Trwanie we mgle historii. Piekło. Polacy w żywiole Wolnego Miasta Gdańska
To nie był przypadek, że po ponad wieku niewoli Polska znów usłyszała o swoim prawie do morza. Kiedy wybuchła I wojna światowa, mało kto spodziewał się, że monarchie zaborcze obrócą się przeciwko sobie, a wycieńczone i pokonane Niemcy będą musiały oddać to, co przez stulecia zabierały orężem i germanizacją [1]. Gdy w 1918 roku Rzeczpospolita odradzała się z popiołów, dążenie do połączenia ziem polskich z Bałtykiem było spoiwem narodowej tożsamości. Gdańsk: dawny, dumny port I Rzeczypospolitej wydawał się naturalnym, płucem nowej Polski, przez który miała oddychać w wolnym świecie [2].
Rzeczywistość dyplomatyczna po konferencji pokojowej w Paryżu okazała się jednak gorzkim kompromisem. Zamiast jednoznacznego powrotu Gdańska do Macierzy, brytyjski pragmatyzm pod wodzą Lloyda George’a oraz francuskie próby balansowania sił w Europie doprowadziły do stworzenia geopolitycznego quasi-tworu: Wolnego Miasta Gdańska [3]. Było to nawiązanie do Napoleońskiego WMG z 1807 roku, lecz w realiach lat 20. XX wieku stało się zarzewiem nieustannego konfliktu. Ani Polacy, sprowadzeni do roli obcych we własnym portowym oknie na świat, ani Niemcy, którzy nie potrafili pogodzić się z utratą zwierzchnictwa i wpływami polskimi, nie byli zadowoleni z tego postanowienia [4].
W tym skomplikowanym tyglu politycznym i społecznym znaleźli się Oni, gdańscy Polacy.
Polska na mocy ustaleń międzynarodowych otrzymała pieczę nad koleją (PKP), Urzędami Pocztowymi, Półwyspem Westerplatte, a także gwarancje prawne w sprawach celnych i zagranicznych [5]. Jednak w codziennym życiu na ulicach Gdańska, Sopotu czy Oliwy polskość oznaczała samotność i nieustanny opór. Wraz z upływem lat 20. i nastaniem lat 30., gdy do władzy doszła Partia Narodowosocjalistyczna (NSDAP), niemiecki żywioł na tym terenie coraz bardziej się nacjonalizował. Każdy Polak, urzędnik pocztowy, kolejarz, robotnik czy kupiec stawał się dla otoczenia solą w oku, wrogiem publicznym, człowiekiem „z piętnem” [6].
Trzeba było mieć niezłomną odwagę i niezwykły hart ducha, by nie tylko tu mieszkać, ale głośno przyznawać się do polskiej mowy i tradycji. W cieniu codziennych szykan, bojkotów i rosnącego zastraszenia, ta nieliczna, lecz zdeterminowana społeczność tworzyła własny, wspaniały świat. Powstawały polskie szkoły, ochronki, świetlice, prężnie działały towarzystwa śpiewacze, sportowe (jak Gedania) i harcerskie [7]. Polacy w Wolnym Mieście Gdańsku budowali wspólnotę nie dzięki wsparciu otoczenia, lecz wbrew niemu: opierając się na wierze, że ich trwanie w tym miejscu ma głęboki, historyczny sens.
Dziś, patrzeć na te wydarzenia z perspektywy czasu, to dotykać historii cichego bohaterstwa ludzkich serc. Ostateczny dramat września 1939 roku przypieczętował ich los, ale pamięć o ich niezłomności w tym osamotnionym bastionie polskości pozostała niezatarta.
Piekło na trójstyku granic.
Gdy patrzy się na stare fotografie z Piekła, małej wsi leżącej w widłach Wisły i Nogatu, na styku dawnych granic Wolnego Miasta Gdańska, Polski i Niemiec, trudno nie poczuć ścisku w gardle.
Tablica pamiątkowa na budynku dawnej szkoły w Piekle, poświęcona Janowi Hincowi.
