W Kronice wsi Praust Wilhelma Hoffmana odnajdujemy liczne opisy sytuacji powodziowych, które od wieków kształtowały życie mieszkańców nad Radunią. Już od czasów krzyżackich, gdy z delty Wisły wydzierano każdy skrawek ziemi, tworzono skomplikowane systemy odprowadzania wód. Było jasne, że walka z żywiołem nie będzie jednorazowym wysiłkiem, lecz zadaniem na całe pokolenia. Woda pozostawała potężną i nieprzewidywalną siłą, dlatego tylko solidny gospodarz mógł utrzymać ten fragment ziemi położony miejscami poniżej poziomu morza. Zakładano związki wałowe, nakazywano troskę o wały przeciwpowodziowe i regularne czyszczenie rowów melioracyjnych. Bez takiej stałej opieki ziemia żuławska – w tym okolice Praust – była i nadal pozostaje narażona na wylewy rzek, zwłaszcza Raduni.
Według „Kroniki wsi Praust” Wilhelma Hoffmanna
Rok nieszczęścia 1888 przeszedł przez Pruszcz, pozostawiając po sobie wyraźne ślady. Krótko przed Wielkanocą spadły gwałtowne masy śniegu, a w Zielony Czwartek nastąpiła silna odwilż. Potoki, przykryte grubą pokrywą lodową, nie były w stanie przyjąć spływających z gór ogromnych ilości wody.
Nowa Radunia w Wielki Piątek, na całej długości wsi, wystąpiła z koryta i wylała ponad szosę. Powódź zalała z dwóch stron główną ulicę (Lindenstrasse). Nurt wodny w ogrodzie Zindela zderzył się z dwóch stron, przewrócił płot i znalazł sobie drogę przez ogród pana Zindela, zalewając okoliczne łąki.
Drugi nurt wylał się z Puckiego Kąta. Ogromne masy wody zmyły z powierzchni ziemi stary domek wdowy Krause (Danzigerstrasse 2).
Tak szybko, jak poziom wody Nowej Raduni się podniósł i jak w tym samym dniu przerwane zostały wały przeciwpowodziowe na terenie miasta, woda równie szybko znalazła dla siebie nowe koryto.
Jeszcze groźniej wystąpiła woda w Starej Raduni. Szczęśliwie ocalały pruszczańskie śluzy, pozostające pod nadzorem mistrza śluz Neumanna. Przewidując niebezpieczeństwo, krótko wcześniej polecił on saperom usunąć ogromne masy lodu, dzięki czemu woda mogła swobodnie przepływać, a same śluzy pozostały bezpieczne.
Historyczny plan przedstawia systemy wodne i kanalizacyjne miasta, obejmujące rzeki, kanały oraz śluzy, które regulowały przepływ wód w okresie intensywnego rozwoju miasta. Dokument ukazuje, jak inżynierowie i miejskie władze starali się chronić Gdańsk przed powodziami, jednocześnie zapewniając dopływ świeżej wody dla mieszkańców i przemysłu. Kanał Raduni, śluzy miejskie i system rowów odwadniających stanowią kluczowe elementy tej sieci.
Z potężnych mas wody, które przelały się przez przerwany wał, w krótkim czasie wypełnił się trójkąt terenu między wałem Raduni a dworcem. Poziom wody podniósł się tak szybko, że zgromadzone przed peronami masy śniegu zatrzymały ją jedynie częściowo. Zalała piwnice budynku odbioru, a torowisko w południowej części dworca przerwało się niespodziewanie w aż trzech miejscach.
Według Księgi wsi Pruszcz:
podczas prac przy powodzi naczelnik Zoemer z Rokitnicy, próbując przepłynąć łódką powstały nurt, znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Z trudem uratowano go przed utonięciem. W związku z tym ruch kolejowy między Gdańskiem a Pruszczem został wstrzymany – poruszały się jedynie pociągi niezbędne. Podróżni musieli korzystać z innych dorożek do Tczewa, gdzie kursowały pocztyliony przewozowe w obu kierunkach przez naszą miejscowość.
Była to podróż kosztowna i trudna, zwłaszcza że na południowym końcu wsi Pruszcz woda płynęła do metra ponad szosę, grożąc zerwaniem mostu. Przesyłki pocztowe przewożono starymi pojazdami, a rogi pocztylionów zabrzmiały tak, jakby przeniesiono nas w czasy dawne, „w dobre stare czasy”.
Poza szkodami przy dworcu, woda, płynąc przez Pruską Plebankę w kierunku Żuław, uszkodziła i częściowo zawaliła budynki, zalała piece, podmyła oraz zapiaszczyła pola i ogrody. Rząd musiał interweniować, by pomóc poszkodowanym mieszkańcom i uchronić ich przed całkowitą ruiną.
