Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 17 października 2017

Czas pogardy - niemieckie obozy w okolicy PRAUST

Czas pogardy - niemieckie obozy w okolicy Praust (Pruszcz Gdański)

Zawarte w niniejszej notatce informacje są wynikiem moich poszukiwań dotyczących funkcjonowania miejsc represji, pracy przymusowej oraz eksterminacji na terenach okupowanej Polski. Materiały powstały m.in. po wizycie w Instytucie Pamięci Narodowej, gdzie zbierałem informacje na temat obozów pracy przymusowej w Pruszczu Gdańskim (Praust) i jego okolicach.

Obszarem, który szczególnie mnie interesował, było funkcjonowanie filii (podobozów) niemieckiego, nazistowskiego obozu koncentracyjnego Stutthof (Sztutowo) na terenie Praust oraz w najbliższym regionie. Interesuje mnie również szerzej okres międzywojenny w Praust, w tym istnienie lotniska sportowego, które zostało znacząco rozbudowane przez Niemców w 1944 roku, w obliczu zbliżającej się Armii Czerwonej. Prace te były wykonywane głównie przez więźniów – przede wszystkim więźniarki żydowskie – w ramach pracy przymusowej.

Na terenie Praust utworzono kilka podobozów. Obejmowały one m.in.:

  • prace przy rozbudowie lotniska,

  • pracę przymusową na terenie cukrowni Zuckerfabrik Praust,

  • obóz pracy związany z infrastrukturą kolejową Reichsbahn Russocin.

Wschodnia część Praust stała się w 1944 roku potężnym zapleczem budowy infrastruktury lotniskowej. Prace prowadzono w oparciu o system żwirowni, kolejki wąskotorowe oraz masowe wykorzystanie pracy przymusowej więźniarek. Skala tych działań świadczy o znaczeniu militarnym tego obszaru w końcowej fazie II wojny światowej.

Uważam, że o tych wydarzeniach należy pisać i mówić otwarcie. Wiedza ta powinna być szerzej upowszechniana, szczególnie wśród mieszkańców Pruszcza Gdańskiego, ponieważ dotyczy lokalnej historii, która przez lata pozostawała marginalizowana lub zapomniana.

Rys historyczny do 1945 roku

Po zakończeniu I wojny światowej Pruszcz znalazł się w granicach utworzonego w 1920 roku Wolnego Miasta Gdańska. Nowa sytuacja polityczna i administracyjna miała istotny wpływ na funkcjonowanie miasta oraz relacje narodowościowe w regionie.

Od maja 1933 roku, po zwycięstwie narodowych socjalistów w wyborach do Volkstagu, przedstawiciele NSDAP zaczęli pojawiać się również w administracji Pruszcza. Przejęcie władzy przez nazistów stopniowo prowadziło do radykalizacji życia publicznego oraz nasilania się represji wobec ludności uznawanej za „niepożądaną”.

Po 1933 roku wyraźnie nasiliły się nastroje antypolskie. Obszary uznawane przez władze nazistowskie za niemieckie miały zostać „oczyszczone” z wszelkich „obcych” elementów narodowościowych. Działania te obejmowały akty zastraszania, sporządzanie list ludności polskiej, prowokacje oraz szykany administracyjne. Tego rodzaju praktyki były tolerowane przez władze lub – w atmosferze strachu przed rozwijającym się nazizmem – milcząco akceptowane.

1 grudnia 1939 roku Niemcy dokonali korekt administracyjnych, włączając Pruszcz wraz z całym powiatem Danziger Höhe do powiatu Gdańsk-Wieś. Zmiany te wpisywały się w szerszy proces pełnej integracji tych terenów z III Rzeszą po agresji na Polskę.

Okres nazistowskiej dominacji przyniósł eskalację przemocy i systemowego terroru. Trudno wskazać miejsce, które nie byłoby naznaczone ludzkim cierpieniem. Dehumanizacja ofiar oraz brutalizacja sprawców stały się elementem codzienności. Naziści doprowadzili do skrajnej perfekcji system represji, oparty na zastraszaniu, pracy przymusowej i fizycznym wyniszczaniu ludzi, co znalazło swoje tragiczne odzwierciedlenie również na terenie Pruszcza i jego okolic.