„Tu uczył i działał w latach 1937-1939 JAN HINC Kierownik Szkoły w Piekle. Prześladowany jako nauczyciel polski, zamordowany bestialsko przez hitlerowców”
Odpowiedź kryje się w charakterze tamtej epoki i w tym, co stało się później.
W dekadzie lat 60. i 70. system komunistyczny bardzo chętnie sięgał po motywy „męczeństwa” i „walki z germańskim najeźdźcą”
Prawdziwy dramat niepamięci zaczął się nie wtedy, gdy władza wydawała dyplomy
Dokumenty takie jak ten pokazują gorzką prawdę: kiedyś opieka nad pamięcią była obowiązkiem tętniącej życiem szkoły
Rozmycie pamięci nie nastąpiło z dnia na dzień. Pierwsze pokolenie po wojnie musiało się asymilować lub milczeć, drugie uczyło się o nich z państwowych akademii
Muzeum Historii Miasta Gdańska pozwala sobie przesłać do Waszych zbiorów reprodukcję zdjęcia z lipca 1939 r. dotyczącego antypolskiej działalności hitlerowców we wsi Piekło
„RAUS MIT DEN POLNISCHEN AGENTEN UND SPIONEN!” (pol. „Precz z polskimi agentami i szpiegami!”). Fotograficzna pamiątka z okresu międzywojennego. Baner rozpięty nad drogą to dowód na to, w jakich realiach przyszło żyć mniejszości polskiej na terenie Wolnego Miasta Gdańska. Codzienność Polaków upływała w cieniu takich właśnie haseł, jawnych gróźb i nieustannej dyskryminacji.
Sylwester Domański wraz z rodziną, fundament polskości w Piekle. Gospodarz i działacz Związku Polaków, który nie wahał się oddać własnej ziemi pod budowę polskiej placówki, stając się jednym z filarów oporu na tym pograniczu. Fotografia przedstawia cichych bohaterów tamtych lat, ludzi, którzy za wierność polskiej mowie i tradycji zapłacili później najwyższą cenę.
Sylwester Domański. Polonijny działacz, patriota i rolnik z Piekła. To dzięki jego bezinteresownej postawie i przekazaniu fragmentu własnej ziemi po symbolicznej cenie, polska społeczność mogła przełamać niemieckie blokady prawne i wznieść budynek polskiej szkoły w Piekle.

„10 lat walki szkoły polskiej” nagłówek „Gazety Olsztyńskiej” z 17 stycznia 1939 roku. Prasa polska na terenach pogranicza i w Rzeszy była jednym z najważniejszych filarów podtrzymujących narodową tożsamość. Każdy wydany numer, każda otwarta szkoła czy świetlica okupione były ogromnym wysiłkiem, szykanami ze strony niemieckich urzędów i nieustanną walką o każde polskie dziecko
Budynek Katolickiej Szkoły Polskiej w Piekle, oaza polskości na gdańskim pograniczu. Wzniesiony dzięki niezłomnej postawie lokalnych gospodarzów (m.in. Sylwestra Domańskiego, który przekazał pod budowę własną ziemię), stał się sercem polskiego życia społecznego, oświatowego i kulturalnego w Piekle. Był miejscem spotkań, świetlicą oraz schronieniem dla polskiej tożsamości w czasach nieustannych represji ze strony niemieckiego otoczenia.
Maria Ornass - pierwsza wychowawczyni ochronki polskiej w Piekle, urodzona w Pelplinie w roku 1915.
