt, Klonowo oraz Komarowo.

8. Radiostacje wojskowe oraz Wärmeschutzhalle w Praust.

9. Obóz kolejowy zwany rusocińskim wraz z żwirowniami.

10. Cieplewo (Zipplau) – najstarsze lotnisko wojskowe, z wyznaczonymi strefami kołowania, hangarami oraz stacją radiową dla lotnictwa.

11. Berlinka w Praust.


Obóz Praust – główny podobóz Stutthofu na terenie Pruszcza Gdańskiego.





Obóz Praust – główny podobóz Stutthofu na terenie Pruszcza Gdańskiego.






Tu znajdował się Obóz Praust – główny podobóz Stutthofu na terenie Pruszcza Gdańskiego.














Praust w dawnej kronice regionu Wysoczyzny Gdańskiej

Praust w ujęciu Johna Adolfa Muhla - obraz dawnej wsi Wysoczyzny Gdańskiej  („Die Danziger Höhe”) „Die Danziger Höhe” to regionalna publikac...