Po wojnie

Już w okresie międzywojennym do opinii publicznej docierały informacje o narastającym terrorze nazistowskim. W czasie wojny oraz bezpośrednio po jej zakończeniu podejmowano próby tworzenia specjalnych aktów prawnych i instytucji międzynarodowych, których celem miało być zapobieganie podobnym zbrodniom w przyszłości oraz ukaranie winnych.

W rozliczaniu zbrodni wojennych można dostrzec dwa zasadnicze „obrazy” lub kierunki działań: wschodni i zachodni. W praktyce oba te podejścia przenikały się, jednak różniły się zarówno motywacjami, jak i metodami.

Po wojnie część nazistowskich zbrodniarzy, szczególnie tych, którzy znaleźli się w strefach okupacyjnych państw zachodnich, zdołała uniknąć odpowiedzialności karnej. W wielu przypadkach decydujące znaczenie miało odpowiednie wyczucie momentu: ucieczka z terenów zajmowanych przez Armię Czerwoną i znalezienie się pod okupacją aliancką. W sprzyjających okolicznościach wystarczyło kilka lat, by dawni funkcjonariusze aparatu nazistowskiego uniknęli procesu lub zostali zwolnieni.

Armia Czerwona, nacierając na Berlin, dopuszczała się masowych aktów przemocy wobec ludności niemieckiej, co również stanowiło tragiczną kartę końca wojny. Z kolei alianci zachodni deklarowali bardziej „humanitarne” podejście, jednak w praktyce często podporządkowywali kwestie rozliczeń politycznym realiom rodzącej się zimnej wojny.

Dobrym przykładem są ustalenia ujawnione w dokumentach Komisji Narodów Zjednoczonych do Spraw Zbrodni Wojennych. Wynika z nich, że Wielka Brytania – pod presją Stanów Zjednoczonych – pośpiesznie zwalniała z więzień setki byłych nazistów podejrzanych o popełnienie zbrodni wojennych. Działania te miały związek z dążeniem USA do jak najszybszego wykorzystania Niemców jako potencjalnych sojuszników w rywalizacji ze Związkiem Radzieckim.

Presja w tej sprawie była wywierana również przez samych Niemców, a po utworzeniu Republiki Federalnej Niemiec państwo to konsekwentnie odmawiało wydawania swoich obywateli innym krajom. RFN uzależniała także swoje zaangażowanie w zachodnie struktury obronne od zwolnienia niemieckich dowódców wojskowych przetrzymywanych w więzieniach alianckich.

W efekcie wielu sprawców zbrodni nazistowskich nigdy nie poniosło odpowiedzialności, a proces rozliczania przeszłości został podporządkowany interesom politycznym nowego powojennego porządku


Czas pogardy

Podczas przeglądania setek dokumentów dostępnych w sieci oraz w zasobach IPN przeraził mnie ogrom ludzkiego zezwierzęcenia. Nie jest to oczywiście zjawisko nowe w historii, jednak skala i systematyczność tych działań wciąż porażają.

Tysiące przykładów, kartki z listami pokrzywdzonych, zamordowanych i represjonowanych… Dziesiątkami, setkami, tysiącami znikające ludzkie istnienia – sprowadzone do numerów, nazwisk na wykazach, lakonicznych adnotacji.

Tak, wiem – historia nieustannie zbiera swoje żniwo śmierci i rzadko uczy się na własnych błędach. Mimo to konfrontacja z tymi dokumentami pozostawia trwały ślad i nie pozwala przejść obok nich obojętnie.



Mapa Niemiec, 1945 r. Zaznaczone główne obozy zagłady oraz obozy pracy przymusowej. Napis: DEUTSCHLAND 1945.