Okres dzieciństwa i wczesnej młodości spędziła w Poznaniu
. W roku 1933 po śmierci matki ojciec z Marią i dwoma synami kupił dom w Gdańsku i zamieszkał w Nowym Porcie . Tam zwrócił między innymi uwagę gdańszczan na siebie tym, że w dni polskich świąt narodowych wywieszał na swym domu flagę biało-czerwoną . Rychło nawiązał kontakt z Polonią Gdańską i córkę Marię, która w Poznaniu ukończyła szkołę dla wychowawczyń przedszkoli / ochronek / skierował do pracy w Gdańskiej Macierzy Szkolnej . Maria Ornass podjęła pracę na terenie Wolnego Miasta Gdańska we wsi Piekło . Dojazd koleją do Piekła w owym czasie był dosyć trudny i najkrótszą drogą była podróż statkiem kursującym z Gdańska w górę Wisły . W owym okresie Maria, albo p. Misia jak ją popularnie nazywano, znalazła skromny pokoik dla siebie i zorganizowała polskie przedszkole w domu p. Domańskich, którzy odstąpili na ten cel pół własnego domu . Nie było w owych latach jeszcze pięknej szkoły w Piekle, ale w skromnej izbie wiejskiej zbierały się najmłodsze dzieci polskich rodzin, żeby móc swobodnie mówić po polsku i śpiewać polskie pieśni . Z rodziną Domańskich łączyły Marię Ornassównę więzy wielkiej serdeczności . Z chwilą wybudowania nowej szkoły polskiej w Piekle w 1937 r. przedszkolaki przeniosły się ze swoją wychowawczynią do nowego pięknego budynku . Maria Ornassówna jednak już tu nie uczyła długo, gdyż w roku 1938 wyszła za mąż za sędziego Józefa Bielińskiego i zamieszkała w Gdyni . W roku 1939 w miesiącu listopadzie obydwoje z mężem oraz ojcem zostali wywiezieni do Bodzentyna koło Kielc, a opuszczone mieszkanie oddane zostało rodzinom niemieckim . Wkrótce ojciec Marii został aresztowany jako zakładnik i rozstrzelany przez hitlerowców . Maria w okresie okupacji żyjąc w skrajnej nędzy nabawiła się gruźlicy i w wyniku ciężkiej choroby zmarła w Wejherowie w roku 1954 . Pochowana została na cmentarzu w Wejherowie .
Maria Ornass - pierwsza wychowawczyni ochronki polskiej w Piekle, urodzona w Pelplinie w roku 1915.
Rachunek z Drukarni „Gazety Olsztyńskiej” dla Katolickiej Szkoły Polskiej w Postolinie z dnia 9 marca 1939 roku.
Fotografie z powojennych dekad pokazują, jak w murach dawnej polskiej placówki toczyło się codzienne, zwyczajne życie powojennej szkoły podstawowej i ogniska przedszkolnego . Uśmiechnięte dzieci na boisku, zajęcia z wychowania fizycznego z nową nauczycielką kol. Orłowską czy zabawy przedszkolaków prowadzone przez Barbarę Skowrońską to obraz powojennej normalności na gruzach dawnego dramatu. Te kroniki, starannie prowadzone ręcznym pismem, wklejane z dbałością przez nauczycieli, były żywym sercem wiejskiej społeczności . Dziś stanowią bezcenny, choć mocno rozproszony dokument pokazujący, że mimo zmian ustrojowych i barier, to miejsce przez dekady tętniło nauką, dziecięcym śmiechem i pracą kolejnych pokoleń pedagogów
Zachowana karta z dawnej szkolnej izby pamięci to fascynująca synteza losów tutejszej społeczności
Odczytany tekst z karty archiwalnej:
Skąd taka nazwa?
1.Styk rzek Wisły i Nogatu pełen wirów niebezpieczny był dla rybaków i przewoźników . Miejscowa ludność omijała to miejsce jako „wrota piekielne” .2. Nazwa bierze swój początek od „piekielnych” sporów polskiej ludności z niemiecką .
Kiedy powstała wioska?
Po raz pierwszy pojawia się nazwa Piekło w źródłach w r. 1570, ale tylko jako przeprawa przez Wisłę i Nogat . Piekło jako miejscowość umieszczono na mapie sporządzonej przez A. Gersdorffa w r. 1843 .
Położenie:
Wieś Piekło leży w rozwidleniu Wisły i Nogatu, na terenie parafii Pogorzała Wieś, dekanat nowostawski, p-ta: 82-415 Biała Góra, gmina Sztum, woj. Elbląg . W okresie międzywojennym była to miejscowość najbardziej wysunięta na południe na terenie Wolnego Miasta Gdańska . Ponieważ diecezja gdańska pokrywa się z terenem b. Miasta Gdańska, wieś Piekło należy do diecezji gdańskiej .