Jako ciekawostkę z tego okresu, (Księga wsi Pruszcz) warto zaznaczyć, że przy odpływie mas wód do Starej Raduni został zauważony jesiotr. Ryba ta została złowiona przez robotników Langnau, Joh., Konsiorr, Martina Neumanna i Johannesa Bluhma, a następnie w triumfie niesiona przez wieś. Ważący 26 kilogramów jesiotr został ostatecznie zakupiony przez gdańskiego handlarza ryb.
W następstwie doświadczeń powodziowych roku 1888, 22 maja założono Rokitnicki Związek Walów Przeciwpowodziowych, mający chronić prawą stronę Starej Raduni oraz lewą stronę Czarnej Lachy i położone tam pola. W tym samym czasie Gdański Związek Walów Przeciwpowodziowych został zorganizowany na nowo i podporządkował sobie część pruszczańskich pól.
Związki wałowe miały za zadanie sypanie i utrzymywanie ziemnych wałów ochronnych wzdłuż rzek, czyszczenie kanałów, rowów odwadniających i cieków wodnych oraz ochronę ziem uprawnych przed zalaniem przy spływie lodów lub nadmiernych opadach. Wspólnoty wałowe tworzono już w średniowieczu jako samorządne organizacje, działające na podstawie statutów uchwalanych przez ich członków.
Podlegały one władzom miejskim na terenach miejskich, a w XIX wieku – landraturom. Podstawowymi obowiązkami takich organizacji były: prace szarwarkowe, składki pieniężne na cele ogólne oraz uczestnictwo w strażach alarmowych w okresie zagrożeń. W połowie XIX wieku ujednolicono działalność samorządów wałowych. Na czele urzędu wałowego stał naczelnik-inspektor (Deichhauptmann), któremu podlegała policja wałowa oraz inspektor wałowy do spraw technicznych z uprawnieniami policji budowlanej. Naczelnikowi podlegali przysięgli wałowi.
W okresie Wolnego Miasta Gdańska (1920–1939) urząd naczelnika wałowego podporządkowano Senatowi, a od 1936 roku jego wybór zastąpiono nominacją. Naczelnik wałowy zajmował się wszystkimi sprawami ochrony przeciwpowodziowej, a od 1889 r. także melioracjami. Posiadał uprawnienia wykonawcze wobec osób nie należących do związków wałowych. Jednostki podporządkowane, na czele których stali przysięgli wałowi, czuwały nad wykonywaniem obowiązków mieszkańców (lub całych wsi), którzy budowali i utrzymywali wały ochronne oraz pełnili dyżury alarmowe w strażnicach.
Na obszarze delty Wisły od czasów średniowiecza działało kilka związków wałowych:
-
Pierwszy – na lewobrzeżnym terenie Wisły od Tczewa do Gdańska (Związek Gdański, 1407),
-
Drugi – na Wielkich Żuławach, między Wisłą a Nogatem (Związek Elbląski).
Trzeci – na prawym brzegu Nogatu, na tzw. Małych Żuławach (Związek Malborski);
-
Czwarty – obejmował tzw. niziny kwidzyńskie, rozciągając się od Kwidzyna do Torunia.
W 1857 r., w wyniku decyzji o regulacji Wisły, utworzono wspólny zarząd w Gdańsku – Danziger Deichverband, który działał niezależnie od dotychczasowych związków wałowych. W 1899 r. powołano Związek Wałowy Wisła–Nogat, mający koordynować pracę nowo utworzonych Inspektoratów Wałowych w Gdańsku, Malborku i Elblągu.
W związku ze skutkami powodzi z 1888 r., 22 maja tego samego roku powołano również związek wałowy na terenie gminy Praust, a ściślej – w Rokitnicy: Rokitnicki Związek Wałowy (Müggenhahler Deichverband), do którego struktur włączono także gminę Praust.
W 1894 roku gmina nabyła kolejkę polową, tzw. „Feldbahn”, której zadaniem było ułatwienie oczyszczania koryta rzeki, co jednocześnie pozwalało na obniżenie kosztów tych prac. W tym samym roku dokonano reorganizacji Danziger Deichverband, który w swoje struktury włączył również Rokitnicki Związek Wałowy.
5, http://gdansk.naszemiasto.pl/tag/powodz-gdansk.html
6. http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/W-10-lat-po-wielkiej-powodzi-Gdansk-wydal-150-mln-na-zabezpieczenia-n49600.html
7. http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/610931,11-rocznica-powodzi-w-gdansku-zaczelo-sie-od-oberwania-chmury-archiwalne-zdjecia,id,t.html
8. Powódź w Gdańsku, https://www.youtube.com/watch?v=YrAq_ZksEH8
9. Ulewa 2014, https://www.youtube.com/watch?v=XBqvtaDzTYg
10. Pomorze przeżyło już 150 wielkich powodzi, http://wybrzeze24.pl/gazeta-gdanska-raport/pomorze-przezylo-juz-150-wielkich-powodzi