Mapa ukazuje skalę i rozmieszczenie nazistowskiego systemu terroru na terenie Niemiec i obszarów przez nie kontrolowanych.



Mapa i zaznaczone punkty większych obozów zagłady

System obozów zagłady i terroru miał jasno określony mechanizm działania. Znamy dziś kilkadziesiąt placówek podporządkowanych bezpośrednio obozowi Stutthof, jednak w trakcie badań zauważyłem jeszcze inną, istotną prawidłowość.

Obozy główne posiadały swoje filie i podobozy, ale można odnieść wrażenie, że istniały również (pozwolę sobie na to określenie) swoiste „miasta partnerskie” po stronie niemieckiej, na zachód od Odry. Jeśli zachodziła potrzeba przetransportowania więźniów, funkcjonowała wyraźna sieć powiązań z obozem nadrzędnym. Deportacje nie były przypadkowe ani chaotyczne.

Więźniów kierowano do konkretnych miejsc, zgodnie z ustalonym systemem i zapotrzebowaniem. Przykładem może być mapa obozów, do których trafiali jeńcy sowieccy, widoczny jest tam wyraźny, strefowy podział, podporządkowany logice administracyjnej i wojskowej III Rzeszy.

Strefy obozowe na terenach Europy okupowanej przez III Rzeszę (1939–1945)
 

Wielu mieszkańców Pruszcza Gdańskiego, którzy trafili do obozu w Stutthofie, było następnie deportowanych do innych obozów, m.in. do Hamburga, Mauthausen czy Oranienburga.

Na początku moich poszukiwań szczególnie uderzyła mnie opóźniona reakcja powojennych władz w kwestii dokumentowania zbrodni. Jak się jednak okazało, nie oznaczało to braku działań, lecz raczej ich rozciągnięcie w czasie i ograniczoną skuteczność. Powstawały kolejne setki dokumentów, a lata 1968–1971 przyniosły intensyfikację działań polegających na docieraniu do świadków i ich przesłuchiwaniu w celu zdobycia informacji oraz odnalezienia zaginionych.

Jedną z takich inicjatyw były akcje poszukiwania świadków prowadzone przez harcerzy, znane jako tzw. „Alert ZHP”. Ich celem było dotarcie do osób, które przeżyły wojnę, i zebranie relacji na temat tamtych tragicznych wydarzeń.

Do badania zbrodni hitlerowskich powołano również wyspecjalizowaną instytucję - Główną Komisję Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce (GKBZNwP), działającą poprzez delegatury w różnych regionach kraju. Mimo to muszę przyznać, że do tej pory nie natrafiłem „namacalnie” na kompletną dokumentację dotyczącą wszystkich wątków, co samo w sobie jest przerażające i wiele mówi o skali zaniedbań oraz zniszczeń archiwalnych.

Obóz główny Stutthof posiadał rozbudowaną sieć filii i podobozów. Dysponuję ogólnymi opracowaniami oraz materiałami zdobytymi w toku własnych badań. Informacje, które przedstawiam, częściowo mogą być już znane, jednak niektóre z nich pojawiają się po raz pierwszy w szerszym obiegu.

Jak już wcześniej wspominałem, nie było wówczas miejscowości, w której nie dochodziłoby do aktów terroru wobec Polaków oraz przedstawicieli innych narodowości. Wszystkich, którzy sprzeciwiali się okupantowi lub uznawani byli za niewygodnych, systematycznie eliminowano. Tak wyglądała codzienność pod niemiecką okupacją.

Pobicie pana Rode przez funkcjonariuszy niemieckiej formacji SS.
 

Tragiczne losy pana Antoniego Lewickiego 

Fragmenty odnalezionych dokumentów z hasłem „Praust” i innych źródeł

Poniżej przedstawiam wybrane fragmenty dokumentów, które udało się odnaleźć w archiwach i zasobach IPN, a także w innych dostępnych źródłach. Materiały te dotyczą działalności niemieckich władz okupacyjnych, funkcjonowania obozów pracy przymusowej i podobozów Stutthofu w rejonie Praust (Pruszcz Gdański) oraz losów mieszkańców i więźniów w latach 1939–1945.