Ludność:
W r. 1925 wioska liczyła 707 mieszkańców, wśród nich było 129 ewangelików i 578 katolików . Polaków było 85% mieszkańców, wszyscy wyznania rzymsko-katolickiego . Była to wioska samowystarczalna i dość zasobna . Byli tutaj dwaj rzeźnicy, 3 sklepy, dwie piekarnie, kuźnia, poczta . W r. 1910 ewangelicy wybudowali sobie kościół, który stał w pobliżu dzisiejszego cmentarza . W sierpniu 1947 r. wojsko przy pomocy czołgów zburzyło ten kościół . Dzwony, zegar z wieży przeniesiono do kościoła katolickiego . Ławki, piece zabrano do Domu Kultury w Benowie .
Katolicy chodzili do kościoła parafialnego w Pogorzałej Wsi, oddalonego stąd o kilka kilometrów, szosą 14 km . W r. 1918 ks. proboszcz Kolessa urządził w Piekle, w dużym, piętrowym domu przy szosie kaplicę, w której co trzecią niedzielę m-ca odprawiał Mszę św. W gmachu tym później mieściła się niemiecka szkoła .
Kościół rzym.-kat. p.w. CHRYSTUSA KRÓLA
Zbudowano w latach 1925-28 z ofiar miejscowych ludzi .
Inicjatorem budowy kościoła był ks. proboszcz Paweł Knitter, kapłan prawdziwie Boży . Chociaż był Niemcem, nie przeszkadzał Polakom w ich patriotycznej działalności . Leżała mu na sercu tylko sprawa Boża i dobro dusz . W roku 1944 zostaje przeniesiony do Nowego Dworu, gdzie często był powoływany do sądu w roli tłumacza . W r. 1945 z powodu fałszywego donosu został w lesie ukamienowany .
Skąd taka nazwa?
Po raz pierwszy pojawia się nazwa Piekło w źródłach w r. 1570, ale tylko jako przeprawa przez Wisłę i Nogat
Położenie:
Wieś Piekło leży w rozwidleniu Wisły i Nogatu, na terenie parafii Pogorzała Wieś, dekanat nowostawski, p-ta: 82-415 Biała Góra, gmina Sztum, woj. Elbląg
Ludność:
W r. 1925 wioska liczyła 707 mieszkańców, wśród nich było 129 ewangelików i 578 katolików
Katolicy chodzili do kościoła parafialnego w Pogorzałej Wsi, oddalonego stąd o kilka kilometrów, szosą 14 km
Kościół rzym.-kat. p.w. CHRYSTUSA KRÓLA
Zbudowano w latach 1925-28 z ofiar miejscowych ludzi
Inicjatorem budowy kościoła był ks. proboszcz Paweł Knitter, kapłan prawdziwie Boży
„Polski pałac” nad Wisłą. Świadectwo powstania Domu Polskiego w Piekle.
Poświęcenia kościoła dokonał ks. biskup O’Rourke w czerwcu 1928 r.
Podczas ostatniej wojny kościół nie był specjalnie zniszczony . Pozostały jednak ślady od kul w suficie i na zewnątrz k-ła . Do strat należy zaliczyć dzwony, które Niemcy zabrali podczas ostatniej wojny . Do zabytków należy zaliczyć kropielnicę gotycką z XV w. wykonaną z granitu różowego . Kropielnica ta umieszczona jest w kaplicy M.B. Częstochowskiej . W r. 1974 nastąpiła generalna przebudowa prezbiterium zgodnie z wymogami nowej liturgii . Poświęcenia nowego ołtarza dokonał J.E. Ks. Bp. Ordynariusz L. Kaczmarek w uroczystość odpustową Chrystusa Króla 1974 r.
Z dziejów Polonii Piekielskiej:
Dzięki kilkuletnim staraniom organizacji polskich w Piekle i władz polonijnych w Gdańsku został wniesiony we wsi piękny, dwupiętrowy Dom Polski . W gmachu tym znajduje się obecnie szkoła . Niemcy nazywali go polskim pałacem . Mieściła się w nim dwuklasowa szkoła, kaplica p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej, mieszkanie dla księdza, dla sióstr zakonnych, dla nauczyciela świeckiego i jego rodziny, sala dla dzieci przedszkolnych, kancelaria, świetlica ze sceną, pokoje dla celników i dla gości .
Poświęcenia Domu Polskiego dokonał w kwietniu 1937 r. ks. Franciszek Rogaczewski, proboszcz parafii dla Polaków, p.w. Chrystusa Króla w Gdańsku, wybitny działacz polonijny . Funkcje katechety i kapelana w Domu Polskim pełnił od początku ks. Józef Dydymski, były wikariusz przy kościele Chrystusa Króla w Gdańsku . Początkowo odprawiał Msze św. i wygłaszał polskie kazania również w miejscowym kościele . W r. 1938 ks. bp. Splett ograniczył jego działalność do kaplicy w Domu Polskim .
Prowadzenie szkoły i ochronki dla dzieci powierzono polskiemu zgromadzeniu zakonnemu sprowadzonemu przez Macierz Szkolną do Gdańska w r. 1923 siostrom Dominikankom . W pierwszych dniach pracy szkolnej odbywały się lekcje śpiewu, uczono pieśni patriotycznych i kościelnych „O Święty Kraju nasz”, „Nie rzucim ziemi”, „Hymn Bałtyku”, „Hymn kaszubski” w maju 1937 r. po raz 1-szy była śpiewana w języku polskim litania do Matki Bożej . Stopniowo powstawały katolickie stowarzyszenia .
Poświęcenia kościoła dokonał ks. biskup O’Rourke w czerwcu 1928 r.
Podczas ostatniej wojny kościół nie był specjalnie zniszczony . Pozostały jednak ślady od kul w suficie i na zewnątrz k-ła . Do strat należy zaliczyć dzwony, które Niemcy zabrali podczas ostatniej wojny . Do zabytków należy zaliczyć kropielnicę gotycką z XV w. wykonaną z granitu różowego . Kropielnica ta umieszczona jest w kaplicy M.B. Częstochowskiej . W r. 1974 nastąpiła generalna przebudowa prezbiterium zgodnie z wymogami nowej liturgii . Poświęcenia nowego ołtarza dokonał J.E. Ks. Bp. Ordynariusz L. Kaczmarek w uroczystość odpustową Chrystusa Króla 1974 r.
Z dziejów Polonii Piekielskiej:
Dzięki kilkuletnim staraniom organizacji polskich w Piekle i władz polonijnych w Gdańsku został wniesiony we wsi piękny, dwupiętrowy Dom Polski . W gmachu tym znajduje się obecnie szkoła . Niemcy nazywali go polskim pałacem . Mieściła się w nim dwuklasowa szkoła, kaplica p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej, mieszkanie dla księdza, dla sióstr zakonnych, dla nauczyciela świeckiego i jego rodziny, sala dla dzieci przedszkolnych, kancelaria, świetlica ze sceną, pokoje dla celników i dla gości .
Poświęcenia Domu Polskiego dokonał w kwietniu 1937 r. ks. Franciszek Rogaczewski, proboszcz parafii dla Polaków, p.w. Chrystusa Króla w Gdańsku, wybitny działacz polonijny . Funkcje katechety i kapelana w Domu Polskim pełnił od początku ks. Józef Dydymski, były wikariusz przy kościele Chrystusa Króla w Gdańsku . Początkowo odprawiał Msze św. i wygłaszał polskie kazania również w miejscowym kościele . W r. 1938 ks. bp. Splett ograniczył jego działalność do kaplicy w Domu Polskim .
Prowadzenie szkoły i ochronki dla dzieci powierzono polskiemu zgromadzeniu zakonnemu sprowadzonemu przez Macierz Szkolną do Gdańska w r. 1923 siostrom Dominikankom . W pierwszych dniach pracy szkolnej odbywały się lekcje śpiewu, uczono pieśni patriotycznych i kościelnych „O Święty Kraju nasz”, „Nie rzucim ziemi”, „Hymn Bałtyku”, „Hymn kaszubski” w maju 1937 r. po raz 1-szy była śpiewana w języku polskim litania do Matki Bożej . Stopniowo powstawały katolickie stowarzyszenia .