Dokumenty zawierają m.in.:

  • listy więźniów i osoby przesłuchiwane;

  • informacje o podobozach, miejscach pracy przymusowej i transportach;

  • notatki administracyjne i sprawozdania władz okupacyjnych;

  • relacje świadków i dokumentacje powojennej Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce.

Materiał prezentowany poniżej pozwala lepiej zrozumieć skalę terroru oraz mechanizmy funkcjonowania systemu obozowego w regionie Praust i jego związków z innymi miejscami w III Rzeszy.



Kobiety ze wsi Łęgowo (Dorf Langenau)
 Porządkowanie polskiego gospodarstwa przed wysiedleniem z niego rodziny
 

Gdańsk Biskupia Górka – siedziba Hitlerjugend – orzeł niemiecki wbijający szpony w polskiego orła
 

Znaczące obozy i losy mieszkańców Pruszcza Gdańskiego

W rejonie Kartuz, Chmielna i Żukowa funkcjonowały znaczące obozy pracy i przymusowe. Wśród setek mieszkańców Pruszcza Gdańskiego, którzy stali się ofiarami niemieckiego terroru, znaleźli się m.in. świadkowie zbrodni:

  • ul. Drzymały 7 – Aniołowska Anna – świadek egzekucji kolejarza Feliksa Sitowskiego 26 czerwca 1941 r.

  • Osoby wysłane z Praust do Oświęcimia: Bobrowski Paweł, Tyborowski Leon

  • Osoby zatrzymane i wysłane do Stutthofu: Jan Szymura (z ul. Chopina 19), Edmund Płata

Obóz w Pszczółkach (Górki Hohenstein) – 1939 r.

  • Obóz jeniecki (stalag) dla 6–10 tys. osób

  • Baraki oddalone o około kilometr od miasta, otoczone drutem kolczastym

  • Przynajmniej jedna pokazowa egzekucja – zastrzelono osobę, która zbliżyła się do ogrodzenia

  • Racje żywnościowe: 250 g chleba, kawa, gorąca woda jako zupa; czasami pozwalano kopać ziemniaki

  • Brak jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz

Rekcin (Rexin) – komando pracy dla Anglików (1941–1945)

  • Miejscowy majątek, w którym więźniów pilnowało dwóch wachmanów

Inne miejsca pracy i obozy

  • Łęgowo – potężny obóz pracy przymusowej

  • Tczew i Trąbki Wielkie – mniejsze obozy pracy

  • Marsz Śmierci w Straszynie – podczas przemarszu więźniów Stutthofu wielu z nich umieszczono w ówczesnej remizie strażackiej

Pruszcz Gdański – zdjęcia i dokumentacja

Znamy zdjęcia związane z zatrzymaniem polskich patriotów, w tym kolejarzy. Jedno z mniej znanych przedstawia sytuację w szkole (obecnie siedziba prokuratury w Pruszczu Gdańskim), gdzie Polaków torturowano, m.in. podtapiano w rzece Radunia obok budynku. Na zdjęciu widoczne są tylko dwie osoby klęczące. Istnieje również inne ujęcie, zmodyfikowane przez nazistów, na którym większa grupa więźniów została zmuszona do przyklęknięcia, w celu ich upokorzenia.



Polscy patrioci i osoby niewygodne dla niemieckiej administracji w Praust (Pruszcz Gdański) w 1939 r. Mieszkańców zatrzymanych przez niemieckie władze zmuszano do klękania do zdjęć, co miało charakter upokarzający i propagandowy.

Osoby przesłuchiwane i prawdopodobnie zamordowane w Stutthofie

Do grupy mieszkańców Pruszcza Gdańskiego i okolic, którzy trafili na przesłuchania, a następnie zostali prawdopodobnie zamordowani w obozie Stutthof, należeli m.in.:

  • Kwidzyński (Pruszcz Gdański)

  • W. Orlikowski (Ełganowo)

  • F. Elmanowski (Postołowo)

  • Mucha (Pruszcz Gdański)

  • Lelko Albin (Klenczowo)

  • Paweł Dąbrowski (Trąbki Wielkie)

Podobóz w Trutnowach (Trutenau) – ID 1274

W Trutnowach funkcjonował podobóz Stutthofu, zlokalizowany na majątku rolnika Berendta. Ślady po tym miejscu przetrwały do dziś.

Podobóz był zakładany w sytuacjach, gdy powrót więźniów do obozu macierzystego Stutthof był „nieopłacalny”, a konieczne było zapewnienie siły roboczej.

  • Funkcjonowanie: 21 listopada 1939 – 10 kwietnia 1940, z dokumentów archiwalnych wynika 238 dni działalności

  • Przeznaczenie: podobóz dla mężczyzn, pracujących dla firmy Behrend

  • Źródła: informacje o podobozie pojawiają się m.in. w książce Kazimierza Brzuszkiewicza, który był jego więźniem

Lokalizacja i infrastruktura:

  • Wskazano dom Waltera Behrenda jako centralny punkt podobozu

  • Kilkukondygnacyjny spichlerz ze szerokimi, drewnianymi schodami

  • Zagroda typu holenderskiego w obejściu, w której mogli mieszkać więźniowie

Tożsamość i pełna dokumentacja podobozu w Trutnowach jest obecnie poszukiwana przez Stowarzyszenie Żuław.

Obóz Trutenau (Trutnowy)Posesja Berenda

Podobóz pracy w cukrowni Praust

W podobozie pracowali więźniowie przymusowi, w tym duża grupa osób przywiezionych z obozu w Potulicach.

Prezentowane poniżej bicze, używane wobec więźniów, odnaleziono w okolicy podobozu bydgoskiego podczas ekshumacji zwłok. Stanowią one przerażający dowód brutalności i przemocy stosowanej wobec osób przymusowo zatrudnionych.

Bicze – specjalnie przygotowane pręty używane do maltretowania więźniów podobozu pod Bydgoszczą.

Najprawdopodobniej będę pierwszą osobą, która zaprezentuje tereny dwóch podobozów znajdujących się na terenie Pruszcza Gdańskiego.

Na dużej liczbie budynków, znanych z niemieckiej mapy Messtischblatt, zaznaczono obiekty współpracujące zarówno z podobozem głównym, jak i z lotniskiem Luftwaffe. Prace wykonywały tutaj nie tylko kobiety – udział w przymusowej pracy mieli również mężczyźni.

Inne podobozy funkcjonowały w cukrowni Praust. Zachowały się także wzmianki o obozach pracy przymusowej w Rokitnicy (Müggenhahl).


Obóz pracy przymusowej w Rokitnicy Müggenhahl

Więźniowie przymusowi z tego rejonu byli wykorzystywani m.in. do prac przy budowie tzw. „Berlinki” (przed 1939).

Zachowały się również wzmianki o obozie w Rusocinie, który według ogólnych informacji mógł znajdować się w rejonie obecnego ronda Rusocin [4].


Mapa okolic Praust ok 1958 z zaznaczonymi miejscami po podobozach


Domniemana strefa obozu Rusocin

Najniższy punkt w tej strefie znajduje się w rejonie zieleni (zdjęcie powyżej). Warto zwrócić uwagę na historyczne nazwy: Koch / Kochstedt na Klonowie, obecnie Komarowo.

Inne strefy i podobozu

  • Obóz kolejowy – wyraźnie widoczna była kolejka z pryzmą i budynkiem na końcu, w rejonie obecnej jednostki.

  • Pryzmy w okolicach Cieplewa – pod mostem „Berlinka” (informacja dzięki wskazówce kolegi prowadzącego stronę o „Berlince”). Ta strefa (informacje na lata 2024) to teren żwirowni do budowy lotniska, nie "berlinka"

  • Zachowały się ślady po obozie kolejowym i jego terenie: m.in. betonowe klocki pod estakadę i most.