Zarząd Oddziału Miejskiej Rady Zakładowej Związku Nauczycielstwa Polskiego w Gdańsku zaświadcza, że ob. Skurath Wanda ur. 5 V 1911 r. w Stegní woj. Gdańsk, legitymująca się dowodem osobistym Nr S J 5606670 wydanym przez KMMO Gdańsk dnia 4 III 1966 r., oraz legitymacją Związku Nauczycielstwa Polskiego Nr 78916 wydaną 3 VII 1961 r. pracowała na b. terenie Wolnego Miasta Gdańska, w szkole Macierzy Szkolnej w Gdańsku w Piekle od kwietnia 1937 r. do wybuchu Drugiej Wojny Światowej w charakterze nauczycielki
. Prowadziła na Gdańskiej Ziemi, w Piekle, świetlicę, chór wiejski i kółka zainteresowań, należała do Związku Polaków . 1 września 1939 r. była uwięziona, przebywała w więzieniach w Malborku i Elblągu
. Następnie wysiedlona do Generalnej Guberni, pod karą śmierci zabroniono dalszego nauczania . Podczas okupacji hitlerowskiej wyżej wymieniona prowadziła w GG tajne nauczanie w trzech miejscowościach:
Meszna pow. Brzozów od kwietnia 1940 - lipiec 1942 r.
Bieliny pow. Kraśnik od sierpnia 1942 - styczeń 1943 r.
Biała Niżna pow. Gorlice od marca 1943 - styczeń 1945 r.
Za swą patriotyczną - społeczną, pełną poświęcenia pracę otrzymała:
Odznakę Honorową "Zasłużonym Ziemi Gdańskiej" Nr 6897 dn. 6 IV 70
Medal 50 - lecia Gminy Polskiej i Macierzy Szkolnej w Gdańsku w uznaniu udziału w patriotycznej działalności organizacji polskich w Gdańsku w okresie międzywojennym
Ostatnio została odznaczona za pracę w tajnym nauczaniu Złotą Odznaką Z N P Nr legit. 031127 dnia 25 IX 1975 r.
Za pracę społeczną w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej wyróżniona została Srebrną Odznaką Honorową 7 XI 75 r. Nr 1.217/75
Wyżej wymieniona należy do ZBoWiD-u i posługuje się leg. z Nr 15915 - wydaną 18 I 74 r.
Powyższe stwierdza się na podstawie przedstawionych dokumentów.
Tragiczny wrzesień 1939 r. i imienna lista męczenników z Piekła.
Powstał kościelny chór mieszany. S. Lucjana w swych wspomnieniach pisała: "Figdy nie myślałam tym chére zabłysnąć, ale założeniem jego pragnęłam spełnić dodatkowy obywatelski obowiązek: szerzyć kulture polską, patriotyzm, pakazać Polskę w pieśni i w tans Na tym skrawku "polskiej ziemi wb..M.Gdańsku mu-sieliśmy być samowystarczalni, byliśmy "strasą nad Wisłą w obronie Polonii Piekielskiej, by nie zginęł
Przed tragicznym wrześniem 1939 r. Piekło stało się miejscem ostrych wystąpien szowinistów niemieckich przeciwko Polakom, w połowie sierpnia ośmiu żołnierzy niemieckich zakwaterowało się w polskiej, a ni w niemieckiej szkole. Od tej chwili aż do wybuchu wojny mieszkancy szkoły byli pod ścisłą kontrolą żołnierzy niemieckich. Frekwencja młe-dzieży była b. dobra. Każdą lekcję rozpoczynano śpiewem: "Boże coś Polskę".
Jednakze praca w tak cięskien warunkaen była ogromnie trudna. rotrafiła wyczerpać majsilniejsze organizmy. Dom Polski powoli pustoszał, wyjechał nauczyciel Hinz s rodziną. wyjechali celnicy. Pozostały siostry: Luajana, matylda, Brunona. Pozostał ks. Dydymski.