Obóz kolejowy Praust (Reichsbahn Russochin)

Na podstawie moich obserwacji i analizy dostępnych faktów, w 2015 roku przyjmowano, że tzw. obóz kolejowy dla około 300 kobiet pochodzenia żydowskiego mieścił się w rejonie obecnej ulicy Cechowej w Pruszczu Gdańskim.

Po latach weryfikacji udało się jednoznacznie ustalić, że obóz znajdował się przy rondzie rusocińskim, niedaleko fabryki Merkor. Strefy wcześniej wskazywane jako Cechowa czy obecne rondo w Komarowie mogły natomiast pełnić funkcję miejsc pracy dla więźniarek osadzonych w Rusocinie.

Ponadto, na podstawie rozmów z archeologiem z Muzeum II Wojny Światowej, panem W. Samólem, wiadomo, że istniała także strefa baraków w rejonie ówczesnego kąpieliska przy rzece Radunia. Mogły to być baraki przeznaczone dla więźniarek pracujących przy dworcu w Praust.


Obóz kolejowy Praust (Reichsbahn Russenschin bei Praust, Reichsbahn Russotschin)

Komendantami obozu byli kolejno:

  • SS-Untersturmführer Willy Engler

  • od 23 października 1944 r. – SS-Oberscharführer Konrad Doering

Kilka informacji o Willym Englerze:

  • Nr w rejestrze SS: 57 774

  • Data urodzenia: 17 września 1905 r., w Neukrug (Nowa Karczma)

  • Miejsce zamieszkania w Praust: Gischkauer Straße (obecnie ul. Obrońców Pokoju)

Większość członków załogi SS obozu w Stutthofie stanowili Niemcy gdańscy, choć wśród nich byli także funkcjonariusze pochodzący z Łotwy, Litwy, Estonii, Rumunii i Chorwacji. Lwia część tej grupy wywodziła się ze środowiska drobnomieszczańskiego.

Jedną ze znanych osób pracujących w obozie była Wanda Klaff, kapo, która zasłynęła okrucieństwem wobec więźniów. Po wojnie została stracona w procesie powojennym.

Dzięki badaniom udało się odtworzyć „drogę ucieczki” Willego Englera. Niestety, informacje dotyczące pozostałych komendantów obozu kolejowego oraz podobozu w Pruszczu pozostają nieznane [5].

Rejon pracy przymusowej część obozu kolejowego Praust

Z nazwy używanej w okresie powojennym można by wywnioskować, że chodzi o obóz w Rusocinie. Jednak sama nazwa „Praust na Rusocin” sugerowałaby, że obóz znajdował się w granicach Pruszcza Gdańskiego. Nie twierdzę przy tym, że w Rusocinie nie było obozu.

Ta opinia pochodzi z 2015 roku. Po dogłębnych analizach i nowych danych, w tym zdjęć lotniczych, udało się znacznie poszerzyć wiedzę na ten temat. Okazało się, że więźniarki z obozu rusocińskiego mogły pracować w wielu punktach kolejowych w rejonie Praust, natomiast sam obóz znajdował się na terenie Rusocina. W okolicy było wiele miejsc pracy przymusowej, które w początkowym etapie badań mogły być błędnie identyfikowane jako obóz kolejowy.



Obóz kolejowy Praust


Widoczne na mapie i obserwacje terenowe – obóz kolejowy Praust

Na mapie oraz w terenie można wyróżnić:

  • budynki fabryki kolejowej;

  • zabudowania w okolicach ul. Cechowej;

  • przejście kolejowe na Kochstedt;

  • linię kolejową w kierunku Kochstedt (obecnie Komarowo).

Baraki znajdujące się kiedyś przy ul. Cechowej, według moich obserwacji, zachowały się częściowo do dzisiaj – w postaci podmurówki na głębokości około 10–20 cm pod ziemią.

Nie zaskoczył mnie również fakt, że część terenu, który kiedyś był obozem, a obecnie jest nadal użytkowany, funkcjonuje jako śmietnik komunalny. Na sporym obszarze można znaleźć betonowe szczątki, które – moim zdaniem – pochodzą z infrastruktury związanej z „Berlinką”.

Dodatkowo, wzdłuż rzeczki Gęsia natrafiłem na pozostałości zabudowy po dawnych budynkach, które – według moich przypuszczeń – mogły stanowić część poniemieckiej infrastruktury przemysłowej lub obozowej.


Byłe budynki wzdłuż Strugi Gęsia 

Byłe budynki wzdłuż Strugi Gęsia 






Byłe budynki wzdłuż Strugi Gęsia 

OBÓZ PRAUST



Obóz Praust – kwestie kontrowersyjne

Niepokój wzbudziła we mnie notka dotycząca domniemanej komory gazowej w obozie Praust, wokół której toczy się pewien „spór”. Być może w latach 1968–1971 funkcjonowała propaganda sugerująca, że w Praust dochodziło do gazowania ludzi.

Na podstawie rozmów z pracownikami Muzeum Stutthof ustalono jednak, że brak jest dowodów potwierdzających istnienie takiej komory. Ziemianka znajdująca się w tym rejonie nie przypomina również standardowego bunkra przeznaczonego do gazowania – naziści dokonywali tego w ściśle określonych, przygotowanych do tego miejscach.

Jednocześnie odnalazłem informacje pochodzące od świadków, zapisane na jednej z kart „Alertu ZHP”:

  • Bronisław Zoro – kierownik szkoły w Rokietnicy

  • mgr Alfons Wolszyński

  • inspektor wydziału kultury – Piotrowski

  • ppłk Jankowski

  • mgr Irena Pendlowska

Według tych relacji, narodowości więźniów w obozie obejmowały: Rosjan, Polaków, Anglików i Francuzów.




Notatka z IPN na temat obozu Praust

Obóz Praust – warunki i liczba więźniów

Faktem jest, że jedną z najczęstszych form tortur było ustawianie ludzi w sposób sugerujący, że mają zostać poddani egzekucji. Na porządku dziennym były oczywiście również faktyczne egzekucje.

Zastanawia mnie, gdzie spoczywają ofiary obozu – czy na cmentarzu wraz z żołnierzami sowieckimi?

Obóz Praust nie był obozem małym. Standardowy barak sztutowski mieścił od 100 do 150 osób. Biorąc pod uwagę, że w obozie przebywało początkowo około 500 osób, a później dodatkowo 300, a niekiedy mówi się o liczbie 900–1100 więźniów, należałoby przewidzieć około 10 budynków mieszkalnych.

Niestety, teren obejmował aż około 29 obiektów. Większość z nich, wskazanych na starej niemieckiej mapie Pruszcza, była – według dokumentów alianckich – przyporządkowana do lotniska.



Stare budynki w Praust w okolicy obozu czy też siedziby lotniska - dawna Werderstrasse rejon ulicy Powstańców Warszawy


Teren obozu Praust – obiekty i infrastruktura

Na terenie obozu Praust znajduje się wiele obiektów, m.in.:

  • hangary, w tym hangar Luftwaffe;

  • basen obozowy;

  • miejsca budowy płyt betonowych;

  • zamknięte obiekty techniczne;

  • kolejka wąskotorowa;

  • okopy;

  • przepompownia wody.

Odejmując te obiekty, pozostaje około 19 budynków obozowych, do których należy doliczyć całą dodatkową infrastrukturę.

Obecnie poszukuję śladów powojennych, w tym zdjęć, które najlepiej trafiają do współczesnej świadomości historycznej. Poniżej przedstawiam kalibrację terenu na podstawie tajnej mapy z przelotów alianckich nad Praust, naniesionej na współczesną mapę Google.