1 września 1939 r. wczesnym rankiem wioskę zajęło niemieckie wojsko . Zaczęły się rewizje i aresztowania w domach zamieszkałych przez Polaków . Ok. godz. 6.00 aresztowano mieszkańców Domu Polskiego . Ok. godz. 7 pod eskortą żołnierzy niemieckich przeprowadzono ich do Białej Góry, do oberży Duraua, gdzie był punkt zbiorczy aresztowanych . Głównym oskarżycielem Polaków był niemiecki nauczyciel Neumann . Do godz. 17.00 spisywano personalia . W godzinach wieczornych rozdzielono mężczyzn i kobiety . Niewiasty wywiezione zostały do Malborka, a mężczyźni zostali przewiezieni do więzienia w Sztumie . W ten sposób zlikwidowano główny ośrodek polonijny w Piekle .
Imienna lista zamordowanych Polaków z Piekła (z Piekła rodem)
- Feliks Borzechowski (ur. 1895) -więziony w Oranienburgu i Mauthausen-Gusen, zmarł 17 XI 1941 r.
- Jan Borzechowski (ur. 1887) - zmarł 10 X 1940 r.
- Paweł Lisewski - zmarł w lutym 1941 r.
- Edmund Mioduński (ur. 1914) - przeszedł przez obozy Stutthof i Oświęcim (Auschwitz), zmarł w grudniu 1944 r.
- Albin Borzechowski (ur. 1913) - obóz Stutthof, zmarł III 1940 r.
- Jan Wolski (ur. 1912/13) - obóz Stutthof, zmarł w 1941 r.
(Ogółem w więzieniach i obozach podczas wojny przebywało 16 mieszkańców Piekła).
Rękopis w języku niemieckim datowany na 21 stycznia 1939 r. ze sprawozdaniem z działalności lokalnej organizacji.
Przed tragicznym wrześniem 1939 r. Piekło stało się miejscem ostrych wystąpien szowinistów niemieckich przeciwko Polakom, w połowie sierpnia ośmiu żołnierzy niemieckich zakwaterowało się w polskiej, a ni w niemieckiej szkole. Od tej chwili aż do wybuchu wojny mieszkancy szkoły byli pod ścisłą kontrolą żołnierzy niemieckich. Frekwencja młe-dzieży była b. dobra. Każdą lekcję rozpoczynano śpiewem: "Boże coś Polskę".
Jednakze praca w tak cięskien warunkaen była ogromnie trudna. rotrafiła wyczerpać majsilniejsze organizmy. Dom Polski powoli pustoszał, wyjechał nauczyciel Hinz s rodziną. wyjechali celnicy. Pozostały siostry: Luajana, matylda, Brunona. Pozostał ks. Dydymski.
1 września 1939 r. wczesnym rankiem wioskę zajęło niemieckie wojsko
Imienna lista zamordowanych Polaków z Piekła (z Piekła rodem)
- Feliks Borzechowski (ur. 1895) -więziony w Oranienburgu i Mauthausen-Gusen, zmarł 17 XI 1941 r.
- Jan Borzechowski (ur. 1887) - zmarł 10 X 1940 r.
- Paweł Lisewski - zmarł w lutym 1941 r.
- Edmund Mioduński (ur. 1914) - przeszedł przez obozy Stutthof i Oświęcim (Auschwitz), zmarł w grudniu 1944 r.
- Albin Borzechowski (ur. 1913) - obóz Stutthof, zmarł III 1940 r.
- Jan Wolski (ur. 1912/13) - obóz Stutthof, zmarł w 1941 r. (Ogółem w więzieniach i obozach podczas wojny przebywało 16 mieszkańców Piekła).
Dzisiejszy ślad i refleksja. Co zostało z tamtej niezłomności?
Stojąc niedawno przed budynkiem dawnej Katolickiej Szkoły Polskiej w Piekle, z aparatem w ręku, wśród starych fotografii, dokumentów i pamiątek udostępnionych przez znajomych, trudno uniknąć uczucia głębokiej nostalgii. Miejsca te na pierwszy rzut oka milczą, ale wystarczy przyjrzeć się pożółkłym papierom, by usłyszeć tętniące tu kiedyś życie. To tutaj Sylwester Domański oddawał własną ziemię, by wybudować szkołę
Cena za tę niezłomność w polskości okazała się jednak przerażająco wysoka.