Obóz Praust:


Obóz Praust – miejsca i widoki na mapie

Na mapie obozu można wyróżnić m.in.:

  • rejon bunkra ziemianki;

  • basen obozowy;

  • hangar Luftwaffe;

  • fragment pasa kołowania samolotów (ok. 1/3 długości).

Inną ciekawą mapą jest opracowanie z 1958 roku, które pozwala porównać zmiany w zagospodarowaniu terenu.

Na poniższym zdjęciu widoczne są fragmenty powoli usuwanego obozu – w tym czasie teren nie był jeszcze podzielony na działki.



Nowsza mapa – Obóz Praust, lata 50. Widoczne likwidowane baraki, teren przygotowywany pod zabudowę działek i altan.



Pozostałości po obozie Praust, prawdopodobnie wyznaczone na podstawie kalibracji obozu. Część z nich była podważana przez użytkowników działek po publikacji w 2015 roku, jako współczesne wylewki:
 

Pozostałości znalezione po obozie Praust 



Pozostałości znalezione po obozie Praust 



Pozostałości znalezione po obozie Praust 

Pozostałości znalezione po obozie Praust 


Pozostałości znalezione po obozie Praust 


Pozostałości znalezione po obozie Praust 


Pozostałości znalezione po obozie Praust 


Pozostałości znalezione po obozie Praust 



Pozostałości znalezione po obozie Praust

Ciekawostka z kroniki telefonicznej – Praust

Na pasjonackiej stronie poświęconej Praust (Pruszcz Gdański) znajduje się interesująca kronika telefoniczna z czasów okupacji. Okazuje się, że większość oprawców, którzy mieszkali w Pruszczu, a także oficjalnie działających obozów w okolicy, posiadała przydzielony numer telefonu.

Przykładowe dane oprawców i obozów według książki telefonicznej:

Obiekt / ObózMiejscowośćNumer telefonu
Arbeiterwohnlager Russoschin der „Obersten Straßenbaubehörde”Praust164
Oberste Strassenbaubehörde, ArbeiterwohnlagerRussoschin164
Reichsautobahn – LagerStraschin-Prangschin181
Reichsarbeitsdienst für die weibliche Jugend, Lager MüggenhahlMüggenhahl135
Reichsautobahn – Lager, Straße: Woyanower ViertelPraust18

Te dane pokazują, jak formalnie funkcjonowały obozy i komanda pracy, a także jak „urzędowo” zorganizowany był system oprawców i administracji w regionie.



Dziękuję, że odwiedziliście mój blog i poświęciliście czas na przeczytanie tych informacji. „Czas pogardy” to fragment trudnej historii naszego regionu – opowieść o przymusowej pracy, terrorze i codziennym cierpieniu ludzi w okolicach Pruszcza Gdańskiego. Mam nadzieję, że te materiały pozwalają lepiej zrozumieć mechanizmy zła i upamiętnić tych, którzy stali się jego ofiarami. Dziękuję za Waszą uwagę i pamięć.


1. Zbrodnie niemieckie, http://ipn.gov.pl/aktualnosci/2006/centrala/sciganie-zbrodni-nazistowskich-w-polsce-w-latach-1939-2004

2. Podstawy prawne, https://nazistowskiezbrodnie.wordpress.com/holocaust-zrozumiec-dlaczego/podstawy-prawne-do-scigania-i-karania-zbrodni-nazistowskich/

3. Tragiczne losy pana Antoniego, http://kwidzynopedia.pl/index.php?title=Antoni_Lewicki

4. Obóz rusociński, http://pruszczgdanski.naszemiasto.pl/artykul/pomnik-dla-ofiar-stutthofu,833440,art,t,id,tm.html

5. Obóz koncentracyjny Stutthof, dws-xip.pl – obozy i zagłada

6. Książka telefoniczna Praust, http://www.katins.com/praust




















Praust książka telefoniczna z 1931 roku

  Poniżej spis alfabetyczny z książki telefonicznej z 1931 roku. Materiał podesłał Muzeum Wojny i Techniki [1].  Spis Praust Andres, E. , Ri...