Wizyta na tym pograniczu oraz wnioski z konferencji popularnonaukowej „Polacy Gdańskich Wyżyn”, która odbyła się w pałacu w Żelisławkach, układają się w jeden gorzki, lecz niezwykle ważny obraz. Przysłuchując się głosom badaczy i regionalistów, można odnieść nieodparte wrażenie, że historia Polaków z terenu byłego Wolnego Miasta Gdańska to opowieść o potrójnym procesie wymazywania, że ci ludzie zostali skazani na śmierć nie raz, lecz trzykrotnie.
Pierwszy mord - fizyczny, dokonany przez niemiecki narodowy socjalizm, (eksterminacja):
Przed wojną Polacy łudzili się jeszcze, że skoro przetrwali czas zaborów i I wojnę światową, to i tym razem da się ułożyć sąsiedzkie relacje.
Drugi dramat tożsamości, przyniesiony przez system komunistyczny (odrzucenie):
Ci z nielicznych, którym udało się przetrwać piekło II wojny światowej, po 1945 roku wcale nie odetchnęli pełną piersią.
Trzeci wyrok cywilny płynący z dzisiejszego zaniechania i zbiorowej niepamięci:
To proces, który po cichu dokonuje się na naszych oczach. Przez dekady edukacyjnego zaniedbania i powierzchownego traktowania historii regionalnej, współczesna Polska w dużej mierze zapomniała o bohaterach z gdańskiego pogranicza. Z braku wiedzy i mylnego rozumienia realiów WMG przeinacza się losy tutejszych rodzin, a gdańszczanom bezmyślnie zarzuca brak polskości.
Ta zbiorowa amnezja ma też swój bardzo materialny, bolesny wymiar. Przedmioty, które przetrwały wojnę, nagle znikały w mrokach powojennego nieposzanowania. Wyposażenie Domu Polskiego, eksponaty z lokalnych sal pamięci czy unikalne dokumenty, tak wiele z nich po prostu przepadło. Niekiedy cała potężna historia regionalnej placówki kurczyła się do jednej, zakurzonej teczki w archiwum, a pamiątki przekazane pod opiekę lokalnym parafom czy instytucjom potrafiły przy kolejnej zmianie gospodarza lądować bezpowrotnie w koszu. To milczące niszczenie substancji materialnej przypieczętowuje wyrok niepamięci.
Dlatego powrót do takich miejsc jak Piekło czy spotkania takie jak to w Żelisławkach to nie tylko historyczny sentyment.
Nieśmiało można jednak stwierdzić, że nie wszystko jeszcze stracone.
Przejawem tej nadziei są właśnie takie spotkania, dociekania środowiska naukowego, pasjonatów oraz wciąż żyjących rodzin gdańskich Polaków. To one stają się przestrzenią do rozmowy, wspomnień i przywracania godności dawno przemilczanym losom. Dzisiejsza konferencja stała się dodatkowym, gorącym bodźcem, by jak najszybciej opublikować te unikalne zdjęcia. Spoglądając na te pożółkłe papierowe świadectwa, ocalałe dokumenty i kadry z dawnej Szkoły w Piekle, które cudem uniknęły bezpowrotnego przepadnięcia, człowiek czuje, jak serce rośnie. Pojawia się szczera, głęboka radość, że mimo okrutnych wyroków historii i tylu lat niepamięci, wciąż są wśród nas ludzie, dla których ten historyczny ślad jest ważny i którzy nie pozwolą mu ostatecznie zgasnąć.
Tym bardziej że za kulisami tej historii kryje się niewyobrażalny, wręcz porażający dramat zniszczenia!
Cały powojenny dorobek upamiętnienia tego miejsca został dosłownie roztrwoniony i zniszczony. Miejscowa sala pamięci została zlikwidowana
Z jednej strony mamy dziś dociekliwych naukowców i pasjonatów, którzy mozolnie skrawają pożółkłe strzępy historii
Właśnie dlatego, gdy udaje się odnaleźć choćby pojedyncze pożółkłe papierowe świadectwa, ocalałe dokumenty czy archiwalia ze Szkoły w Piekle człowiek czuje, jak serce rośnie




















.jpg)








